Patryk Warchoł, zwycięzca pierwszej edycji „Konkursu dla reżyserek i reżyserów na początku drogi zawodowej”, realizuje w warszawskim Teatrze Współczesnym swój autorski spektakl Między nami dobrze jest. Podstawę inscenizacji stanowi błyskotliwie napisany tekst Doroty Masłowskiej — pełen wyrafinowanego humoru, wyczucia absurdu i niebanalnych trawestacji.
Wizja młodego reżysera nie ucieka ani od satyry, ani od farsy, dzięki czemu elementy ironicznej, błyskotliwej gry słownej wzmacniają czytelność przekazu i komentatorski klimat spektaklu, dodatkowo podkreślony projekcjami wideo.
W swojej adaptacji Patryk Warchoł potrafi uchwycić duszę scenariusza dwudziestosześcioletniej autorki, podkreślić surrealistyczny styl dialogów — autentycznych, odzwierciedlających język różnych środowisk i pokoleń. Bez przesadnej złośliwości, oscylując między powagą a żartem, celnie uderza w nasze narodowe przywary.
Akcja spektaklu toczy się w Warszawie, w murach starej, wymagającej kompleksowego remontu śródmiejskiej kamienicy. Nie ma tu ściśle rozumianej fabuły czy klasycznej intrygi. Reżyser przestawia oryginalne sceny, miesza dialogi, coś dodaje — choć rdzeń tekstu pozostaje nienaruszony. Wybiera kinową narrację, nielinearną, bliższą formie współczesnych seriali.
Patryk Warchoł patrzy na oryginał oczami swojego pokolenia — podkreśla negację i aktualność polsko-polskich konfliktów. Niezgodę na hipokryzję i narodowe wojenki wkłada w usta Małej Metalowej Dziewczynki, w którą brawurowo wciela się Natalia Stachyra.
Świat Masłowskiej nie jest jedynie odstręczający czy zły — raczej zabawny i ciekawy. Dialogi oraz monologi scenicznych postaci to wiernie podpatrzone sposoby naszej codziennej komunikacji i postrzegania rzeczywistości. Ironia medialnego chaosu, zachowania kształtowane przez internet i popkulturę pokazane są w krzywym zwierciadle groteski.
Reżyser i aktorzy znakomicie bawią się sytuacyjnym absurdem, językowym zaprzeczeniem i neologizmami zapisanymi przez autorkę scenariusza. Dzięki temu utwór sprzed kilkunastu lat wciąż brzmi boleśnie aktualnie.
Kulminacyjny moment spektaklu stanowi mocny monolog Metalowej Dziewczynki, czyli wspomnianej już Natalii Stachyry, która ostro i zdumiewająco dojrzale kreśli na scenie portret zmieniającej się nastolatki. Znakomitą partnerkę znajduje w Osowiałej Staruszce — to ona pomaga wnuczce wydorośleć, dostrzegając to, czego inni nie widzą. Budując swoją postać, Elżbieta Kępińska doskonale wykorzystuje wspólną wszystkim bohaterom tej historii skazę: oczywisty brak porozumienia i umiejętności rozmowy. Jej wojenne opowieści zyskują dziś — po 2022 roku — nowy, mniej anachroniczny wydźwięk (czego rzecz jasna Masłowska nie mogła przewidzieć).
W dwie malkontentki — „polskie baby” pozbawione radości życia i upajające się własną biedą — umiejętnie wcielają się Agnieszka Suchora i Joanna Jeżewska. Suchora, jako zaczytana w prasie brukowej, wiecznie przepracowana Halina, jest przepysznie ironiczna i pełna cynizmu. Z kolei Joanna Jeżewska, czyli Bożena, wspaniale oddaje masochistyczną osobowość „grubej jak świnia” kobiety.
Galerię zbudowanych z „niebycia” postaci dopełniają celebryci znani z tego, że są znani, oraz samozadowoleni twórcy. Ich przedstawicieli wybornie grają Monika Kwiatkowska i Sebastian Świerszcz.
W Teatrze Współczesnym zobrazowana przez Masłowską panorama polskiego społeczeństwa z 2009 roku wydaje się nadal aktualna — dobitnie plastyczna i gorzka. Brawurowo zagrany, precyzyjnie przygotowany, z pomysłową scenografią i wymowną muzyką teatralny skecz o nas wszystkich pozostaje boleśnie smutny, choć — dostrzegam w nim kroplę nadziei.
https://www.wspolczesny.pl/repertuar/biezacy/miedzy-nami-dobrze-jest