Wieczór w Filharmonii Narodowej przyniósł program zaskakujący – zamiast kanonicznych pozycji repertuaru symfonicznego, usłyszeliśmy trzy kompozycje XX wieku, z których przynajmniej dwie rzadko pojawiają się na estradach koncertowych. Tym większa zasługa organizatorów za ich wybór, a wykonawców – za muzyczną jakość.
Koncert rozpoczęły Wariacje na temat Paganiniego op. 26 Borisa Blachera – utwór z 1947 roku, utrzymany w duchu neoklasycyzmu, ale niepozbawiony oryginalnych rozwiązań formalnych. Kompozytor bawi się tu rytmem, metrorytmiką i orkiestracją, wplatając aluzje do jazzu i wyraźnie asymetryczne przebiegi. Bassem Akiki poprowadził ten utwór z dużą precyzją, dbając o klarowność i kontrasty dynamiczne. Sinfonia Varsovia zareagowała na tę koncepcję z dużą muzykalnością i wyczuciem stylu.
Drugą pozycją w programie był Koncert fortepianowy D-dur na lewą rękę Maurice’a Ravela – dzieło wyjątkowe w historii muzyki nie tylko z racji niezwykłego ograniczenia wykonawczego, ale też bogactwa fakturalnego i emocjonalnego. Vadym Kholodenko, pianista obdarzony znakomitą techniką i silnym charakterem interpretacyjnym, zbudował dramatyzm tej kompozycji konsekwentnie, szczególnie w monumentalnym wstępie. W lirycznych fragmentach interpretacja Kholodenki mogła momentami sprawiać wrażenie nieco powściągliwej – frazowanie było precyzyjne, choć chwilami brakowało mu pełnej swobody. Mimo to całość pozostawała spójna i technicznie bardzo dopracowana.
Po przerwie zabrzmiała IV Symfonia koncertująca op. 60 Karola Szymanowskiego – utwór wymagający, o złożonej fakturze i trudnych proporcjach między partią solową a orkiestrową. W tym repertuarze Kholodenko zaprezentował się bardzo dobrze: jego gra była wyrazista, a jednocześnie wtopiona w orkiestrowe tło. Udało się zachować równowagę, co w tym utworze nie jest oczywiste. Szczególne wrażenie zrobiła część finałowa, zbudowana na rytmach oberkowych – żywiołowa, energetyczna i pełna wigoru. Orkiestra również utrzymała wysoki poziom: precyzyjna sekcja dęta, dobra intonacja smyczków i duża dyscyplina zespołowa.
Na bis zabrzmiała transkrypcja II części VII Symfonii Gustava Mahlera – subtelna, kontemplacyjna „Nachtmusik” w opracowaniu samego pianisty. Było to ciekawe zamknięcie wieczoru: kontrastowe względem finału Szymanowskiego, pełne liryzmu i wewnętrznego wyciszenia.
Czwartkowy koncert miał niewątpliwie dużą wartość poznawczą – przywrócenie Blachera, zestawienie Ravela i Szymanowskiego w kontekście koncertu „jednorękiego” i „koncertującej symfonii” pokazało różnorodność myślenia o relacji między fortepianem a orkiestrą w XX wieku. Vadym Kholodenko potwierdził, że jest pianistą o wyjątkowej wyobraźni, nie bojącym się trudnych zadań i repertuarowych wyzwań. Sinfonia Varsovia i Bassem Akiki – jako partnerzy – stanęli na wysokości zadania.
https://nifc.pl/pl/