Każdy ma swoją historię
O spektaklu “Z Tobą rosnę” do tekstu Bartosza Porczyka w reż. Eweliny Adamskiej-Porczyk w Teatrze Pinokio w Łodzi pisze Michał Lachman.
Fot. Piotr Osak / Teatr Pinokio w Łodzi
O spektaklu “Z Tobą rosnę” do tekstu Bartosza Porczyka w reż. Eweliny Adamskiej-Porczyk w Teatrze Pinokio w Łodzi pisze Michał Lachman.
Fot. Piotr Osak / Teatr Pinokio w Łodzi
Teatr Pinokio w Łodzi przygotował premierę dla rodziców i dzieci – dzieci najmłodszych, a rodziców w każdym wieku. Z Tobą rosnę to przyjemna opowieść, która maluchom daje szansę na wspólną twórczą zabawę, a ich opiekunom moment relaksującej kontemplacji i zanurzenia się w spokojnych dźwiękach.
Osią spektaklu jest rozmowa matki i syna przedstawiona przez jedną aktorkę (Ewa Wróblewska) animującą kukiełkę małego chłopca. Tę relację śledzimy od chwili oczekiwania na narodziny, przez okres dorastania, zadawania pytań, okazywania sobie czułości, przytulania i poznawania świata, aż po moment, kiedy dziecko staje się większe, niemalże dorosłe, ale wciąż potrzebuje bliskości i opieki.
Przy akompaniamencie muzyki na żywo i dziecięcego śpiewu, zarówno najmłodsi, jak i ich rodzice zapraszani są do wspólnej zabawy – częściowo edukacyjnej, częściowo relaksującej. Uczestnicy mogą swobodnie eksplorować przestrzeń sceny oraz rekwizyty-zabawki wykonane z miękkiego, beżowego i błękitnego pluszu. Leżąc na plecach, mają okazję zmieniać kolor pierzastych chmur zawieszonych pod sufitem, rozpoznawać ich kształty, posłuchać opowieści o miłości, czy też śledzić bajkę rozpoczynającą się słowami „za siedmioma górami…”. Na kolorowej tablicy pojawiają się kolejne rysunki – mama i jej dorastający syn. Każdy uczestnik ma tu swoją historię, a wszystkie one są równie ważne.
Te działania przyjemnie i twórczo animują najmłodszych uczestników. Włączający i otwarty charakter historii zachęca dzieci do harców, co też ochoczo czynią, próbując zabierać animatorce jej lalkę, bawiąc się rekwizytami (wygląda na to, że pluszowy samochód jest zdecydowanie najbardziej pożądany) albo z zaciekawieniem obserwując zmieniającą się kolorystykę scenografii.
Ewa Wróblewska dobrze radzi sobie z tym spontanicznym chaosem, wchodzi w kontakt z jego uczestnikami, stwarza przyjemną aurę, a przy tym opowiada swoją historię, która działa – jeśli nie na dzieci, to z pewnością na rodziców. Dojrzewanie i jego fazy, w poetyckiej i śpiewanej aranżacji Ewy Wróblewskiej, rysują przed młodymi jeszcze rodzicami drogę, którą już wkrótce sami będą podążać. Rodzice, wygodnie rozłożeni na pluszowych rekwizytach, zdają się zrelaksowani i zadowoleni. Pewnie wszyscy potrzebujemy takich momentów uspokojenia i kontemplacji.
Spektakl kończy się piosenką na pożegnanie – dziecko dorosło i może już iść w świat samo. Śpiewając, aktorka żegna się z każdym małym uczestnikiem zabawy z osobna. „Pa, pa” – mówi i wychodzi, zostawiając dzieci i rodziców na scenie, która jeszcze na chwilę zamienia się w plac zabaw. Opiekunowie sami zabierają się za animowanie rekwizytów i robienie zdjęć. Wygląda na to, że oni też dorośli do tej zabawy.