Kobieta pracująca żadnej pracy się nie boi
O spektaklu Kobieta pracująca. Powraca Macieja Łubieńskiego w reżyserii Anety Groszyńskiej w Teatrze Komedia w Warszawie pisze Anna Czajkowska.
Tym razem to nie Jerzy Gruza, lecz Maciej Łubieński oddaje hołd Irenie Kwiatkowskiej, legendarnym kabaretom minionych lat, ich twórcom, a także niezapomnianym polskim komediom. Wraz z reżyserką Anetą Groszyńską i aktorką Elizą Borowską odświeża satyryczną postać Kobiety Pracującej. Choć lata 70. epoki PRL-u dawno minęły, a my żyjemy już w XXI wieku, bohaterka nadal sypie sentencjami i bawi, udowadniając, że śmiech to zdrowie – i fizyczne, i psychiczne.
Spektakl utrzymany jest w konwencji kabaretu „Dudek”, którego przedstawienia odbywały się w kawiarnianej przestrzeni, a widzowie siedzieli przy stolikach. Taka forma buduje bardziej intymną, bezpośrednią atmosferę. Nie koliduje z tym subtelna, daleka od groteski parodia zawarta w tekście napisanym przez Łubieńskiego i wyreżyserowanym przez Groszyńską. Muzyka Bartłomieja Garguli oraz piosenki, wzbogacone odpowiednią choreografią Mileny Czarnik, mają w sobie urok dawnych czasów – bez szmiry i komercyjnego błysku.
Eliza Borowska, odtwórczyni głównej roli w tym monodramie, debiutowała w 2001 roku w warszawskim Teatrze Współczesnym. Szybko rozwinęła swój talent, stając się aktorką wszechstronną. Na Małej Scenie Teatru Komedia, ucharakteryzowana na Kobietę Pracującą, podkreśla rozpoznawalne cechy Ireny Kwiatkowskiej oraz jej niepowtarzalny urok. Wydobywa komediową ostrość tekstu, często krytycznego wobec przeszłej i współczesnej rzeczywistości.
Borowska nie jest jednak Kwiatkowską, choć świetnie ją naśladuje – nawet w tembrze głosu – czerpiąc inspiracje ze stroju, stylu wypowiedzi i otoczenia. Rewelacyjne „Ptasie radio” Tuwima na otwarcie przywołuje ciepłe skojarzenia z panią Ireną i wprowadza widzów w kabaretową formułę. Kobieta Pracująca, gawędziarka jakich mało, skacze z tematu na temat, wspomina dawne i jeszcze dawniejsze czasy oraz osobistości życia publicznego – zarówno polskiego, jak i zagranicznego. Główna bohaterka, mówiąc o przeszłości wspomina obraz dawnego teatru i podpatrującą ją Irenę Kwiatkowską, która skrzętnie notowała w kajeciku powiedzonka sprzątaczki zza kulis.
Nieustannie czymś zajęta, snuje opowieść o wydarzeniach z przeszłości – co chwilami zamienia się w lekcję historii dla młodszych widzów. Bez niej – jak twierdzi – Elon Musk i Jeff Bezos, znani z kosmicznej rywalizacji, byliby nikim. To ona, kierując się zasadą „żadna praca nie hańbi” i hasłem „robota musi iść”, steruje… dziejami świata! Skromna, acz uzdolniona.
Śpiewa znane, przezabawnie zaaranżowane przeboje Ireny Kwiatkowskiej – „Shimmy Szuja”, „Blady Niko”, „Prysły zmysły”, a także wykonuje taneczny szlagier „Nogi, nogi, nogi roztańczone…”. Czaruje widzów interpretacją „Traktorzystki” Jerzego Jurandota.
Spektakl Kobieta Pracująca. Powraca bawi z klasą i dobrym gustem, nie stroniąc jednak od soczystych, zmysłowych odniesień – czasem z erotycznym, innym razem politycznym podtekstem. Szaleńcza ekspresja, wdzięk piosenek i niesamowite poczucie humoru sprawiają, że to przedstawienie na długo zapada w pamięć.
fot. Maciek Czerski/Teatr Komedia w Warszawie