Slide
previous arrow
next arrow
Anna Dymna. Obecność - Teatr dla Wszystkich

Anna Dymna. Obecność

Na afiszu

Anna Dymna. Obecność

Dzisiaj urodziny obchodzi Anna Dymna – aktorka, której się nie zapomina. Aktorka, której się wierzy. Aktorka, której się ufa – pisze Wiesław Kowalski.

Opublikowano: 2025-07-20
fot. Narodowy Stary Teatr w Krakowie

Myślę, że po raz pierwszy zobaczyłem ją w Teatrze Telewizji. To był świat inny niż dzisiejszy – może bardziej skupiony, może bardziej zasłuchany. Pamiętam Dymną jako Dziewczynę w Dziadach Swinarskiego – młodą, kruchą, obecną bez wysiłku, tak jakby emocje wypowiadały się przez nią same, a nie były efektem techniki czy rzemiosła. Potem Lavinia w Żałobie przystoi Elektrze – postać graniczna, dźwigająca ciężar rodzinnych traum. Helen Schwartz w Opowieściach Hollywoodu – dystans i melancholia. A w Antygonie w Nowym Jorku – Anita, bezdomna kobieta z przeszłością, która nie pozwala o sobie zapomnieć.

I wreszcie Stary Teatr. Dymna już inna, dojrzalsza, pełniejsza – ale wciąż z tą samą tajemnicą. W Trylogii Klaty – raz Barbara Jeziorkowska, raz Sikorka, raz obraz kobiecości utkany z wyobraźni i pamięci. W Iluzjach Wyrypajewa – Pierwsza Kobieta, spokojna i zawieszona gdzieś między sensem a jego brakiem. W Weselu – Radczyni: przedstawicielka porządku i klasy, która nosi w sobie rozczarowanie i ukryty lęk. Albo Janina Balińska w Schronie przeciwczasowym – postać z głębi czasu, postać, która wie więcej, niż mówi.

U Dymnej postacie mówią sobą – nie deklaracjami, nie ekspresją, ale obecnością. To rzadkie. Może dlatego jej role zostają z widzem na długo. Niekiedy jak cień, czasem jak punkt odniesienia. Ale zawsze – jak coś, co było prawdziwe.

Dziś, gdy patrzę na drogę Anny Dymnej – nie tylko aktorską, ale też społeczną, charytatywną, ludzką – myślę, że mało kto potrafił tak połączyć życie sceniczne i życie codzienne w jedną opowieść o odpowiedzialności. O uważności. O drugim człowieku.

I jeśli teatr jest rozmową, to Anna Dymna prowadzi ją od lat z wielką klasą. Bez patosu, ale z godnością. Bez krzyku, ale z siłą.

Droga Pani Anno – sto lat. Dziękuję, że była Pani w tamtej scenie, gdy Teatr Telewizji potrafił zatrzymać domowe życie jednym ruchem kurtyny. I że jest Pani w tym teatrze – od Radczyni po Janinę Balińską, od Trylogii po Seks, hajs i głód.

Pamiętam też Panią jako Korę w Nocy listopadowej Wajdy – jedno z tych wcieleń, które z młodej aktorki uczyniły sceniczną poetkę. Wtedy, na początku drogi, była w Pani lekkość i metafizyka. Dziś – dojrzałość, spokój i czułość wobec świata. A między tymi biegunami nieprzerwana linia obecności.

To piękna ciągłość, jakiej teatr dziś potrzebuje: bez zadęcia, bez pozy. Z uważnością, którą widz wyczuwa instynktownie. Za tę obecność – głęboką, wierną i cichą jak tlen – dziękujemy. A ja – po prostu się kłaniam.

fot. Narodowy Stary Teatr w Krakowie

Kategorie:


Cytat Dnia

„[…] idziemy do teatru i okazuje się, że literatura ze swoim porównaniem homeryckim, heksametrem, nadmiarowym nasyceniem historii bohaterami i zdarzeniami może mieć swoją sceniczną egzemplifikację, która mocniej działa na odbiorcę niż starożytny grecki epos w najlepszym tłumaczeniu”

PikWroclaw.pl o „Odysei”, reż. Małgorzata Warsicka; 27.01.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL