Popiół, lalka i wojna – teatr wewnętrzny Ryszarda
O spektaklu „Ryszardzie!” w reż. Darii Holovchanskiej i Marcina Tomkiela na 29. Międzynarodowym Festiwalu Szekspirowskim w Gdańsku pisze Wiesław Kowalski.
W „Ryszardzie!” wojna nie rozgrywa się na polu bitwy, lecz w ludzkim wnętrzu. Lalki animowane przez Darię Holovchanską oraz Marcina Tomkiela przemieniają się w cielesne echa wewnętrznych demonów, tworząc z teatru formy przestrzeń, gdzie władza, przemoc i samotność splatają się w hipnotycznym tańcu.
Pokaz „Ryszardzie!” podczas 29. Festiwalu Szekspirowskiego był daleki od tradycyjnej reinterpretacji „Ryszarda III”. To radykalny eksperyment formalny i symboliczna podróż w głąb psychiki człowieka, który wypowiada wojnę swojemu własnemu wnętrzu. Spektakl Darii Holovchanskiej i Marcina Tomkiela wpisuje się w nurt teatru formy, który nie odtwarza dramatu, lecz wydobywa z niego emocje i archetypy – to teatr oparty na skojarzeniach, obrazach i wewnętrznym napięciu, a nie na klasycznej narracji.
Struktura przedstawienia przypomina labirynt emocjonalny pokryty popiołem – przestrzeń po wojnie i równocześnie projekcja wewnętrznej ruiny. Czarne beczki różnej wielkości oraz stalowe wiadra, również zawieszone nad sceną, tworzą krajobraz surowy, opresyjny, a zarazem symboliczny. Te industrialne obiekty działają jak echa wojennych zniszczeń, ale też – jak zbiorniki pamięci, źródła dźwięku i ciszy. Nie ma tu linearnej narracji ani klasycznych dialogów. Lalki — intensywne, plastyczne, momentami surowe — nie odwzorowują postaci, lecz ucieleśniają siły wewnątrz Ryszarda: jego alter ego, wspomnienia, instynkty.
Animatorzy nie tylko animują przedmioty — dają im głos. Lalki nie służą scenografii; są nośnikami znaczeń. Inspirowane francuską szkołą teatru lalek, stanowią artystyczny manifest pracy Holovchanskiej i Tomkiela. Zauważalny jest wpływ rezydencji w Théâtre de la Massue pod okiem Ezequiela Garcia‑Romeu: precyzja ruchu, napięcie w detalu, poetyka obiektu. Lalki „żyją” tylko wtedy, gdy po prostu są wyobrażone w umyśle Ryszarda. Ich istnienie – granicząc z grozą i fascynacją – jest dramatycznym symbolem jego wewnętrznej walki.
W centrum spektaklu stoi Daria Holovchanska, ale ważną rolę odgrywa także Marcin Tomkiel, który współreżyseruje i wspólnie animuje świat przedstawienia. Jego głos i fizyczna obecność – choć bardziej oszczędna – stanowią paralelny rytm dla formy, dodając dialogowy ton między milczeniem a ruchem. Dzięki temu dychotomicznemu gestowi (między gestem lalki a słowem aktora) spektakl zyskuje napięcie i wielowymiarowość.
Forma przedstawienia jest ascetyczna, przemyślana i celowa: oszczędna scenografia – popiołowa ziemia, wiszące wiadra i beczki – pozostawia przestrzeń dla animacji lalki i ekspresji artystów; muzyka Michała Krota – ambientowa, rytualna – buduje transową, niemal sakralną atmosferę. Wszystko podporządkowane jest jednej intencji: wybudowania świata, w którym wojna jawi się jako stan ducha, a nie tylko dzieło historii.
„Ryszardzie!” nie jest spektaklem dla wielbicieli klasycznych adaptacji Szekspira. To silne, formalnie śmiałe doświadczenie teatralne, adresowane do widza, który potrafi słuchać teatru obrazem, rytmem i fizycznym napięciem. To nie monolog – to wibracja. Lalki nie udają ludzi; są ich cieniem, symbolem, czasem ostrzeżeniem.
Fot. Ania Dakowicz