Pani Maja w Krainie Poezji
O spektaklu “Po co ten spacerek?” w reż. Agnieszki Glińskiej w Teatrze Telewizji pisze Krzysztof Krzak.
Ostatnią taką dawkę poezji w Teatrze Telewizji można było oglądać bodaj w 2019 roku, kiedy to Jan Englert, w towarzystwie Beaty Ścibakówny i we własnej reżyserii, przedstawił fragmenty „Kwiatów polskich” Juliana Tuwima. Spektakl „Po co ten spacerek?” wyreżyserowany przez Agnieszkę Glińską (premiera 14.04.2025 r.) stanowi zatem powrót Sceny Poetyckiej Teatru Telewizji.
Jest to także powrót na mały ekran Mai Komorowskiej, niezrównanej interpretatorki słowa pisanego. Ci, którzy mieli okazję spotkać się osobiście z Komorowską, wiedzą, że to osoba o głębokich przemyśleniach na temat sensu życia i innych jego aspektów. Obie te cechy zostały przez Agnieszkę Glińską wykorzystane przy konstruowaniu spektaklu, który przeplata czytane przez aktorkę wiersze z rozmową reżyserki z Mają Komorowską w jej mieszkaniu. Tematyka tej rozmowy obejmuje przemijanie, słowa o szczególnym znaczeniu, doświadczenia kształtujące charakter człowieka oraz pielęgnowanie wyobraźni. Istotne są także refleksje dotyczące trwania, a aktorka przywołuje obrazy z dzieciństwa, co sprawia, że rozmowa staje się bardziej osobista, a chwilami wręcz intymna.
Zasadniczą częścią spektaklu „Po co ten spacerek?” (metaforyczny tytuł bierze źródło w jednej z anegdot przytoczonych przez aktorkę) są wiersze. Z szerokiego pakietu ulubionych wierszy Mai Komorowskiej, Maria Topczewska wybrała około dwudziestu. Dominują utwory Urszuli Kozioł i Zbigniewa Herberta, ale nie brakuje także wierszy Iwaszkiewicza, Szymborskiej, Kamieńskiej, Świrszczyńskiej, Białoszewskiego, Zagajewskiego i innych współczesnych polskich poetów. To, jak ta wybitna aktorka czyta poezję, jest wręcz zniewalające i wciągające od pierwszych wypowiedzianych słów, niczym film o niezwykle sensacyjnej akcji. A przecież przedstawienie ma niezwykle oryginalną formę. Sposób, w jaki Maja Komorowska czyni kartki z wydrukowanymi wierszami swoimi „partnerkami” scenicznymi, to prawdziwe mistrzostwo! A jeśli dodać do tego grę pauzą, spojrzeniem i minimalnymi gestami, to całość zyskuje jeszcze większą siłę wyrazu. Osoba aktorki i słowa poetów stają się kwintesencją widowiska.
Nie sposób nie docenić innych elementów przedstawienia. Nastrojowość spektaklu współtworzą: bardzo minimalistyczna scenografia Magdaleny Maciejewskiej, wzbogacona nastrojowymi projekcjami Aleksandry Ołdak i klimatycznymi zdjęciami Macieja Edelmana. Ważną rolę odgrywa również światło, które podkreśla upływ czasu – od słonecznego poranka do chłodnego zmierzchu. To bardzo udany comeback Sceny Poetyckiej do Teatru Telewizji, choć wydaje się, że kontynuowanie cyklu może nie być łatwe, ponieważ Maja Komorowska jest tylko jedna, a może i ostatnia, która potrafi czytać poezję w taki sposób, roztaczając wokół siebie specjalną aurę.
Fot. Arsen Petrovych / TVP