Slide
previous arrow
next arrow
Między pomnikiem a sceną. Sienkiewicz w teatrze współczesnym - Teatr dla Wszystkich

Między pomnikiem a sceną. Sienkiewicz w teatrze współczesnym

Na afiszu

Między pomnikiem a sceną. Sienkiewicz w teatrze współczesnym

Sienkiewicz w teatrze przestał być pomnikiem, a stał się materiałem do sprawdzenia. Współczesne realizacje nie tyle go wystawiają, co testują: rozbrajają mit, przepisują go na nowe języki albo pokazują jego mechanizmy. Co dziś jeszcze działa w tej literaturze – i dlaczego?

Opublikowano: 2026-05-05
fot. Arsen Petrovych/ TVP

Rocznice lubią porządkować myślenie. Wczorajsza emisja „Potopu” z Teatru Wybrzeże w Teatrze Telewizji i dzisiejsze urodziny Henryka Sienkiewicza zbiegają się w sposób aż nazbyt wygodny: oto pisarz, który przez dekady funkcjonował jako dostarczyciel narodowych mitów, trafia na scenę, gdzie te mity coraz rzadziej są potwierdzane, a coraz częściej rozbrajane, rozbijane albo zwyczajnie podważane. Teatr nie tyle „wystawia” dziś Sienkiewicza, co raczej sprawdza, co z niego jeszcze działa.

Bo problem z Sienkiewiczem w teatrze polega na tym, że jego proza jest już zawsze „po czymś”. Po szkole, po filmach Jerzego Hoffmana, po całym kulturowym osadzie, który sprawia, że Kmicic, Wołodyjowski czy Jagienka nie są już postaciami literackimi, tylko figurami. Teatr, jeśli chce być czymś więcej niż ilustracją, musi się do tego jakoś odnieść.

Najciekawsze realizacje idą więc w dwie strony. Albo próbują ten mit rozmontować, albo świadomie go przepuszczają przez współczesną formę, sprawdzając, co zostaje.

„Potop” z Wybrzeża należy do tej drugiej kategorii. To przedstawienie, które nie ucieka od rozmachu i przygodowości, ale jednocześnie nie traktuje ich naiwnie. Historia Kmicica nie jest tu wyłącznie drogą od zdrady do odkupienia, lecz raczej procesem – ciągiem decyzji, które można tłumaczyć, ale trudniej usprawiedliwić. Sceniczność tej opowieści buduje się nie przez monumentalność, lecz przez ruch, rytm, zmianę planów. W efekcie „Potop” nie tyle „pokrzepia”, ile pokazuje mechanizm, który kiedyś miał pokrzepiać.

Jeszcze wyraźniej widać to w realizacjach, które decydują się na konfrontację z mitem. „Krzyżacy” w reż. Jana Klaty w Olsztynie – w tej współczesnej teatralnej odsłonie – przestają być opowieścią o jednoznacznym konflikcie dobra i zła. Zamiast tego pojawia się pytanie o to, jak ten konflikt był konstruowany i komu służył. Sienkiewiczowski schemat zostaje rozszczelniony: postaci tracą swoją oczywistość, a historia zaczyna pracować bardziej jako opowieść o narracji niż o wydarzeniach.

Najdalej w tym kierunku szła „Trylogia” w reżyserii Jana Klaty w Narodowym Starym Teatrze. To już nie jest adaptacja, tylko gest wobec całego imaginarium. Bohaterowie wracają jak widma – bardziej z pamięci zbiorowej niż z tekstu. Zderzenie ich z estetyką współczesną, z popkulturą, z przerysowaniem, odsłania nie tylko śmieszność pewnych klisz, ale też ich trwałość. Klata nie tyle odbiera Sienkiewiczowi powagę, ile pokazuje, że ta powaga od dawna funkcjonuje na kredyt.

Z kolei „Quo vadis” w Teatrze Muzycznym w Gdyni, w reżyserii Wojciecha Kościelniaka, to przykład trzeciej drogi – przepisania Sienkiewicza na język widowiska. Kabaretowa stylistyka, muzyczność, rozmach scen zbiorowych – wszystko to buduje efekt atrakcyjności, ale jednocześnie przesuwa akcenty. Zamiast opowieści o triumfie chrześcijaństwa dostajemy historię o mechanizmach władzy, o uwodzeniu tłumu, o przemocy wpisanej w system. Sienkiewicz zostaje tu wykorzystany jako struktura, którą można wypełnić współczesnymi sensami.

Co łączy te wszystkie realizacje? Przede wszystkim świadomość, że nie da się dziś grać Sienkiewicza „wprost”. Każda próba prostego odtworzenia kończy się albo muzeum, albo niezamierzoną parodią. Teatr, który traktuje go serio, musi jednocześnie zachować wobec niego dystans.

I być może właśnie w tym miejscu najlepiej widać, czym dziś jest recepcja Sienkiewicza w teatrze. To nie jest już opowieść o tym, czy jego twórczość „jest aktualna”. To pytanie dawno straciło sens. Bardziej interesujące jest to, co teatr z nim robi – czy go demaskuje, czy wykorzystuje, czy przepisuje.

Sienkiewicz jako pisarz „ku pokrzepieniu serc” stworzył język, który miał budować wspólnotę. Teatr współczesny ten język rozbiera na części i sprawdza, co się pod nim kryje. Czasem znajduje energię, czasem przemoc, czasem pustkę.

A czasem – co może najbardziej zaskakujące – okazuje się, że ten mechanizm wciąż działa. Tylko już nie tak, jak kiedyś.

Kategorie:


Cytat Dnia

„[…] Krystyna Janda szarżuje, ale nie przesadza. Dominuje nie tłamsząc sceny i pozostałych postaci spektaklu”

Jacek Mroczek o „Zapętlonej”, reż. Krystyna Janda; TeatrVaria, 4.05.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL