Arcydramat Mickiewicza interpretowany przez litewskiego Mistrza, wizjonera teatru znanego ze swego unikalnego języka teatralnego.
Eimuntas Nekrošius zmarł w 2018 r., ale szczęśliwie dwa jego spektakle – „Głodomór” wg opowiadania Franza Kafki, grany w wileńskim teatrze Meno Fortas od 2015 r., oraz warszawskie „Dziady” wystawione na jubileusz 250-lecia Teatru Narodowego w 2016 r. – nadal można zobaczyć.
Twórca za tę realizację otrzymał Nagrodę im. Konrada Swinarskiego dla najlepszego reżysera w sezonie 2015/2016.
O przedstawieniu tak pisze Teatr Narodowy w tekście przygotowanym z okazji dziesięciolecia obecności tytułu w repertuarze (premiera odbyła się 10 marca 2016):
To wydawało się niemożliwe. „Dziady” wolne od ciężaru tradycji. Jak zauważył Grzegorz Małecki, odtwórca roli Gustawa-Konrada, „z Dziadami jest trochę jak z Hamletem: każdy ma swoje oczekiwania, coś na ten temat wie, coś widział”. Zwłaszcza tu, w Teatrze Narodowym, gdzie losy arcydramatu Adama Mickiewicza były wyjątkowo burzliwe. Na 250-lecie Teatru Narodowego Eimuntas Nekrošius, litewski poeta sceny, wystawił właśnie „Dziady”.
Inscenizator zamiast przed tradycją klękać, podjął z nią prowokacyjną grę. Asystentka reżysera, Anna Turowiec, wspomina: „Nekrošius nie traktował tekstu Dziadów jak relikwii, z której nie można nic uszczknąć. W przeciwieństwie do nas nie wyniósł ze szkoły przekonania o kluczowym znaczeniu konkretnych fragmentów i często wskazywał inne znaczenia – ciekawsze. Mówił, że nawet u najwybitniejszego twórcy zdarzają się słabe miejsca i skreślał, kompilował postacie, przestawiał repliki”.
Tekst dramatu posłużył Nekrošiusowi za inspirację do tworzenia scenicznych obrazów. Ale „malarzami” byli wszyscy biorący udział w postawaniu dzieła. Aktorzy improwizowali na zadawane przez reżysera tematy: „jesteś przewodnikiem, który chciałby pokazać w kwadrans cały Luwr i robisz to z takim entuzjazmem, żeby ani na moment nie zgubić uwagi zwiedzającego, ale nie wolno ci używać rąk”. Swój wkład miały również krawcowe. Zaproponowały, aby Ksiądz Piotr (Mateusz Rusin) miał na nogach fioletowe rajstopy. Nekrošius wymienił je na czerwone. I w ten sposób Ksiądz Piotr wyglądał jak bocian.
Dystans wobec Mickiewicza się opłacił. Powstało wyjątkowe przedstawienie, jedno z najważniejszych w historii Teatru Narodowego. Spektakl Nekrošiusa pokazał, jak głęboko, a zarazem nowocześnie można interpretować klasyczny tekst.
A tak dzieło podsumowywał w swojej recenzji Dariusz Kosiński: „Patrzymy na Dziady równocześnie z perspektywy baśni i historii. Pozostajemy w niepewności co do kwestii, czy to była baśń o nas, czy raczej nasza rzeczywistość”.
Więcej o realizacji i jej setnym pokazie na stronach Teatru Narodowego.