Prezentacja „Teatru niewidzialnych dzieci” w Wałbrzychu pokazała, jak wiele siły drzemie w teatrze dla młodego widza, gdy nie obawia się on tematów wymagających, a jednocześnie potrafi zachować lekkość, humor i artystyczną klarowność. Spektakl oparty na nagradzanej powieści Marcina Szczygielskiego to nie tylko portret dzieci z domu dziecka w latach 80., ale też opowieść o odwadze, wspólnocie i wewnętrznej potrzebie bycia zauważonym.
Przeniesiony na scenę przez Przemysława Jaszczaka tekst staje się nie tyle ilustracją epoki, co uniwersalną przypowieścią o tym, jak teatr — tworzony nawet w trudnych warunkach — może stać się przestrzenią transformacji. Nie tylko dla bohaterów, ale też dla widzów.
Forma, która znaczy
Jednym z najmocniejszych aspektów przedstawienia jest jego warstwa wizualna i formalna. Klaudia Laszczyk, odpowiedzialna za scenografię, kostiumy i lalki, zaproponowała świat, który balansuje między dokumentalnym realizmem a subtelnym przerysowaniem. Lalki — niepełne, częściowo animowane przez widocznych aktorów — zyskują dzięki temu charakter symboliczny. To dzieci, które są i nie są — obecne, ale jakby przezroczyste. Aktorzy współistnieją z nimi na scenie, dodając im emocjonalnego głosu, ale też zachowując przestrzeń na metaforę.
Ta hybrydowa forma działa nie tylko estetycznie, ale i dramaturgicznie: pozwala zbudować postaci dzieci jako konkretne jednostki, ale też nośniki wspólnego doświadczenia bycia „niewidzialnym” w oczach systemu i dorosłego świata.
Zespół, który gra sercem
Na scenie pracuje zespół aktorski, który nie próbuje przytłoczyć emocją, ale raczej ją modeluje — z wyczuciem i precyzją. Aleks Joński w roli Michała pokazuje dziecko wycofane, zagubione, ale pełne uważności — gotowe, by otworzyć się na nowe, mimo strachu. Jego interpretacja unika dydaktyzmu, prowadząc postać naturalnie, z delikatnym humorem i autentycznością.
Na osobne wyróżnienie zasługuje Maja Bartlewska jako Sylwia — dziewczyna z charakterem, która w toku wydarzeń przechodzi wewnętrzną przemianę. Nie przez gwałtowne zwroty, ale przez codzienne wybory i decyzje, które pokazują, że liderką nie trzeba się urodzić — można się nią stać, gdy pojawia się wspólnota, która tego potrzebuje.
Równie istotne są postaci drugoplanowe — zarówno bliźniaczki, jak i opiekunki czy epizodyczne role dorosłych. Tworzą one barwną, wielogłosową społeczność — niejednorodną, ale dzięki temu wiarygodną. Każdy głos wybrzmiewa tutaj inaczej, każda obecność ma znaczenie.