Slide
previous arrow
next arrow
A miały być strzały - Teatr dla Wszystkich

A miały być strzały

Na afiszu

A miały być strzały

O spektaklu „Parady” J. Potockiego w reż. Radka Stępnia z Teatru Siemaszkowej w Rzeszowie, w Łazienkach Królewskich, pisze Szymon Białobrzeski.

Opublikowano: 2025-09-11
fot. Teatr Siemaszkowej

Twórczość Jana Potockiego, mimo upływu lat, wciąż wydaje się młoda. Czuć w niej ducha rewolucji — zarówno w poglądach autora, jak i w samej formie. Jednak rewolucyjność „Parad” jest wyjątkowa — swoją pełnię ujawnia dopiero na scenie.

Nic więc dziwnego, że grupa z Rzeszowa wybrała na miejsce inscenizacji Łazienki Królewskie — Oranżerię i przyległe ogrody. Arystokratyczne otoczenie trafnie dopełnia kontekst historyczny.

AKT I

No właśnie – kontekst historyczny. Choć pierwszy akt jasno zarysowuje charakter i pochodzenie postaci oraz ton całego spektaklu, kuleje pod względem tempa. Bohaterowie czekają przy stole na Potockiego, a my czekamy wraz z nimi, niecierpliwiąc się. Scenę można by uatrakcyjnić, wprawiając postacie w ruch lub po prostu skracając ekspozycję. Niestety, komizm budowany jest tu poprzez długie dialogi, oszczędną formę i repetytywność.

AKT II

Zdecydowanie lepiej wypada część plenerowa: zbiór skeczy balansujących między burżuazyjnym konwenansem, commedią dell’arte a ironią autora. Arystokraci gubią swoje role – i w tym właśnie tkwi urok. Humor wzmacniają zmienność konwencji, błyskotliwe riposty i przesadna hiperbolizacja, szczególnie gdy łączy się z oschłymi komentarzami Potockiego czy kąśliwym językiem lokaja.

Zresztą to właśnie Piotr Napierała, grający lokaja, wyróżnia się najbardziej. Jego postać prowadzona jest trochę jak kowal z polskiego serialu 1670 – bohater równie niepozorny, co elokwentny, zabawny i błyskotliwy. Swoje momenty ma również Maciej Karbowski, grający Jana, a i reszta obsady daje z siebie wszystko. Nie jest to jednak poziom zbliżony do inscenizacji Zaleskiego z 1978 roku, gdzie lekkość szła w parze z wyczuwalnym napięciem.

Spektakl jest też nierówny technicznie. Muzyka i światło dość sprawnie dopełniają akcję, ale scenografia i kostiumy rozczarowują ubóstwem – kilka masek czy peleryn dodałoby fantazji, a większy prospekt – głębi.

AKT III

Nawet jeśli wiele elementów do mnie nie trafiło, doceniam spektakl za próbę gry z konwencją na początku i dobrą zabawę w jego środkowej części. Niestety, trzeci akt zawodzi. Po pierwsze – burzy wyobraźnię, na której zbudowany był humor, wprowadzając na scenę ekran. Po drugie – prezentuje wątki biograficzne i polityczne w sposób chaotyczny i przeciągnięty. Po trzecie – robi to bez smaku, korzystając z tanich zabiegów filmowych, jak zmodulowany głos czy nieestetyczne filtry.

Z przyjemnością patrzy się, z jaką beztroską aktorzy paradują po scenie. Bawią się oczekiwaniami widowni, rzucają żartami, zapraszają do wspólnego śpiewu. „Paradom” brakuje jednak spójności artystycznej i wyczucia – przez co, szczególnie finałowe, strzały bardziej przypominają kapiszony niż fajerwerki.

https://teatr-rzeszow.pl/

Kategorie:


Cytat Dnia

„Scenografia czasem jest w stylu szkolnych przedstawień (tekturowe elementy zjeżdżające z góry i mocno umowna zmiana plenerów), ale to dobrze, bo realizatorzy nie bali się klasycznego języku teatralnego”

Michał Derkacz o „Lubiewie”, reż. Jędrzej Piaskowski; Wroclawdlastudenta.pl, 26.01.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL