Slide
previous arrow
next arrow
Kafkowski trip na głodzie sensu - Teatr dla Wszystkich

Kafkowski trip na głodzie sensu

Na afiszu

Kafkowski trip na głodzie sensu

O spektaklu „Pułapka” Tadeusza Różewicza w reż. Adama Orzechowskiego w Teatrze Studyjnym w Łodzi pisze Wiesław Kowalski.

Opublikowano: 2025-10-15
fot. Anna Zegar / Teatr Studyjny w Łodzi

Ocena Recenzenta:

Choć Pułapka Tadeusza Różewicza nie należy do dramatów łatwych, od dekad przyciąga najwybitniejszych polskich reżyserów. Dla Jarockiego była studium biograficzno-filozoficznym, u Grzegorzewskiego – teatralnym esejem o znikaniu, a u Babickiego (realizował ją kilkakrotnie, widziałem pierwszą z Krzysztofem Gordonem, Dorotą Kolak i Ewą Kasprzyk w Gdańsku) – próbą przyjrzenia się dusznościom XX wieku z większym dystansem. W najnowszej realizacji Adama Orzechowskiego, przygotowanej ze studentami łódzkiej Szkoły Filmowej, Pułapka wybrzmiewa zaskakująco świeżo. To spektakl młodych ludzi o młodym Franzu – zagrany z pełnym zaangażowaniem, ale i z pewną surowością, która okazuje się jego atutem.

W przeciwieństwie do wielu wcześniejszych realizacji, które wydobywały z tekstu Różewicza przede wszystkim ciężar egzystencjalny i symboliczny rozmach (czasem wręcz teatralny monumentalizm), spektakl Orzechowskiego stawia na cielesność, bezpośredniość i uderzającą aktualność. Kafka przestaje być mitem – jest młodym człowiekiem, rozdartym, nerwowym, wrażliwym do bólu, uwikłanym w toksyczne relacje i niemożność życia. Jędrzej Matwijów buduje tę postać od środka, nie od symbolu. Jego Franz nie jest ideą – jest ciałem, które boli, i umysłem, który się zacina. To najmocniejszy punkt przedstawienia.

Zdecydowanie mniej wyrafinowana niż u Babickiego jest przestrzeń (Marian Kołodziej). Scenografia Magdaleny Gajewskiej nie stawia na dosłowność ani na historyczny realizm – nie ma tu autentycznych mebli z epoki ani ciężkich, kafkowskich rekwizytów. I dobrze. Bo zamiast przytłaczać widza stylizacją, otwiera przestrzeń na grę i obecność aktorów, zmagających się z czarnym pod nogami piachem. Światło i dźwięk pracują intensywnie, miejscami wręcz agresywnie, co wzmacnia poczucie opresji, ale nie dominuje nad ruchem scenicznym. Całość zostaje wpisana w rytm młodego, zespołowego teatru, który bardziej niż narrację stawia na obrazy i napięcia.

Tam, gdzie poprzednicy Orzechowskiego budowali strukturę spektaklu jako ciąg przejrzyście skomponowanych epizodów biograficznych, dyrektor Wybrzeża pozwala, by forma spektaklu była bardziej pulsująca, niedookreślona. Zdarzenia nakładają się na siebie, bohaterowie przechodzą przez scenę z niedopowiedzianą intencją, relacje są rozbite, fragmentaryczne – jakby Franz (i widz) poruszali się w matni własnej świadomości. Ten zabieg może wywołać konsternację u widza przyzwyczajonego do klarownej, linearnej inscenizacji, ale wpisuje się w ton i ducha tekstu.

Wyraźnie widać też, że zespół aktorski myśli o tym przedstawieniu jako o głosie własnego pokolenia. Nie chodzi o aktualizację – nie ma tu telefonów, laptopów ani współczesnych kostiumów – ale o emocjonalną identyfikację z tematem. Młodzi aktorzy grają z pasją, ale bez egzaltacji. Nawet w scenach skrajnych nie popadają w manieryzm. Nie ma tu wielkich słów wypowiadanych dla efektu – są ciche, ale prawdziwe dramaty.

Na tle poprzednich realizacji Pułapki, spektakl Orzechowskiego wypada jako propozycja uczciwa, przemyślana i bardzo uczniowska – w najlepszym tego słowa znaczeniu. Nie próbuje przeskoczyć wielkich mistrzów, ale szuka własnego tonu. Nie epatuje dramatem, ale pozwala mu wybrzmieć. I choć może nie wszystko jest tu dopracowane do perfekcji – bo momentami tempo nieco „siada’, a niektóre role rozmywają się w tle – to właśnie ta szczerość, ta „niedokończoność” sprawia, że spektakl dotyka bardziej niż niejeden profesjonalny, „okrągły” teatr.

Różewicz stworzył dramat o człowieku uwikłanym w pułapki historii, rodziny i własnego ciała. Orzechowski i jego studenci pokazują, że te sidła wciąż działają – i że młody teatr potrafi je nazwać bez patosu, bez fałszu, ale z pełnym zrozumieniem ich ciężaru. W świecie, który ponownie drży od ideologicznych napięć i powracającego lęku, taka Pułapka jest nie tylko aktualna – jest potrzebna.

 

Kategorie:


Cytat Dnia

„[…] idziemy do teatru i okazuje się, że literatura ze swoim porównaniem homeryckim, heksametrem, nadmiarowym nasyceniem historii bohaterami i zdarzeniami może mieć swoją sceniczną egzemplifikację, która mocniej działa na odbiorcę niż starożytny grecki epos w najlepszym tłumaczeniu”

PikWroclaw.pl o „Odysei”, reż. Małgorzata Warsicka; 27.01.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL