Slide
previous arrow
next arrow
Synteza życia Ryśka z Kielc - Teatr dla Wszystkich

Synteza życia Ryśka z Kielc

Na afiszu

Synteza życia Ryśka z Kielc

O „Profesorze” Anny Wakulik w reż. Jana Hussakowskiego w Teatrze Żeromskiego w Kielcach pisze Malwina Kiepiel.

Opublikowano: 2026-05-05
fot. Edgar de Poray
Ocena recenzenta/tki: (8/10) – bardzo dobry

Teatr biograficzny w Polsce coraz częściej sięga po konkretne historie i głośne sprawy, próbując na ich podstawie opowiedzieć coś więcej o świecie, w którym żyjemy. Często kończy się to dydaktyką („Kofman. Podwójne wiązanie” w Nowym Teatrze w Warszawie) albo wygodnym portretem bohatera, którego można łatwo ocenić (musical „Starzyński” w Teatrze Syreny).

„Profesor” w reżyserii Jana Hussakowskiego idzie inną drogą. Punktem wyjścia jest książka Grzegorza Walczaka „Profesor. Jak genialny chemik z Kielc stał się bossem narkobiznesu”, ale spektakl nie jest jej scenicznym odpowiednikiem. To materiał przetworzony, uporządkowany dramaturgicznie przez Annę Wakulik i wpisany w autorską wizję inscenizacyjną.

Historia jest prosta, choć rozpisana szeroko. Rysiek – zdolny chłopak ze Skarżyska-Kamiennej, świetny uczeń, później student i chemik z ambicjami – zaczyna wykorzystywać swoją wiedzę poza uczelnią. Najpierw drobne interesy, handel, zagraniczne wyjazdy. Potem kolejne decyzje, które przynoszą pieniądze i otwierają następne możliwości. Wiedza przestaje być wartością samą w sobie – zaczyna pracować na zysk. Na tej drodze pojawia się Shulgin – postać, która wraca w ważnych momentach, podsuwa rozwiązania, mówi o wyborach i o tym, że można inaczej, ale nigdy nie zatrzymuje.

Najciekawsze u Hussakowskiego jest to, jak ta historia została opowiedziana. To przedstawienie umiejętnie łączy różne konwencje. Jest tu komedia sytuacyjna, jest kryminał, są sceny o wyraźnym zabarwieniu gangsterskim, są też momenty bardziej poważne – niemal spowiedź z życia. Dominują zmiany planów, kostiumów i rytmu scen. Ten spektakl ma rozmach, także scenograficzny (Joanna Walisiak). I – co ważne – nie gubi się w tym.

Najlepiej widać to w scenach komediowych, zwłaszcza w sekwencji wejścia milicji do laboratorium i próby zatrzymania Ryśka. Funkcjonariusze przychodzą z gotowym założeniem, że mają do czynienia z produkcją narkotyków. Rysiek nie zaprzecza wprost – umiejętnie lawiruje. Zaczyna tłumaczyć, czym się zajmuje, jak działają substancje, jakie mają zastosowanie. Mnoży skomplikowane nazwy chemikaliów, przyspiesza tempo, wchodzi w szczegóły, które dla niego są oczywiste, a dla nich zupełnie nieczytelne. Rozmowa przestaje dotyczyć tego, co robi, a zaczyna tego, czy druga strona w ogóle rozumie, o czym mówi. I w tym momencie sytuacja się odwraca. Milicjanci próbują wrócić do konkretu, ale każda próba kończy się kolejnym wywodem. Zamiast odpowiedzi dostają wykład. Zamiast prostych faktów – język, którego nie rozumieją. Śmiech bierze się z tej bezradności, z momentu, w którym formalnie silniejsza strona przestaje panować nad sytuacją.

