Na kilka dni przed premierą musicalu „Toto” Opera na Zamku w Szczecinie postanowiła oddać głos najważniejszym recenzentom. Na pierwszą próbę całościową zaproszono dzieci, czyli publiczność, do której spektakl jest przede wszystkim adresowany. Reakcje najmłodszych widzów nie pozostawiały wątpliwości – pomagali bohaterom, komentowali wydarzenia rozgrywające się na scenie, śpiewali finałową piosenkę i aktywnie uczestniczyli w przedstawieniu.
Był to jednak dopiero początek prezentacji nowej produkcji. Kilka dni przed premierą odbyła się także konferencja prasowa z udziałem twórców i realizatorów, którzy opowiadali nie tylko o samym spektaklu, ale również o jego współczesnym znaczeniu.
Premiera „Toto” odbędzie się 30 maja, a kolejny pokaz zaplanowano 1 czerwca, w Dzień Dziecka.
Bajka sprzed czterdziestu lat, która okazuje się zaskakująco aktualna
„Toto” to bajka muzyczna Marka Sarta do libretta Ernesta Brylla i Małgorzaty Goraj. Utwór powstał na początku lat osiemdziesiątych i miał swoją premierę w 1983 roku.
Historia inspirowana jest motywem „Brzydkiego kaczątka” Hansa Christiana Andersena. Głównym bohaterem jest Toto – mały ptaszek, który przychodzi na świat w Jajolandii, miejscu rządzonym przez Księżniczkę Kaczkę. Bohater od początku różni się od pozostałych mieszkańców miasta. Jest wyśmiewany, odrzucany i traktowany jak ktoś gorszy. W miarę rozwoju wydarzeń okazuje się jednak, że to właśnie on posiada odwagę, której brakuje innym.
Choć od napisania libretta minęły ponad cztery dekady, twórcy szczecińskiej realizacji przekonują, że opowieść o wykluczeniu, potrzebie akceptacji i odwadze pozostaje niezwykle aktualna.
„To jest naszym tytułem”
Podczas konferencji prasowej dyrektor Opery na Zamku Jacek Jekiel przypomniał, że „Toto” zajmuje szczególne miejsce w historii szczecińskiej sceny.
– Ten tytuł jest naszym tytułem. Został przez Operę na Zamku odkryty. I ta premiera, która 30 maja, w przeddzień Międzynarodowego Dnia Dziecka, objawi się całemu światu, to będzie druga inscenizacja w naszym teatrze tego dzieła – mówił dyrektor.
Jekiel zwracał uwagę, że współczesne odczytanie spektaklu wynika przede wszystkim ze zmian społecznych, które zaszły od czasu powstania utworu.
– To, co wydaje mi się największym problemem tego bardzo młodego pokolenia, które chodzi do szkół i siedzi z nosem w telefonach, w mediach społecznościowych, to jest to, że oni strasznie boją się ocen, tego, jak widzą ich inni. I w przypadku dzieci ocena potrafi zabić. Jak pokazać im, że ta ocena wcale nie musi wywrócić człowieka na zawsze? Jak pokazać świat, który jest skomplikowany, przebodźcowany, narcystyczny, pięknie opakowany? Wydaje mi się to najważniejszym przesłaniem tego spektaklu – żeby pokazać historię, w której ktoś traktowany bardzo źle na początku, wyśmiewany i pokazywany jako niedojda, na końcu okazuje się kimś megapięknym w uniwersalnym, etycznym sensie – podkreślał.
Ponad dwadzieścia piosenek i setne urodziny kompozytora
Za kierownictwo muzyczne spektaklu odpowiada Małgorzata Bornowska, która podczas spotkania z mediami przypominała, że „Toto” jest przede wszystkim przedstawieniem muzycznym.
– To jest bajka o odwadze, o przyjaźni, o przebaczeniu. Ale jak to bajki dla dzieci, zwłaszcza muzyczne, domagają się tego, żeby dziecko – i zresztą dorosły też – wyszedł z piosenką na ustach. Jest to naprawdę muzyczny spektakl mocno oparty na muzyce. Tam jest aż ponad 20 numerów – mówiła.
Jak podkreślała, przygotowanie przedstawienia wiązało się również z pracą nad historycznymi materiałami muzycznymi.
– Premiera była w 1983 roku. Musieliśmy przepisać partyturę. Ja mam taką wielką partyturę, żółte kartki. Ona już tak troszkę się rozpada. To jest rękopis. Tam widnieje data: 1981 rok – opowiadała.
Dla realizatorów znaczenie ma również fakt, że spektakl pojawia się na afiszu w roku szczególnym dla twórczości Marka Sarta.
– Marek Sart urodził się 4 czerwca 1926 roku. Gdyby żył, to właśnie prawie na setne urodziny byśmy mu to zagrali – przypomniała Bornowska.
W przedstawieniu bierze udział ponad trzydziestoosobowa orkiestra, chór Opery na Zamku oraz blisko trzydziestu wykonawców występujących na scenie.
Opowieść o tłumie
Reżyser Jerzy Jan Połoński zwraca uwagę, że „Toto” nie jest wyłącznie historią jednego bohatera.
– To, co mnie bardziej w tej bajce fascynuje, to jest ta stadność. Czyli to, jak się zachowuje tak zwany tłum, tak zwane miasto, tak zwani ludzie – mówił podczas konferencji.
Zdaniem reżysera przedstawienie pokazuje mechanizmy, które współcześnie można odnaleźć również w mediach społecznościowych.
– Kiedy pojawia się Toto, zaczynają się z niego śmiać, dlatego że ktoś robi to pierwszy. I idą za tym, i ten hejt narasta aż do kulminacji. I wtedy ten mały Toto ma jedyną odwagę stanąć przed wszystkimi i powiedzieć: „nie. Tak nie powinno być”. Kiedy jedna osoba mówi: „nie, tak nie może być”, druga osoba mówi: „nie, tak nie może być” – i nagle całe to miasto staje i mówi: „nie, nie zgadzamy się na to” – tłumaczył.
Połoński podkreślał również, że zależało mu na aktywnym uczestnictwie najmłodszych widzów.
– Do zabawy zapraszamy też dzieci. Oczywiście spektakle dla dzieci cechują się tym, że te są zawsze aktywne. Krzyczą, reagują, przeżywają, mówią, skaczą. I to jest najfajniejsze, że są z widowni wciągane – mówił reżyser.
Cukierkowa dyktatura i Jajolandia
Za scenografię i kostiumy odpowiada Anna Chadaj.
Artystka przyznała, że podczas pracy nad spektaklem zainteresowało ją zestawienie bardzo poważnych tematów obecnych w tekście z bajkową formą przedstawienia.
– Jest tutaj jedna historia odrzuconego, brzydkiego według innych, wykluwającego się, zmieniającego się na końcu w pięknego łabędzia. Jest motyw miasta, które jest miastem troszeczkę totalitarnym. Ja stwierdziłam, że skoro są tam takie treści dosyć mocne, to zróbmy tę dyktaturkę taką cukierkową i pastelową, ponieważ jesteśmy w bajce – mówiła.
Centralnym elementem scenografii stało się wielkie jajo, wokół którego zbudowany został cały świat przedstawienia.
– W centrum tego świata jest wielkie jajo i ten pomysł zaowocował przez pączkowanie i „jajkowanie”, spowodował, że to jest taka trochę Jajolandia. Są jajowate peruki, jajowate kapelusze. Ten pastelowy świat żyje w betonowym, szarym mieście, które dzięki projekcjom multimedialnym nieustannie się zmienia – opowiadała scenografka.
Chór jako mieszkańcy miasta
Ważnym elementem przedstawienia jest również choreografia przygotowana przez Karola Drozda, który wciela się jednocześnie w tytułowego bohatera.
– Miasto jest, obok Toto, bardzo ważną postacią. To był dosyć twardy orzech do zgryzienia: w jaki sposób ten chór, który nie jest zespołem baletowym, ma się poruszać, ma zaistnieć i jak tę historię opowiedzieć ruchem – mówił.
Jak podkreślał choreograf, inspiracją stała się muzyka Marka Sarta.
– Jest bardzo filmowa, bardzo bajkowa, kreskówkowa. To zainspirowało mnie do tego, żeby choreografia również opowiadała historię – wyjaśniał.
Twórcy
Muzyka – Marek Sart
Libretto – Ernest Bryll, Małgorzata Goraj
Kierownictwo muzyczne i przygotowanie chóru – Małgorzata Bornowska
Reżyseria – Jerzy Jan Połoński
Choreografia – Karol Drozd
Scenografia i kostiumy – Anna Chadaj
Reżyseria świateł – Dawid Karolak
Reżyseria dźwięku – Jakub Skowroński
Projekcje multimedialne – Karolina Jacewicz, Mateusz Kokot
Aranżacja – Mateusz Macioszek
Obsada
Toto – Karol Drozd, Jacek Lech
Księżyc – Tomasz Łuczak, Karol Gronek-Poznański
Księżniczka Kaczka – Marzena Wiencis-Mamrot, Joanna Rybka
Burmistrz, Dowódca Policji – Piotr Urban
Dziennikarz – Bartosz Wocial
Mistrz Ceremonii – Jarosław Zadon
Policjant – Piotr Calii
Policjant, Kaczor – Dariusz Kotlarz
Sprzedawczyni – Małgorzata Zgorzelska
Zajączek – Justyna Zawilińska
Pajacyk – Maria Krahel
Miś – Wanda Morawska
Rajcy – Tetiana Bilchak, Marina Waszyńska
Woźnica, Kat, Sędzia – Oleksandr Polianskyi
Ciastka – Daniil Isaiev, Kornelia Iwaćkowska, Małgorzata Kieć, Kateryna Tsebriy
Chór i Orkiestra Opery na Zamku
Terminy spektakli
30 maja 2026 r. , godz. 17.00 – premiera
1 czerwca 2026 r., godz. 17.00 – Dzień Dziecka
Nasz portal jest patronem medialnym spektaklu.
Opera na Zamku w Szczecinie