„Naszym celem jest budowa najlepszego teatru dramatycznego w Polsce”. Nowe otwarcie w Teatrze Osterwy

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

„Naszym celem jest budowa najlepszego teatru dramatycznego w Polsce”. Nowe otwarcie w Teatrze Osterwy

Pierwsza konferencja prasowa nowego kierownictwa Teatru im. Juliusza Osterwy w Lublinie miała znacznie szerszy charakter niż zwykła prezentacja repertuaru na najbliższe miesiące.

Opublikowano: 2026-09-07
fot. materiał własny Teatr dla Wszystkich

Cztery już zapowiedziane premiery, siedem premier rocznie jako docelowy model repertuarowy, nowe życie Sceny Reduta, Szkoła Dramaturgii, plenerowa scena letnia, międzynarodowa „Unia Lubelska” przygotowywana z myślą o Europejskiej Stolicy Kultury 2029 i – na razie jeszcze ukryta za drzwiami wymagającej remontu części budynku – dawna sala balowa, która może stać się nową sceną kameralną.

Mateusz Matyszkowicz, nowy dyrektor Teatru im. Juliusza Osterwy w Lublinie, wraz z Igorem Gorzkowskim, pełnomocnikiem ds. artystycznych, oraz dyrektorką ds. operacyjnych Beatą Zentar, przedstawił plany teatru na najbliższe miesiące i kolejne lata. Ambicji nie brakuje. „Naszym celem jest budowa najlepszego teatru dramatycznego w Polsce” – zadeklarował nowy dyrektor.

Pierwsza konferencja prasowa nowego kierownictwa Teatru im. Osterwy miała znacznie szerszy charakter niż zwykła prezentacja repertuaru na najbliższe miesiące. Mateusz Matyszkowicz wrócił do programu, z którym przystępował do konkursu na stanowisko dyrektora, i jasno zaznaczył, że traktuje zawarte w nim deklaracje poważnie. To właśnie z ich realizacji chce być w przyszłości rozliczany.

Dokument konkursowy jest obszerny i w wielu punktach wyznacza raczej kierunki niż gotowe rozwiązania, podczas konferencji część tych założeń zaczęła jednak nabierać konkretnego kształtu. Dotyczy to przede wszystkim repertuaru, sposobu pracy z zespołem, wykorzystania przestrzeni teatru i budowania programu w perspektywie 2029 roku, gdy Lublin będzie Europejską Stolicą Kultury.

Najpierw strategia, potem tytuły

Jednym z najważniejszych tematów wystąpienia Mateusza Matyszkowicza był sposób konstruowania repertuaru. Dyrektor nie chce, by kolejne sezony powstawały przypadkowo – według kolejności propozycji trafiających do gabinetu czy dostępności określonych reżyserów. Repertuar ma być przygotowywany dwuetapowo. Najpierw teatr określi strategię sezonu: jakiej literatury potrzebuje, jakie obszary chce podjąć i jakie proporcje powinny zostać zachowane pomiędzy ambicją artystyczną a oczekiwaniami publiczności. Dopiero później do tak przygotowanej “mapy” mają być dobierani konkretni twórcy i tytuły.

W programie konkursowym Matyszkowicz, z wykształcenia filozof  zapisał model zakładający co najmniej siedem premier w roku. Trzy miałyby wyrastać z szeroko rozumianego kanonu – antycznego, europejskiego i polskiego – kolejna odpowiadać na potrzebę repertuaru lżejszego, a pozostałe realizacje powstawać w mniejszych formatach, również jako projekty o większym stopniu artystycznego ryzyka.

Silna obecność klasyki, a zwłaszcza tekstów antycznych, nie jest więc przypadkiem. Wśród projektów przywoływanych w programie dyrektora znalazły się m.in. „Filoktet” Sofoklesa, „Antygona” Sofoklesa oraz „Operetka” Witolda Gombrowicza. Pojawiała się również adaptacja „Jądra ciemności” Josepha Conrada. Nie są to zapowiedzi czterech najbliższych premier Osterwy – te zostały podczas konferencji przedstawione osobno,  lecz przykłady kierunku repertuarowego planowanego na całą kadencję.

Matyszkowicz mówił o konieczności zachowania równowagi. Osterwa pozostaje teatrem dla publiczności bardzo zróżnicowanej wiekowo, społecznie i ekonomicznie, a jego repertuar powinien odpowiadać na różne potrzeby widzów. Klasyka nie ma więc wykluczać repertuaru komediowego, muzycznego czy przedstawień bardziej przystępnych. Igor Gorzowski potwierdził później, że kierownictwo widzi potrzebę regularnego wprowadzania na afisz takich propozycji, choć niekoniecznie klasycznej farsy.

„Najlepszy teatr dramatyczny w Polsce”

Najmocniejsza deklaracja padła jednak wtedy, gdy rozmowa zeszła z konkretnych tytułów na samą ambicję nowego kierownictwa.

– Naszym celem jest budowa najlepszego teatru dramatycznego w Polsce – powiedział Mateusz Matyszkowicz.

Dalej dyrektor mówił, że nie zamierza realizować tego celu poprzez sprowadzenie do Lublina grupy „gwiazd” z Warszawy. Punktem wyjścia ma być istniejący zespół Osterwy.

Matyszkowicz opisał własną rolę za pomocą dość nieoczekiwanej metafory. Nazwał siebie „hydraulikiem” – człowiekiem, który powinien udrożnić system i przygotować takie warunki organizacyjne, by energia twórców mogła znaleźć odpowiednie ujście. W tym ujęciu dyrektor ma być kimś, kto buduje dla niego sprawnie działającą strukturę.

Ta deklaracja łączy się z kolejnym mocno podkreślanym założeniem: zespół powinien grać. Matyszkowicz krytycznie mówił o praktyce spotykanej w niektórych polskich teatrach, gdzie część zatrudnionych aktorów pozostaje przez długi czas bez odpowiednich zadań. Igor Gorzkowski dopowiadał, że samo planowanie repertuaru powinno uwzględniać możliwość regularnego angażowania zespołu, bo jest on nie tylko grupą pracowników, ale także artystycznym organizmem i wspólnotą.

Budżet „nie jest zły”, ale nowe projekty kosztują

Nowe kierownictwo Osterwy nie przedstawia sytuacji finansowej teatru jako kryzysowej. Mateusz Matyszkowicz mówił podczas konferencji wprost, że „budżet nie jest zły”, a grane obecnie spektakle są rentowne. Jednocześnie zaznaczał, że obecne środki nie pozwalają bez dodatkowego finansowania realizować wszystkich nowych przedsięwzięć, które zapisał w swoim programie – takich jak choćby planowana plenerowa scena letnia.

W programie konkursowym Matyszkowicz postawił sobie także bardzo konkretne cele frekwencyjne i finansowe. W ciągu pierwszych trzech lat chce zwiększyć frekwencję o co najmniej 20 proc., z obecnego poziomu około 34 tys. widzów rocznie do 38–40 tys., a wpływy ze sprzedaży biletów mają wzrosnąć o minimum 25 proc. Zakłada również zwiększenie średniej liczby eksploatacji poszczególnych spektakli o co najmniej 15 proc. To cele ambitne, ale zarazem mieszczące się w skali dużego teatru repertuarowego działającego w mieście wielkości Lublina.

Do tego dochodzi plan większego uniezależniania działalności teatru od jednego źródła finansowania. Matyszkowicz chce sięgać po środki ministerialne, europejskie, pieniądze fundacji, koprodukcje i prywatny mecenat. W perspektywie trzech lat udział środków pozyskiwanych z zewnątrz miałby stanowić 15–20 proc. całego budżetu.

Jednym z projektów, które wymagają właśnie takiego dodatkowego finansowania, jest scena letnia. Jeżeli uda się pozyskać środki, ma powstać już w najbliższe wakacje jako plenerowa scena działająca poza budynkiem teatru i mogłaby przynieść Osterwie także kolejną premierę.

Ambicja siedmiu premier rocznie zderza się bowiem obecnie przede wszystkim z jednym problemem – brakiem przestrzeni. Matyszkowicz mówił bez ogródek, że pomysłów i możliwości zespołu nie brakuje, natomiast przy obecnej infrastrukturze teatr ma trudność nawet ze znalezieniem odpowiednich miejsc do prowadzenia prób. Mimo to deklaruje, że nie rezygnuje ze swojego konkursowego założenia.

Igor Gorzkowski: dobra literatura i aktorstwo

Po prezentacji dyrektora głos zabrał Igor Gorzkowski, pełnomocnik ds. artystycznych. W jego wypowiedzi znacznie wyraźniej pojawił się już repertuar najbliższych miesięcy.

Gorzkowski mówił o dwóch podstawowych filarach teatru: dobrej literaturze i kunszcie aktorskim. Jego zdaniem rozwój zespołu wymaga spotkań z reżyserami, którzy potrafią rzeczywiście pracować z aktorem, rozumieją jego język i traktują pracę aktorską jako jeden z podstawowych elementów budowania przedstawienia. Właśnie w tym obszarze Gorzowski dostrzega wiele punktów wspólnych z Matyszkowiczem.

Miniony sezon Osterwy opierał się w dużej mierze na literaturze polskiej, dlatego obecny ma być mocniej otwarty na dramaturgię światową. Na dużej scenie zaplanowano trzy premiery.

Pierwszą będą „Niebezpieczne związki” Pierre’a Choderlosa de Laclosa w scenicznej adaptacji Christophera Hamptona, reżyserowane przez Przemysława Stippę. Premiera odbędzie się 7 listopada tego roku.

W lutym 2027 r. Osterwa pokaże „Lot nad kukułczym gniazdem – historię znaną z powieści Kena Keseya i jej scenicznej adaptacji Dale’a Wassermana – w reżyserii Pawła Aignera.

Trzecią premierą dużej sceny będzie w kwietniu 2027 r. „Szklana menażeria” Tennessee Williamsa w reżyserii Kuby Kowalskiego.

Gorzkowski zwracał uwagę, że taki układ repertuaru pozwala zagospodarować niemal cały zespół. Szczególnie duże przedsięwzięcie stanowi „Lot nad kukułczym gniazdem”, wymagający obsady liczącej około szesnastu aktorek i aktorów.

Dyrekcja nie wyklucza czwartej premiery na dużej scenie, jednak na razie trzy wymienione realizacje są podstawą sezonu. Matyszkowicz mówił, że „walczy” o kolejną produkcję i że dalsze decyzje zależą przede wszystkim od rozwiązania problemów infrastrukturalnych.

Reduta na 40 osób. Tutaj można zaryzykować

Czwarta z już konkretnie przedstawionych premier powstanie na Scenie Reduta, niewielkiej przestrzeni przeznaczonej dla około 40 widzów. Jej rola ma się teraz zmienić.

Dotychczas Reduta była związana głównie z inicjatywami aktorskimi. Gorzkowski chce, aby stała się również miejscem realizacji projektów bardziej eksperymentalnych, kameralnych i obciążonych większym ryzykiem artystycznym. Mała liczba miejsc powoduje, że pojedyncza produkcja nie jest poddana tak silnej presji ekonomicznej jak przedstawienie przygotowywane na dużą scenę.

W połowie stycznia 2027 r. ma się tam odbyć premiera spektaklu noszącego roboczy tytuł „Martwy punkt”, który przygotuje białoruski reżyser Andrei Novik. Podstawą przedstawienia jest tekst białoruskiej autorki pozostającej w kraju i publikującej pod pseudonimem. 

Sam utwór szczególnie zainteresował Gorzkowskiego. Jest przeznaczony dla dwojga aktorów i opowiada o kobiecie, która zostaje poproszona o zajęcie się pogrzebem matki znajomego. Z czasem podobne prośby zaczynają pojawiać się coraz częściej i bohaterka niemal zawodowo przejmuje obowiązek chowania zmarłych tych, którzy sami nie mogą wrócić do Białorusi.

Gorzkowski nazwał ją „zawodową Antygoną” dla ludzi niemogących pochować własnych bliskich. Podkreślał przy tym, że spośród wielu dramatów, które ostatnio czytał, właśnie ten należy do najciekawszych – zarówno ze względu na temat, jak i formę.

Na tym plany Reduty się nie kończą. Matyszkowicz zapowiedział, że chce do końca września zdecydować o dwóch kolejnych projektach, które mogłyby znaleźć się tam w drugiej połowie sezonu. W dalszej perspektywie pojawia się też pomysł Daniela Salmana na spektakl wyrastający z „Dziadów” oraz notatek Juliusza Osterwy związanych z pracą nad dramatem Mickiewicza.

Szkoła Dramaturgii. Od tekstu do prapremiery

Szczególną rolę w planach Mateusza Matyszkowicza zajmuje zapisana już w jego programie Szkoła Dramaturgii. Projekt ma być adresowany przede wszystkim do młodych ludzi i trwać pełny rok.

Opiekę nad uczestnikami mają sprawować Wojciech Tomczyk i Jarosław Cymerman. Założenie jest praktyczne: szkoła nie ma kończyć się wyłącznie serią zajęć czy dyskusji o pisaniu dla sceny. Uczestnicy mają przejść drogę od rozwijania własnych tekstów, poprzez kolejne etapy pracy dramaturgicznej i prezentacji, aż do wyboru najlepszego utworu.

Nagrodą ma być prapremiera zwycięskiego tekstu na Scenie Reduta.

Pomysł wpisuje się w szersze otwarcie Osterwy na środowisko akademickie Lublina. Matyszkowicz chce, aby teatr częściej przyciągał studentów i stał się miejscem nie tylko przedstawień, ale również debat, spotkań i wydarzeń muzycznych. Jak mówił podczas konferencji, nic nie stoi na przeszkodzie, by tego samego wieczoru odbywał się spektakl i poważna rozmowa dotycząca kultury.

Do programu została już dopisana kolejna inicjatywa – spotkania jazzu ze słowem. Matyszkowicz chce wykorzystać silne środowisko jazzowe Lublina i zestawić improwizacje muzyczne z performatywnym czytaniem polskiej literatury.

Teatr Osterwy w drodze

O działaniach organizacyjnych i wychodzeniu teatru poza własną siedzibę mówiła podczas konferencji również dyrektorka ds. operacyjnych Beata Zentar. Jednym z rozwijanych projektów jest „Teatr Osterwy w drodze”.

Teatr ma ruszyć z prezentacjami poza Lublinem, a jednym z pierwszych przystanków będzie Zamość. W planach znajduje się ponad czternaście miejscowości województwa.

Ta część działalności ma szczególne znaczenie również wobec perspektywy przyszłego remontu oraz konieczności funkcjonowania poza własnym budynkiem. W programie Matyszkowicza objazd nie został potraktowany wyłącznie jako rozwiązanie awaryjne. Ma być sposobem na wzmacnianie obecności Osterwy w regionie i docieranie do publiczności poza Lublinem.

2029. „Unia Lubelska” i Europejska Stolica Kultury

Nowe kierownictwo nie ogranicza planowania do sezonu 2026/2027. Igor Gorzkowski przyznał, że rozmowy dotyczą już nawet 2029 roku. Perspektywa jest oczywista: wówczas Lublin będzie Europejską Stolicą Kultury i Osterwa chce być do tego momentu przygotowany programowo.

Jednym z najciekawszych pomysłów jest międzynarodowy projekt roboczo określany jako „Unia Lubelska”. W planach jest współpraca z teatrami z Litwy, Czech, Rumunii i Łotwy. Chodzi o stworzenie trwałej sieci partnerów, która umożliwiłaby wymianę artystyczną, koprodukcje i obecność lubelskich twórców w szerszym, europejskim obiegu.

Matyszkowicz podkreślał przy tym, że współpraca międzynarodowa nie powinna oznaczać pomijania miejscowego środowiska. Przeciwnie – chciałby włączać do nowych projektów także lubelskie teatry niezależne i twórców działających poza Osterwą. Mówił również o otwieraniu budynku na środowiska akademickie i ożywieniu wokół teatru przestrzeni intelektualnej.

Przemysław Stippa i miłość używana jako narzędzie władzy

Konferencję repertuarowo domknęła prezentacja pierwszej premiery sezonu. Przemysław Stippa, reżyser „Niebezpiecznych związków”, mówił przede wszystkim o tym, czego w znanej historii Laclosa szuka dzisiaj.

Lubelskie przedstawienie powstaje na podstawie adaptacji Christophera Hamptona. Stippa zdaje sobie sprawę z ciężaru kulturowej pamięci o „Niebezpiecznych związkach”, szczególnie o słynnej ekranizacji Stephena Frearsa, i nie zamierza z nią konkurować. Chce stworzyć własny język dla tej historii.

W inscenizacji pozostaną elementy, których część publiczności może po tym tytule oczekiwać – kostiumowość, namiętność czy pojedynek. Znacznie ważniejszy ma być jednak psychologiczny i metafizyczny wymiar tekstu. Reżysera interesuje człowiek znajdujący się w świecie po załamaniu wartości, próbujący utrzymać się w pionie po katastrofie i ocalić coś, co nadal może być źródłem sensu.

Jedną z głównych osi spektaklu Stippa określił jako napięcie między sacrum i profanum.

– Dopóki jest miłość, jesteśmy bezpieczni. A co, jeśli miłość staje się narzędziem manipulacji, władzy i niszczenia? – mówił, opisując pytanie towarzyszące mu podczas prób.

W takim odczytaniu „Niebezpieczne związki” nie mają być kolejną efektowną historią erotycznych podbojów markizy de Merteuil i wicehrabiego de Valmont. Stippa chce przyjrzeć się destrukcji, która zaczyna się wtedy, gdy uczucie zostaje podporządkowane potrzebie kontroli nad drugim człowiekiem. Matyszkowicz, który – jak przyznał – podgląda już próby, zapowiadał przedstawienie widowiskowe, ale jednocześnie mocniej niż popularne adaptacje wydobywające sens samego tekstu.

Premiera odbędzie się 7 listopada i – choć została zaplanowana jeszcze przed objęciem Osterwy przez Mateusza Matyszkowicza – ma stać się symbolicznym pierwszym przedstawieniem nowego otwarcia.

Największy problem Osterwy znajduje się kilka kroków od sceny

W pewnym momencie konferencji Igor Gorzkowski przypomniał pierwszą rozmowę z nowym dyrektorem. Matyszkowicz miał zapytać go wówczas, co najbardziej ogranicza dziś rozwój Teatru Osterwy.

Odpowiedź była natychmiastowa: przestrzeń.

Nowe kierownictwo zaprosiło dziennikarzy na krótką, początkowo dość tajemniczą wycieczkę po budynku. Jej celem była dawna sala balowa, przestrzeń od lat niewykorzystywana jako regularna scena teatralna. Po remoncie i przystosowaniu do wymogów technicznych i bezpieczeństwa miałaby stać się kolejną, kameralną sceną Osterwy.

W kontekście wszystkiego, co padło wcześniej, trudno było o bardziej wymowne zakończenie konferencji. Matyszkowicz deklaruje siedem premier w roku, chce rozwijać Redutę, stworzyć scenę letnią, uruchomić Szkołę Dramaturgii, prowadzić projekty międzynarodowe i szerzej wykorzystywać zespół. Jednocześnie najpoważniejszym ograniczeniem pozostają cztery ściany zabytkowego teatru.

Dawna sala balowa może więc okazać się czymś więcej niż architektoniczną ciekawostką odkrytą przed dziennikarzami. Jeżeli uda się ją wyremontować i uruchomić, da Osterwie coś, czego nowe kierownictwo potrzebuje właściwie od pierwszego dnia swojej pracy – jeszcze jedną przestrzeń, w której wszystkie zapowiedziane ambicje będą mogły zamienić się w teatr.

Teatr im. Juliusza Osterwy 

 
 
Kategorie:


Cytat Dnia

„Miniony sezon teatralny stał ponoć pod znakiem szekspirowskiego »Hamleta«. Czy zostanie po nim coś więcej niż pamięć o swego rodzaju konkursie na realizację tego tytułu?”

Grzegorz Kondrasiuk; „Do Rzeczy”, 7.09.2026 

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL