Monodram „Belfer!” w reżyserii Jacka Bończyka to spektakl, który nie tyle opowiada historię nauczyciela, co rozkłada ją na czynniki pierwsze, eksponując dramat człowieka w starciu z młodością i jej anarchią. Przemysław Bluszcz, wcielając się w tytułowego belfra, prowadzi widza przez labirynt emocji – od nostalgii i czułości wobec literatury, przez frustrację pedagogiczną, aż po momenty skrajnej desperacji.
To, co wyróżnia przedstawienie, to niezwykła elastyczność aktora, który jednym gestem potrafi stać się zarówno kochanym nauczycielem, jak i prowokującym do szaleństwa uczniem czy bezdusznym ministrem edukacji. Ta płynna transformacja nie tylko podkreśla uniwersalność postaci, ale również tworzy niepokojący efekt lustra – widz staje się świadkiem nie tylko opowieści, ale i mechanizmu władzy i buntu, który toczy szkołę. Bończyk zdaje się mówić: tu nie chodzi tylko o jednostkowy dramat, lecz o system, w którym autorytety, wartości i empatia zostają zredukowane do gestów powierzchownych i pozornych.
Minimalistyczna scenografia Grzegorza Policińskiego, z wykorzystaniem stołu, krzesła i diaskopu, potęguje uczucie osaczenia. Każdy element sceny staje się przedłużeniem psychiki Belfra – zarówno przestrzeń szkolna, jak i więzienna są jednym kontinuum jego doświadczenia, w którym granice między rzeczywistością a metaforą zacierają się. Projekcje zdjęć uczniów i światło tworzą wrażenie, że widz obserwuje coś prywatnego, intymnego, a jednocześnie niebezpiecznie uniwersalnego.
Spektakl balansuje między czarnym humorem a tragiczną refleksją. Śmiech bywa nagły i gorzki, wywołany groteskowymi parodiami szkolnej rzeczywistości, które Bluszcz wyciąga z tekstu Dopagne’a niczym lustro pokazujące absurd współczesnej edukacji. Widz odczuwa, że komizm i groza są tutaj nierozerwalne – bo system, w którym nauczyciel przestaje być przewodnikiem, a staje się ofiarą, sam w sobie jest groteskowy i dramatyczny zarazem.
Nie sposób nie zauważyć aktualności sztuki. Chociaż „Belfer!” powstał dwadzieścia lat temu, problemy, które porusza, pozostają boleśnie współczesne – upadek autorytetów, przemoc rówieśnicza, narastające poczucie bezsensu pracy pedagogicznej. Bończyk i Bluszcz unikają moralizatorstwa, pozwalając widzowi na własną refleksję: czy granice cierpliwości i odpowiedzialności jednostki wobec systemu są w ogóle możliwe do wyznaczenia?
„Belfer!” jest więc nie tylko monodramem, ale swoistym laboratorium teatralnym, w którym testowana jest wytrzymałość człowieka, aktora i nauczyciela. To spektakl wymagający od widza pełnej uwagi, a jednocześnie satysfakcjonujący – bo każda scena, każdy detal gestu, dźwięku i światła buduje intensywne napięcie. Spotkanie z Belfrem to spotkanie z granicą – granicą cierpliwości, norm, etyki i wyobraźni. I w tym sensie Ateneum oferuje doświadczenie niezwykle aktualne i poruszające.
https://teatrateneum.pl/?p=57522