Właśnie tutaj widać też, jak działa główny bohater. Rysiek od początku korzysta z tego, co ma – z wiedzy, z pamięci, z języka – co daje mu naturalną przewagę. Jacek Mąka, grający starszego Ryśka, niesie ciężar całej konstrukcji już od pierwszej sceny. Patrzy wprost i zaczyna: „Wysoki sądzie”. Mówi do widzów, ale tak, jakby składał zeznanie. Zdanie po zdaniu buduje swoją wersję zdarzeń – spokojnie, logicznie, bez podnoszenia głosu. Wylicza, porównuje, porządkuje fakty. Tłumaczy, że nikogo przecież nie zabił. Odpowiedzialność przesuwa dalej, poza siebie. Gra oszczędnie, bez nadmiaru środków. Jego bohater mówi dużo, ale precyzyjnie. Układa rzeczywistość w ciąg logicznych argumentów – i właśnie dlatego robi wrażenie. A przy okazji wylicza jednym tchem wszystkie skomplikowane nazwy chemikaliów, choćby opowiadając o syntezie fenyloacetonu.

Z kolei Oskar Jarzombek jako młody Rysiek wnosi energię i tempo. Jest szybki, błyskotliwy, momentami naprawdę zabawny. W jego grze widać przyjemność z bycia o krok przed innymi. To ktoś, kto od początku wie, czego chce i jak to osiągnąć.

Dawid Żłobiński jako Shulgin utrzymuje tę postać w półcieniu. Nie robi z niej ani jednoznacznego sumienia, ani efektownego symbolu „ojca chrzestnego psychodelików”. Pojawia się wtedy, kiedy coś jeszcze można zmienić. Mówi o wyborze, ale nie prowadzi za rękę. Dzięki temu to, co w tym spektaklu najważniejsze, nie jest wypowiedziane wprost.

Ważny jest też kontekst. Temat narkotyków wraca dziś w teatrze często, zwykle w cięższym tonie, skupionym na skutkach. Wystarczy przypomnieć „Requiem dla snu” w reżyserii Jakuba Skrzywanka. Hussakowski wybiera inną perspektywę – interesuje go droga. Jak łatwo przejść od wiedzy do działania, od działania do pieniędzy, od pieniędzy do kolejnych decyzji.

Istotna jest lokalność tej historii. Kielce, Skarżysko, Radom są obecne w języku, sprytnie wykorzystując regionalne animozje. Pojawiają się kompleksy, ambicja, potrzeba przekroczenia tego, co „stąd”.

„Profesor” działa więc na wielu poziomach. Daje widzowi przyjemność oglądania – tempo, humor, dobrze poprowadzone sceny, wyraźne postaci. I zostawia coś, co zaczyna pracować później: historię człowieka, który miał wszystkie narzędzia, żeby żyć inaczej, a konsekwentnie wybierał inaczej.

Pod koniec wraca zdanie, które pojawia się na początku spektaklu: „Żeby powiedzieć prawdę, czasem trzeba skłamać”. U Hussakowskiego nie brzmi ono jak efektowna myśl o złożoności świata. Brzmi jak zdanie, które przez lata pozwalało Ryśkowi żyć tak, jak chciał. Każdą decyzję dało się nim podeprzeć. W pewnym momencie jednak staje się ono zasadą – i wtedy wszystko zaczyna układać się zbyt dobrze.

Bo w tej historii nie chodzi o to, że Rysiek nie znał różnicy między prawdą a kłamstwem. On ją znał bardzo dobrze. Po prostu nauczył się z niej korzystać. I w tym sensie „Profesor” nie jest opowieścią o jednym złym wyborze ani o spektakularnym upadku. Jest opowieścią o człowieku, który przez lata przesuwał granicę, aż przestał ją widzieć.

Reszta była już tylko konsekwencją.

Teatr Żeromskiego

Kategorie:


Cytat Dnia

„[…] Krystyna Janda szarżuje, ale nie przesadza. Dominuje nie tłamsząc sceny i pozostałych postaci spektaklu”

Jacek Mroczek o „Zapętlonej”, reż. Krystyna Janda; TeatrVaria, 4.05.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL