75 lat od powojennego otwarcia Teatru Ateneum w Warszawie

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

75 lat od powojennego otwarcia Teatru Ateneum w Warszawie

22 lipca 1951 roku w Warszawie wznowił działalność artystyczną Teatr Ateneum.

Opublikowano: 2026-07-22
fot. Edward Hartwig - spektakl Interwencja 1951 reż. L. Rene (album Ateneum 1928 - 2018)

Dom, który miał służyć kolejarzom, a stał się jednym z najważniejszych teatrów Warszawy

Warszawa końca lat dwudziestych rosła szybko i z rozmachem. Powstawały nowe gmachy użyteczności publicznej, modernizowano ulice, a Powiśle – dotąd kojarzone przede wszystkim z przemysłem i robotniczym charakterem dzielnicy, zaczynało nabierać nowego znaczenia. To właśnie tutaj, u zbiegu ulicy Czerwonego Krzyża i Wybrzeża Kościuszkowskiego, wyrósł budynek, który początkowo nie miał być świątynią sztuki.

25 września 1927 roku uroczyście otwarto Dom Związku Zawodowego Kolejarzy. Był to jeden z najnowocześniejszych obiektów tego typu w Warszawie. Zaprojektowany przez Romualda Millera sześciokondygnacyjny gmach mieścił biura, hotel, klub, zaplecze dla organizacji związkowej oraz przestronną salę teatralną z blisko ośmiuset miejscami dla widzów. Kosztował niemal trzy miliony złotych – kwotę ogromną jak na realia II Rzeczypospolitej.

Twórcy zadbali o każdy szczegół. Reprezentacyjny westybul wyłożono marmurem karraryjskim, elementy metalowe wykonano z polerowanego mosiądzu, ściany ozdobiono geometrycznymi dekoracjami charakterystycznymi dla art déco. Nad widownią zawisł imponujący żyrandol ze srebra i lustrzanego szkła, podłogi wykonano z dębowej klepki, a wnętrza zaprojektowali profesorowie Akademii Sztuk Pięknych – Wojciech Jastrzębowski i Edward Trojanowski. Sala teatralna miała ponad dziewięć metrów wysokości, a znajdująca się nad nią kopuła sięgała dwunastu metrów. Jak na drugą połowę lat dwudziestych był to obiekt imponujący zarówno skalą, jak i rozwiązaniami technicznymi.

Budowie od początku towarzyszyły jednak przeciwności. W grudniu 1927 roku na najwyższej kondygnacji wybuchł pożar. Ogień strawił fragment dachu od strony wiaduktu 3 Maja, ale szkody udało się szybko usunąć. Prace trwały nadal, a już wiosną następnego roku dom związkowy był praktycznie gotowy.

Nikt nie przypuszczał wówczas, że właśnie tutaj narodzi się teatr, który na trwałe zapisze się w historii polskiego teatru.

Pierwsze przedsięwzięcia artystyczne organizowano jeszcze przed oficjalnym otwarciem sceny. W kwietniu 1928 roku odbyła się inauguracja teatru Domu Kolejarza. Wystąpił chór gazowników „Znicz”, orkiestra Filharmonii Warszawskiej, soliści Opery Stołecznej oraz artyści związani z Placówką Żywego Słowa. Nowa scena miała współpracować z robotniczymi zespołami artystycznymi i rozwijać działalność zarówno teatralną, jak i muzyczną. Wtedy po raz pierwszy pojawiła się nazwa Ateneum, zapożyczona od istniejącego wcześniej Towarzystwa Ateneum.

Organizatorzy szybko zorientowali się jednak, że teatr nie może ograniczyć się wyłącznie do środowiska robotniczego. Warszawa potrzebowała sceny o znacznie większych ambicjach.

Tak właśnie rozpoczęła się historia Ateneum.

5 października 1928 roku kurtyna podniosła się po raz pierwszy podczas oficjalnego otwarcia stałego teatru. Publiczność zobaczyła Wandę Cypriana Kamila Norwida oraz Prolog Juliusza Słowackiego. W ówczesnej prasie scenę określano mianem „Placówki Żywego Słowa”. Nikt jeszcze nie przypuszczał, że w ciągu kilku lat stanie się jednym z najważniejszych teatrów II Rzeczypospolitej.

Początki nie były łatwe. Widownia dopiero odkrywała nową scenę ukrytą na Powiślu. W lutym 1931 roku recenzent podpisujący się pseudonimem Vox pisał na łamach „Kuriera Warszawskiego”:

„Uznanie zyskiwał sobie powoli, lecz stale. Czymże to objaśnić, że w mieście, gdzie ruch teatralny, jak i wszystko zamiera, gdzie przez całe miesiące wielkie teatry świecą pustkami, teatr, o którym przez trzy lata mało kto wiedział, teatr na ulicy mało znanej ogółowi warszawian, ten teatr właśnie zdobył sukces niemały, wstępnym bojem wywalczył sobie uznanie i sympatię publiczności?”

Odpowiedź przyniósł Stefan Jaracz. To właśnie jego nazwisko najtrwalej związało się z Ateneum. Zbudował zespół, którego siłą byli aktorzy, literatura i uczciwość wobec widza. Jaracza interesował teatr społecznie zaangażowany, opowiadający o człowieku i jego miejscu w świecie. W krótkim czasie Ateneum stało się jedną z najważniejszych scen Warszawy, a później całej Polski.

W kolejnych sezonach obok Jaracza pojawili się twórcy, którzy wyznaczali kierunki rozwoju polskiego teatru. Z Ateneum związani byli między innymi Leon Schiller, Janusz Dziewoński i Zygmunt Chmielewski. To właśnie oni współtworzyli charakter sceny, która zyskiwała coraz większy prestiż.

Nad sceną umieszczono wówczas płaskorzeźbę Jana Szczepkowskiego przedstawiającą woźnicę powstrzymującego rozpędzone konie. Widniały na niej słowa zaczerpnięte z Juliusza Słowackiego:

„I będę mocny jak to, co zdobędę.”

W latach trzydziestych Ateneum przeżywało okres artystycznego rozkwitu. Publiczność przychodziła nie tylko na premiery, ale także po sposób myślenia o teatrze proponowany przez Jaracza. Powiśle przestało być teatralnym pustkowiem Warszawy. 

Nikt nie wiedział jeszcze, że ten rozdział zakończy wojna.

Wojna odebrała Ateneum dom

We wrześniu 1939 roku teatr jeszcze próbował żyć. Warszawa broniła się przed niemieckim atakiem, ale spektakle odbywały się tak długo, jak było to możliwe. Potem przyszła okupacja i wszystko, co budowano przez ponad dekadę, zaczęło się rozpadać.

Stefan Jaracz został aresztowany przez Niemców już jesienią 1939 roku. Trafił na Pawiak, a następnie do obozu koncentracyjnego Sachsenhausen. Po zwolnieniu wrócił do Warszawy ciężko chory, zmarł 11 sierpnia 1945 roku, nie doczekawszy jej powrotu.

Sam gmach Ateneum przeżył okupację w zupełnie innej roli.

Niemcy urządzili w nim Kleines Theater der Stadt Warschau – teatr przeznaczony dla niemieckiej publiczności. Scena, na której jeszcze kilka lat wcześniej grano Wyspiańskiego, Słowackiego i współczesną dramaturgię polską, została podporządkowana okupacyjnej administracji. Dla warszawiaków był to bolesny symbol utraty nie tylko budynku, lecz także części własnej kultury.

Po Powstaniu Warszawskim Ateneum znalazło się wśród tysięcy zrujnowanych budynków stolicy. Ogień strawił dach i wnętrza. Zawaliły się fragmenty stropów. Zniszczeniu uległa sala widowiskowa. Według późniejszych szacunków uszkodzenia sięgały około sześćdziesięciu procent substancji budynku. 

Warszawa miała wówczas znacznie pilniejsze potrzeby niż odbudowa teatru. Brakowało mieszkań, szkół, szpitali i podstawowej infrastruktury. W tej sytuacji pytanie o przyszłość Ateneum wydawało się niemal luksusem.

„Czy Ateneum jeszcze powstanie?”

Pierwsze powojenne miesiące przyniosły więcej pytań niż odpowiedzi.

W archiwach zachowały się projekty, które zakładały daleko idącą przebudowę wnętrza. Rozważano zmniejszenie widowni, zmianę układu sali, a nawet całkowite odejście od przedwojennej koncepcji architektonicznej. Każda z tych propozycji oznaczała w praktyce stworzenie zupełnie nowego teatru.

Postanowiono jednak odbudować Ateneum z możliwie największym poszanowaniem jego dawnego charakteru. Projekt powierzono architektowi Wiktorowi Balloghowi, który zachował najważniejsze rozwiązania przestrzenne i odtworzył wiele elementów przedwojennego wystroju. Dzięki temu teatr nie utracił swojej tożsamości, choć jego widownia po odbudowie była już znacznie mniejsza niż przed wojną. Według dokumentacji Almanachu Sceny Polskiej sala liczyła 512 miejsc.

