Książkowy wywiad Cezarego Łazarewicza z Janem Holoubkiem – „Między światłem a cieniem” w niebudzący wątpliwości sposób nawiązuje tytułem do znakomitego filmu syna Magdaleny Zawadzkiej i Gustawa Holoubka „Światło i cień”, uważanego za debiut późniejszego twórcy takich filmów, jak „25 lat niewinności”, „Doppelgänger. Sobowtór” i seriali „Rojst”, „Wielka woda”, „Heweliusz”.
Film ten, poza kilkoma nagrodami dla autora, stanowi swoiste pożegnanie młodego reżysera z ojcem, wielkim aktorem, wówczas już schorowanym. To także rozmowa z doświadczonym człowiekiem na tematy fundamentalne, takie jak miłość, życie i śmierć. Równie ciekawa jest geneza „Światła i cienia” znaczona między innymi zmianą reżysera i rozmówcy Gustawa Holoubka. To istotna część wywiadu – rzeki przeprowadzonego przez Cezarego Łazarewicza („Żeby nie było śladów”, „Nic osobistego. Sprawa Janusza Walusia”), a opublikowanego przez Wydawnictwo Agora. Powiedzmy od razu: wywiadu bardzo interesującego głównie ze względu na osobę interlokutora dziennikarza oraz jego podejście do zawodu reżysera i sztuki filmowej w ogóle.
Choć rozmowa nie ma układu linearnego, to czytelnik i tak otrzymuje w miarę pełny obraz życia i kształtowania się osobowości Jana Holoubka. Dzięki wyjawionym przez reżysera okolicznościom łatwo zrozumieć, dlaczego Jan Holoubek jest tym, kim jest (czytaj: znakomitym reżyserem filmów bardzo dobrze odbieranych przez szeroką publiczność, na czym najbardziej mu zależało), że mając znane nazwisko zapracował na własne imię, nie bojąc się zdobywać doświadczenia jako szwenkier czy oświetlacz na planach filmów doświadczonych reżyserów. Warto zwrócić uwagę na takie cechy twórcy „Rojsta”, jak pracowitość, konsekwencja, determinacja i … samokrytycyzm. Dzięki nim proszony o próbę podsumowania dotychczasowych osiągnięć, może powiedzieć: „Czuję satysfakcję. Nikt mi niczego nie przyniósł na tacy. Przez lata krok po kroku zmierzałem w kierunku moich marzeń”.
Holoubek mówi też dużo i ciepło o swoich mistrzach: Witoldzie Sobocińskim i Edwardzie Kłosińskim (przypomnijmy, że z wykształcenia Holoubek jest operatorem – autorem świetnych zdjęć do wielu filmów i spektakli Teatru TVP, wśród których znajduje się też „Moralność pani Dulskiej” w reżyserii Marcina Wrony). Z szacunkiem wypowiada się o zespole współpracowników, z którymi zrobił większość swoich prac reżyserskich. Z wielką estymą mówi przede wszystkim o aktorach (i to zapewne nie tylko ze względu na rodziców i partnerkę, Magdalenę Różczkę): „Ja po prostu bardzo ich lubię. Kocham z nimi być. Pracować. Gadać, próbować, kombinować […]. Mam do nich wielki szacunek i czułość”. Reżyserię natomiast nazywa najpiękniejszym zawodem świata.
A mówi to mimo trudności, z którymi borykać się musi reżyser, zanim stanie za kamerą na planie filmowym. I nie chodzi tu tylko o sprawę funduszy, ale także o sprawy organizacyjne i nieprzewidziane sytuacje, które zdarzają się podczas pracy na planie. Nie brakuje też „smaczków” przedstawiających produkcyjne kulisy. Mimochodem panowie wspominają również o najbliższych planach twórczych Jana Holoubka, a te zapowiadają się niezwykle interesująco. Treść dopełniają bardzo trafnie dobrane fotografie (większość z nich przedstawia Holoubka – reżysera).
Wydawnictwo Agora