W pierwszej połowie września Sinfonia Varsovia, polska orkiestra symfoniczna i instytucja kultury, która powstała w kwietniu 1984 r. w wyniku powiększenia Polskiej Orkiestry Kameralnej, zainaugurowała swoją działalność w odnowionej siedzibie przy ul. Grochowskiej 272 w Warszawie.
Uroczyste otwarcie przestrzeni i nowego, unikalnego miejsca na muzycznej i kulturalnej mapie stolicy nie jest jednorazowym wydarzeniem. Zgodnie z misją, jaka towarzyszy tej instytucji od początku, warszawska orkiestra przygotowała festiwal „Nowe Otwarcie”, a jego program został zbudowany wokół trzech idei: muzyki, przestrzeni i ludzi. Warto dodać, że Sinfonia Varsovia dba również o lokalną społeczność i jej dyrektor Janusz Marynowski wyraża nadzieję, że „z czasem powstanie prawdziwe kulturalne Centrum, które odmieni także tę okolicę. Gramy w różnych miejscach świata: w Japonii, Chinach, ale teraz wiemy na pewno – jesteśmy stąd. O Sinfonii Varsovii już mówią: „Nasi z Kamionka”.
Wśród ponad stu festiwalowych wydarzeń: klasycznych i kameralnych koncertów orkiestrowych, recitali, projektów jazzowych oraz warsztatów, wydarzeń rodzinnych, spacerów, wystaw i performansów, podczas drugiego, równie emocjonującego jak pierwszy weekendu pojawił się koncert orkiestrowy „Let’s go Chopin”. W pierwszej jego części Sinfonia Varsovia wykonała Serenatę notturna D-dur, skomponowaną przez Wolfganga Amadeusza Mozarta w Salzburgu w 1776 r. na trochę nietypowy zespół: grupę smyczkowych solistów, smyczkowe tutti i kotły. Serenada, muzyka przeznaczona na zespoły instrumentów dętych, w czasach Mozarta przyjmowała różne formy, ale traktowana była raczej jako muzyka frywolna i beztroska. Dopiero od 1780 r. tego typu dzieła zaczęły pojawiać się na poważnych koncertach. Przygotowywane na konkretne zamówienie z okazji publicznych lub prywatnych utwory były powszechnym sposobem zarabiania kompozytorów tamtego okresu, a Mozart, podobnie jak inni artyści, dokładał wszelkich starań, aby zadowolić swoich klientów beztroskimi, eleganckimi, rozrywkowymi propozycjami muzycznymi. I taka jest właśnie jego nocna serenada, która doskonale bawi publiczność również dzisiaj.
„Majestatyczny” Marsz otwierający całość to rodzaj rozmowy między obiema grupami instrumentów, przerywanej przez perkusję. Minuet i trio przynoszą zmiany w tempie oraz nastroju, podczas gdy końcowe rondo, z żartobliwym rysem, powraca do obu małych orkiestr. W wykonaniu Sinfonii Varsovii zachwyca rozbrajającym urokiem powściągliwości i lekkości z poetyckimi partiami, które u Mozarta zapowiadały późniejsze, znakomite kompozycje symfoniczne.
W drugiej części koncertu wysłuchaliśmy Koncertu f-moll Fryderyka Chopina, o intymnym, niemal ekstatycznym charakterze, który tak biegle oddaje pianista Krzysztof Jabłoński, wspaniały artysta, niezapomniany laureat III nagrody na 11. Międzynarodowym Konkursie Pianistycznym im. Fryderyka Chopina w Warszawie. Krzysztof Jabłoński gra z wyczuciem, skupiony na kolorze i ilustracyjnej stronie utworu. Dzięki niezwykle czystej barwie brzmienia przekazuje dojrzałość muzycznego romantyka, owo genialne zespolenie uczuć i nastrojów z muzyką i światem romantycznej fantazji. Pełne niuansów, czasem impulsywne, innym razem spokojniejsze, stateczniejsze wykonanie, w którym pianiście towarzyszy niezawodna Sinfonia Varsovia, uwypukla to, co w kompozycji Chopina charakterystyczne: inwencję melodyczną, silnie skontrastowane tempo i nieustanne zmiany tonacji z delikatnej na gwałtowniejszą, żywiołową. Na bis Jabłoński zagrał porywającego Poloneza As-dur Chopina, z potężnym rytmem i rozmachem, który w jego interpretacji brzmi żywo i czysto. Artysta swobodnie podkreśla nieskazitelną linię melodyczną i śmiałość modulacji, płynnie łączącą ją z wyrafinowaną, liryczną arabeską.
Pełne temperamentu, „z dreszczem”, z czarującą melancholią, doskonałe wykonanie owych kompozycji jest zasługą całej orkiestry i oczywiście wybitnego pianisty. I chociaż to tylko jeden z proponowanych koncertów festiwalu, wystarczy, by poczuć moc muzycznych pasji.
Sinfonia Varsovia – Nowe Otwarcie