Droga do zakończenia prac okazała się jednak znacznie dłuższa, niż przypuszczano. Najpierw zapowiadano, że teatr zostanie oddany do użytku pod koniec 1948 roku. Potem pojawił się kolejny termin – 22 lipca 1949 roku. Mijały miesiące, a na placu budowy wciąż trwały roboty. Brakowało materiałów, zmieniały się koncepcje, a odbudowująca się Warszawa musiała dzielić skromne środki pomiędzy setki równie pilnych inwestycji.

Powrót ludzi teatru

Choć mury wciąż były odbudowywane, teatr zaczynał odradzać się wcześniej niż sam budynek.

Z dokumentacji Instytutu Sztuki PAN wynika, że zespół aktorski rozpoczął pracę 1 marca 1951 roku. Próby odbywały się jeszcze wtedy, gdy robotnicy kończyli wyposażanie sceny i widowni. Trwały ostatnie prace wykończeniowe, montowano urządzenia techniczne, przygotowywano dekoracje do pierwszej premiery.

Na czele teatru stali wówczas ludzie, których nazwiska dziś pozostają nieco w cieniu późniejszej legendy Janusza Warmińskiego.

Dyrektorem naczelnym był Jerzy Ukleja, natomiast funkcję kierownika artystycznego powierzono Ludwikowi René – reżyserowi, który po wojnie należał do grona najbardziej aktywnych twórców odbudowującego się życia teatralnego. René nie ukrywał, że teatr powinien odpowiadać na współczesność. Jak po latach przypominało Culture.pl, uważał, że scena ma dawać świadectwo „najistotniejszym zagadnieniom nurtującym nasze społeczeństwo”. To właśnie on przygotował spektakl, który miał otworzyć nowy rozdział w historii Ateneum.

Kurtyna znów poszła w górę

Latem 1951 roku Warszawa żyła odbudową. Stołeczna prasa informowała o zbliżającym się otwarciu odbudowanej sceny. W repertuarach pojawiały się pierwsze zapowiedzi, a środowisko teatralne z zainteresowaniem obserwowało kończące się prace przy ulicy Czerwonego Krzyża.

W materiałach Teatru Ateneum przez wiele lat funkcjonował 22 lipca 1951 roku jako dzień ponownego otwarcia sceny. Taką datę utrwaliła również pamięć instytucjonalna teatru. Kiedy jednak sięgnąć do dokumentów z epoki, obraz staje się bardziej złożony.

Najbardziej wiarygodne źródła – „Almanach Sceny Polskiej 1951/1952″ Instytutu Sztuki PAN, archiwum przedstawień Encyklopedii Teatru Polskiego oraz dokumentacja samego Ateneum – zgodnie wskazują, że premiera inaugurująca działalność teatru odbyła się 25 lipca 1951 roku. Z kolei „Trybuna Ludu” z 26 lipca zapowiadała jeszcze „uroczyste otwarcie Teatru sztuką Lwa Sławina Interwencja“.  Jednoznacznego rozstrzygnięcia tej rozbieżności nie przyniosły dotąd żadne odnalezione dokumenty.

Nie zmienia to jednak faktu, że po blisko siedmiu latach od zakończenia wojny Ateneum wróciło do życia.

Wieczór, na który czekała Warszawa

Pierwszą powojenną premierą została „Interwencja” Lwa Sławina. W 1951 roku jego wybór nie był jednak przypadkowy. Polska znajdowała się w samym środku epoki socrealizmu. Teatry państwowe miały realizować określony program repertuarowy.

Za przygotowanie przedstawienia odpowiadał Ludwik René. Był jednocześnie reżyserem, inscenizatorem i współautorem adaptacji. Przekład przygotował Adam Galis, scenografię stworzyli Andrzej Sadowski i Władysław Buśkiewicz, kostiumy zaprojektowała Zofia Wierchowicz. W realizację spektaklu zaangażowano kilkudziesięcioosobowy zespół aktorski i realizacyjny.

Na scenie pojawili się artyści, którzy w kolejnych latach współtworzyli historię Ateneum. W roli Brodzkiego wystąpił Zygmunt Maciejewski, partnerowali mu między innymi Małgorzata Damięcka-Lorentowicz, Mirosława Dubrawska, Jan Burek, Janina Zakrzewska, Irena Netto, Władysław Staszewski, Zbigniew Łobodziński, Jan Szulc i Zdzisław Tobiasz. Był to zespół budowany od początku, ale już wtedy skupiający aktorów o dużym doświadczeniu scenicznym.

Po latach łatwo zapomnieć, że inauguracja nie była jedynie uroczystym wydarzeniem z udziałem władz i środowiska teatralnego. Był to przede wszystkim początek normalnej pracy.

Do końca 1951 roku „Interwencję” zagrano 103 razy, a spektakl obejrzało 30 075 widzów

Jeszcze nie era Warmińskiego

Jednym z najczęściej powtarzanych uproszczeń jest przekonanie, że powojenne otwarcie Ateneum od razu wiąże się z nazwiskiem Janusza Warmińskiego.

W lipcu 1951 roku dyrektorem naczelnym teatru pozostawał Jerzy Ukleja, natomiast za program artystyczny odpowiadał Ludwik René. Dopiero kilka miesięcy później, 10 stycznia 1952 roku, do Ateneum przyszedł trzydziestoletni reżyser Janusz Warmiński. Rozpoczynał wtedy drogę, która miała trwać ponad cztery dekady i na trwałe odmienić historię tej sceny.

René i Warmiński, choć należeli do różnych pokoleń i działali w innych realiach politycznych, byli zgodni w jednym – Ateneum miało być teatrem, który rozmawia z własnym czasem. René mówił o scenie dającej świadectwo „najistotniejszym zagadnieniom nurtującym nasze społeczeństwo”. Warmiński po latach wielokrotnie podkreślał, że siłą Ateneum pozostaje literatura, wybitni aktorzy i zaufanie publiczności. 

Teatr, który nie przestał zdobywać

Kiedy Janusz Warmiński przekraczał próg Ateneum w styczniu 1952 roku, obejmował teatr, który dopiero wracał do normalnego rytmu pracy. Odbudowany gmach był już otwarty, zespół rozpoczął działalność, publiczność wracała na Powiśle. Przed nowym dyrektorem stało jednak znacznie trudniejsze zadanie,  zbudować scenę, która nie będzie żyła wyłącznie wspomnieniem Stefana Jaracza.

Przez ponad cztery dekady dyrekcji Warmińskiego scena przy ulicy Jaracza stała się miejscem, w którym spotykały się klasyka i współczesność, wielka literatura i teatr zaangażowany, wybitne kreacje aktorskie i odważne poszukiwania artystyczne. Powojenna odbudowa okazała się więc dopiero początkiem nowego rozdziału.

Przygotowując ten materiał, sięgnęliśmy do wielu źródeł – od albumu „Teatr Ateneum im. Stefana Jaracza w Warszawie 1928–2018”, przez „Almanach Sceny Polskiej 1951/1952” Instytutu Sztuki PAN, archiwalia Encyklopedii Teatru Polskiego, dokumenty i materiały samego Ateneum.

Na kartach jubileuszowego albumu jego redaktorka Aneta Kielak-Dudzik (na co dzień sekretarz literacki teatru) napisała słowa, które najlepiej podsumowują niemal stulecie historii tej sceny:

„Historia Ateneum odkrywa przed nami charakterystyczne – niezmienne przez całe epoki – mechanizmy, którym podlega teatr i jego prowadzenie. Dowodzi, że Ateneum w roku swoich dziewięćdziesiątych urodzin wypełniło myśl zawartą w nieistniejącej już dziś inskrypcji, wyrytej w 1928 roku w jesionowym drzewie nad oknem sceny: «I będę mocny jak to, co zdobędę». To przekonanie towarzyszyło kolejnym pokoleniom ludzi Ateneum. Ale credo to pozostaje zadaniem otwartym: oto przed naszym Ateneum kolejny etap – dotrwania co najmniej do setki. Potem, miejmy nadzieję, następnej.”

Siedemdziesiąt pięć lat po powojennym otwarciu Ateneum te słowa wybrzmiewają szczególnie mocno. Odbudowany z ruin teatr nie stał się jedynie świadkiem historii. Sam tę historię współtworzył – i nadal pozostaje miejscem, w którym kolejne pokolenia artystów i widzów dopisują jej następne rozdziały.

 

Kategorie:


Cytat Dnia

„Rzecz działa się za kulisami przedostatniej edycji festiwalu Kontakt, ale opisan ją w sierpniu 2025 (https://www.dialog-pismo.pl/przedstawienia/farma-trolli). Niewielkie, ale wpływowe grono kuratorów i organizatorów festiwalu (nb. wyjątkowo nietrafnie obsadzone w rolach środowiskowych autorytetów moralnych), z pozycji zwierzchniej stawiało do pionu grupę studentek, bo nie spodobały się ich opinie dotyczące kwestii estetycznych i programowych. Koroną dzieła był regularny donos złożony przez dyrektorkę Teatru im. W. Horzycy do władz Akademii Teatralnej”

Małgorzata Piekutowa w podsumowaniu sezonu; „Teatr”, 23.07.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL