Opowiedzieć Gdynię

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Opowiedzieć Gdynię

O „Gdynia. Fordewind” Artura Pałygi w reż. Darii Kopiec w Teatrze Miejskim im. Witolda Gombrowicza w Gdyni pisze Natalia Karpińska.

Opublikowano: 2026-05-24
Ocena recenzenta/tki: (6/10) – niezły

„Gdynia. Fordewind” w reż. Darii Kopiec (adaptacja Artura Pałygi) to pierwsza pełnoobsadowa propozycja nowej dyrekcji Teatru Miejskiego w Gdyni, wpisująca się w huczne obchody 100. urodzin miasta z morza. Zamysł, aby zaadaptować na scenie niedawno wydany reportaż Aleksandry Boćkowskiej „Gdynia. Pierwsza w Polsce” (wyd. Czarne), wydaje się godny pochwały. I choć twórcy, z wrodzoną sobie fantazją i poezją, snują kolażową opowieść o najszczęśliwszym mieście w Polsce, w realizacji brakuje konsekwentnie zbudowanego scenariusza, który zgłębiłby niezwykłą historię gdyńskiego fenomenu.

W książce Boćkowskiej wspomnienia mieszkańców Gdyni mieszają się z XX-wieczną historią, anegdoty wtórują próbie socjologicznej analizy miejskich mitów, a sentymenty i tęsknoty przeplatają się z reporterskim wyłapywaniem przez autorkę lokalnych napięć i miejskich bolączek. Gdynia kiedyś – nowoczesny projekt, miasto marzenie, powstające szybko i chaotycznie; dziś – mekka dla turystów, miejsce, w którym chce się żyć i zakładać rodzinę, miasto, w którym trzeba się zakochać. To także codzienne korki i zapchane trolejbusy, zapach portu i ryb oraz drogie apartamentowce. To splot historii tych, którzy tu przyjechali, i tych, którzy musieli wyjechać. To także książka o podejmowaniu decyzji, o poszukiwaniu szczęścia i innego powietrza, próba przyjrzenia się legendzie i prawdzie bez idealizowania.

Daria Kopiec i Artur Pałyga – twórcy niezwykle doświadczeni, charakterystyczni i niepodrabialni w swoich projektach literackich i teatralnych – postanowili nie ryzykować i nie wypływać na otwarty ocean pomysłów i tropów. Ich opowieść, inspirowana rewiowym, nieco musicalowym klimatem, od początku wprowadza dwójkę narratorów: wątpiącego reżysera przygotowującego spektakl o Gdyni oraz autorkę zbierającą materiały do publikacji książkowej, której bohaterką staje się miasto. Ich pierwsze spotkanie na plaży, przy świetle księżyca – tajemnicze, niejednoznaczne, filmowe – staje się obietnicą jakiejś przygody. Ten melodramatyczny trop, choć rozprasza się w gąszczu scen i licznych epizodów, od początku buduje napięcie, przede wszystkim za sprawą świetnego Piotra Michalskiego. Przyjezdna warszawianka (Marta Kadłub), która odkrywa miasto, i ten, który pokazuje jej jego zakamarki – nieco dekadencki, ale ambitny artysta wizjoner.

Twórcy znaleźli w tej historii miejsce na muzykę, która miała stać się osobnym bohaterem opowieści o mieście. I choć z dowcipem i dystansem deklarują wprost, że amerykańskim produktem rodem z West Endu nie są i nie będą, próby wtłaczania w narrację mocno przeciętnych songów nie tylko niepotrzebnie wydłużają spektakl, ale również odbierają mu dynamikę, wprowadzając konsternację na widowni. Podobnie nie do końca działają wszelkie nadpisywane ponad książkę poetyckie zagłębienia we wnętrza bohaterów, na siłę doszukujące się w nich uniwersalnych mądrości i refleksji.

To, co natomiast działa w spektaklu bez dwóch zdań, to uruchomiona przez aktorów warstwa historyczno-literacka – materiał tekstowy wyciągnięty wprost z książki Boćkowskiej, dotyczący ludzi – mieszkańców Gdyni. Mieszkańców przeróżnych: sceptycznych i rozmarzonych, zakochanych i zgorzkniałych, deweloperów i założycieli, pasjonatów i plotkarzy, urzędników i plażowiczów, marynarzy i inżynierów. W tym portrecie mieszkańców pobrzmiewają echa wybitnej „Nieskończonej historii” Pałygi, który z wrażliwością potrafi wsłuchiwać się w chóralny głos zbiorowości. Jest to jednak tylko błysk rozświetlający scenę raz na jakiś czas – za sprawą Marynarzowej Moniki Babickiej, urzędników Szymona Sędrowskiego i Mariusza Żarneckiego, legendarnego Mieczysława – projektanta statków, granego przez Grzegorza Wolfa, czy Gospodyni Elżbiety Mrozińskiej. Mrozińska to zresztą postać najbardziej pęknięta – strażniczka historii obserwująca pędzącą rzeczywistość, broniąca jak lwica dobra swojego miasta.

W „Gdyni. Fordewind” bajkowość, której blisko do dziecięcej przypowieści, jest paradoksalnie źródłem zarówno śmiechu, jak i znużenia, zbytniej dosłowności i przesadnej metafory. Jakby prezent dla mieszkańców Gdyni był nazbyt przesłodzony i polukrowany, choć lukru w opowieści Boćkowskiej wcale nie ma tak dużo. W efekcie otrzymujemy spektakl, który budzi uśmiech na twarzy widza, ale nie zaprasza go do wspólnej pracy. A na scenie najlepiej pracują pamięć i historia kryjące się w modernistycznych kamienicach i przy ulicy Świętojańskiej, w tablicach upamiętniających protesty gdyńskich robotników i wspomnieniach o wojnie.

Spektakl duetu Kopiec/Pałyga otwiera opowieść, która nie ma końca. Duszę miasta próbuje zamknąć w słowach i teatralnej materii. Koloryzuje czarno-białe zdjęcia, wędruje po gdyńskich cmentarzach, traktuje realizm poważnie, ale nie ufa mu do końca. Szuka odpowiedzi, ale w sposób bezpieczny, stojąc tuż przy brzegu morza. Wszystkie te muszle i muszelki, fale i falki choreografowane przez aktorów, brokaty i cekiny wydają się efektownymi ozdobnikami. To, co zostaje w głowie, to głosy aktorów, zwłaszcza tych, którzy w swoich rolach odnaleźli gram powagi i zadumy.

W jakiej Gdyni żyjemy? Jako ludzie, jako aktorzy, jako przyjezdni. Jaki teatr chcemy tworzyć i co proponować trójmiejskim widzom? Zespół Miejskiego to mocna drużyna. Warto czekać na więcej.

Teatr Miejski w Gdyni

Kategorie:

Cytat Dnia

„[…] hierarchiczność w instytucji teatralnej próbuje rozładować się przez stworzenie struktur korporacyjnych (a więc znowu kapitalistycznych). Tak wygląda produkcja w kilku dużych teatrach, w których ostatnio pracowałem. Kilka producentek, system cotygodniowych spotkań podsumowujących prace, podkreślanie dobrostanu zespołu i instytucji – a z drugiej strony »mailologia« (bez poszanowania ekologii), brak jednostek odpowiedzialnych, bo odpowiedzialność rozmywa się w dużej grupie podmiotów, i w końcu zachowania pasywno-agresywne […]”

Michał Borczuch w rozmowie z Agnieszką Zgieb; „Théâtre/Public”, 20.05.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL