Mit pod pełnymi żaglami
O spektaklu „Żeglarz” Jerzego Szaniawskiego w reżyserii Krzysztofa Babickiego, wystawionym przez Teatr Miejski im. Witolda Gombrowicza w Gdyni na scenie letniej na Darze Pomorza, pisze Małgorzata Zalewska.
Kapitan Nut – oficjalnie bohater bez skazy – ma doczekać się pomnika. Jednak pojawia się historyk, który obala mit i ukazuje Nuta jako tchórza i pijaka. Czy społeczeństwo wybierze wygodne kłamstwo, czy trudną prawdę?
Tę właśnie historię opowiada Żeglarz Jerzego Szaniawskiego z 1925 roku, w znakomitej inscenizacji Teatru Miejskiego w Gdyni. Spektakl zrealizowano na pokładzie Daru Pomorza – miejsce idealnie dobrane, budujące nastrój i osadzające opowieść w lokalnym kontekście.
Premiera 27 kwietnia 2025 roku nieoficjalnie zainaugurowała obchody 100-lecia nadania Gdyni praw miejskich. Była to również ostatnia premiera Krzysztofa Babickiego jako dyrektora teatru – pożegnanie symboliczne i znaczące.
Przedstawienie okazało się lekkie i przyjemne, a zarazem niepozbawione treści. Mariusz Żarnecki (Przewodniczący) przyciągał uwagę energią i precyzją, świetnie wspierany przez Rafała Kowala (Rektor), Tomasza Czajkę (Admirał) i Krzysztofa Berendta (Rzeźbiarz). Na szczególne wyróżnienie zasługuje Piotr Michalski jako Stary Marynarz – jego wejścia budziły autentyczne oczekiwanie. Monika Babicka (Doktorowa) błyszczała dowcipem i sceniczną charyzmą, a Marta Kadłub (Felcia) i Weronika Niewieśniak (Iza) wnosiły młodzieńczą lekkość.
Słabiej wypadł wątek miłosny między postaciami Med i Jana – granymi przez Agnieszkę Bała i Macieja Wiznera – zabrakło w nim chemii i dramaturgicznego napięcia. Szymon Sędrowski (Wydawca) zagrał poprawnie, choć jego kreacja była przewidywalna. Niejasne pozostało przesłanie postaci Pawła Szmidta (Bogdan Smagacki) – co być może było celowe, by pozostawić widzowi pole do interpretacji.
Reżyser wzbogacił spektakl o poezję Tuwima i Wierzyńskiego w muzycznej interpretacji Beaty Buczek-Żarneckiej i Elżbiety Mrozińskiej. Choć wykonane z dużym wyczuciem, te fragmenty spowalniały tempo narracji. Scenografia Marka Brauna skutecznie eksponowała przestrzeń Daru Pomorza, a kostiumy Jolanty Łagowskiej-Braun i światło Marka Perkowskiego dopełniały całości.
Żeglarz bawi, ale i prowokuje do zadawania pytań o prawdę, manipulację i odpowiedzialność. Komu wierzymy – prawdomównemu Janowi, czy konformistycznemu Nutowi? Czy warto ryzykować wszystko, by bronić prawdy? I te pytania pozostają z widzami długo po oklaskach. Nie tylko dla miłośników klasyki – warto zobaczyć.
Fot. Roman Jocher