Tango na schodach
O spektaklu „50 słów” Michaela Wellera w reżyserii Waldemara Zawodzińskiego, z Teatru Kamila Maćkowiaka w Łodzi, gościnnie w Teatrze Polonia w Warszawie, pisze Beata Kośmider.
fot. Teatr Kamila Maćkowiaka
O spektaklu „50 słów” Michaela Wellera w reżyserii Waldemara Zawodzińskiego, z Teatru Kamila Maćkowiaka w Łodzi, gościnnie w Teatrze Polonia w Warszawie, pisze Beata Kośmider.
fot. Teatr Kamila Maćkowiaka
Małżeństwo to taniec – czasem zmysłowy, czasem pełen napięcia. W spektaklu „50 słów” Michaela Wellera, wystawionym przez Teatr Kamila Maćkowiaka, a goszczącym na scenie warszawskiego Teatru Polonia, obserwujemy nocne zmagania pary po dziesięciu latach wspólnego życia. Emocjonalna sinusoida, intymne dialogi i sugestywna scenografia tworzą poruszający portret związku na zakręcie.
Dramat Michaela Wellera to kilka scen rozgrywających się w ciągu jednej nocy pomiędzy małżonkami z dziesięcioletnim stażem. Historia na pozór banalna – znana z niejednego filmu, spektaklu, książki czy wręcz z własnego doświadczenia. Tymczasem emocje zawarte w rozmowach i wiarygodność aktorskich kreacji tworzą obraz, który chce się oglądać do ostatniej sekundy i dialogi, których pragnie się słuchać do końcowej sylaby.
„50 słów” to pierwsza przetłumaczona na język polski sztuka Michaela Wellera. Dzięki przekładowi Bogusławy Plisz-Góral – doświadczonej tłumaczki dramatów wystawianych w polskich teatrach – dialogi brzmią naturalnie i autentycznie.
Siłą spektaklu są emocje, które szerokim strumieniem płyną ze sceny. Lena (Maria Seweryn) i jej mąż Adam (Kamil Maćkowiak) to postacie zbudowane z konfliktów – wewnętrznie rozdarci, a jednocześnie skłóceni ze sobą. W ich rozmowach więcej jest wyrzutów, rozczarowania, zmęczenia i żalu niż czułości czy zrozumienia, jednak dramaturgia konsekwentnie przeplata gorycz ze słodyczą. Widz szybko zauważa, że konstrukcja dramatu oparta jest na sinusoidzie emocji – chwilowy wzlot służy tylko temu, by po chwili runąć w przepaść kolejnych oskarżeń. Uwagę widza skutecznie podtrzymują także momenty ciszy – pełne napięcia, pełniące rolę dramatycznych pauz.
Emocjonalną sinusoidę podkreślają schody – główny element scenografii autorstwa Waldemara Zawodzińskiego. To symboliczna przestrzeń związku, w której bohaterowie mierzą się z wyzwaniami, podejmują wysiłek, łapią oddech i doznają ulotnego poczucia satysfakcji.
Opracowanie muzyczne Kamila Maćkowiaka idealnie współgra z narracją sztuki. Tango otwiera i zamyka spektakl, a także dzieli poszczególne sceny. Ten zmysłowy taniec – pełen bliskości i namiętności – symbolizuje relację Leny i Adama. Tancerze wyrażają emocje bez słów: żal, zazdrość, rozczarowanie i tęsknotę. Ich ruchy stają się formą dialogu.
Nocne rozmowy Leny i Adama odsłaniają kryzys małżeństwa, które mimo wszystko nadal łączy miłość. I nie ma w tym sprzeczności. Bo jedno słowo – „miłość” – zawiera w sobie cały wachlarz emocji. To uczucie zakorzenione we wspomnieniach i wspólnych doświadczeniach. Spektakl pokazuje, że miłość niejednokrotnie pisze scenariusze życia i wyznacza kierunki: decyzje o zmianie, o poświęceniu, o rezygnacji z dotychczasowych planów.
Być może pięćdziesiąt słów starczyłoby do opisania złożoności tego uczucia. A może nawet sto to wciąż za mało?