Slide
previous arrow
next arrow
widz_trębicki(nie)poleca: „Zły. Warszawska jazz opera” - Teatr dla Wszystkich

widz_trębicki(nie)poleca: „Zły. Warszawska jazz opera”

Na afiszu

widz_trębicki(nie)poleca: „Zły. Warszawska jazz opera”

O spektaklu „Zły. Warszawska Jazz Opera”, na podstawie powieści „Zły” i „Dziennika 1954” Leopolda Tyrmanda, w reż. Jerzego Jana Połońskiego w Teatrze Rampa, pisze Robert Trębicki.

Opublikowano: 2026-01-04
fot. Marek Zimakiewicz/Teatr Rampa

Ocena Recenzenta:

„W żadnym z miast na świecie śnieg nie ma tak krańcowych humorów jak w Warszawie; nigdzie nie potrafi tak szybko i tak beznadziejnie zmienić się w brudne, dręczące błoto, ale też nigdzie nie pada z takim wdziękiem jak w tym mieście. Pada wtedy miękko i cicho, pokrywa świat cały puszystą bielą, mieniącą się w nocy granatowymi refleksami na dachach i skwerach, budzi tęsknoty za minionym dzieciństwem.”
Leopold Tyrmand

Patrzę teraz na śnieg za oknem i myślę, że ten tyrmandowski opis Warszawy zaskakująco dobrze pasuje do spektaklu „Zły. Warszawska Jazz Opera” w Teatrze Rampa – przedstawienia, które bywa nierówne, chwilami chaotyczne, ale potrafi też zachwycić wdziękiem, energią i nostalgią.

„Zły” to moja ulubiona książka – opowieść o ukochanym mieście i o chłodnym, dobrym człowieku, który rozprawia się ze złem warszawskich ulic i zaułków. Pełna chuligaństwa, mordobicia, lewych interesów, ale też miłości i wiary w dobro.

W inscenizacji Teatru Rampa jest jeden zasadniczy problem: jeśli nie zna się powieści Tyrmanda, łatwo pogubić się w wartko płynącej akcji. Główna historia została opowiedziana jasno, jednak liczba wątków i fabularnych zawiłości sprawia, że chwilami obserwujemy dramaturgiczny chaos. Czy to źle? Dla mnie – nie. Z ogromną przyjemnością śledziłem kolejne udane pomysły na nieoczywiste przedstawienie postaci i wydarzeń. Na szczególną uwagę zasługuje zmiana płci porucznika milicji – w tej roli znakomita Dominika Łakomska – a także świetna gra świateł i tekstowych wizualizacji, pomysłowe, utrzymane w szarościach kostiumy, rewelacyjne fryzury oraz nadzwyczajny, taneczny sposób ukazania istoty tytułowego Złego. W tej roli mistrzowski Jarosław Staniek.

Postaci zostały skonstruowane z dużą świadomością teatralnego rytmu, a ich liczba oraz tempo zmian kostiumowych budują wrażenie nieustannego ruchu i narracyjnej intensywności. Na szczególne wyróżnienie zasługuje Karol Osentowski, który w podwójnej kreacji Doktora Halskiego i Lowy Zylbersztajna prezentuje imponującą rozpiętość środków aktorskich: sprawnie porusza się pomiędzy tonacją dramatyczną i komediową, zachowując przy tym wysoką kulturę ruchu scenicznego oraz pełną kontrolę nad partiami wokalnymi.

Jego obecność ma istotne znaczenie także z punktu widzenia muzycznej dramaturgii spektaklu, ponieważ po raz pierwszy od dawna Marcin Januszkiewicz – zwykle narzucający własną skalę ekspresji całemu zespołowi – otrzymuje równorzędnego partnera scenicznego. Co więcej, Januszkiewicz świadomie modyfikuje swoje emploi: rezygnuje z krystalicznej gładkości brzmienia na rzecz głosu nasyconego szorstkością, krzykiem i ciężarem dolnych rejestrów. Zabieg ten nie narusza jednak jego nienagannej intonacji ani technicznej precyzji, a przeciwnie – pogłębia wyraz postaci i wzmacnia muzyczny charakter przedstawienia.

Świetny Krzysztof Godlewski bezbłędnie muzycznie zaznacza swoją obecność w roli Jakuba Wirusa. Przeurocza Julia Piotrowska pięknie kokietuje i ratuje swój świat. Anna Mierzwa zachwyca elegancją i jakimś takim nieodgadnionym scenicznym spokojem. Robert Tondera jest naprawdę zły – cyniczny i opętany, a Paweł Monsiel ani na moment nie wychodzi z chuligańskiej, a może i życiowej, złości.

Na scenie wyraźnie zaznacza się spójność zespołu oraz wysoki poziom wzajemnego porozumienia aktorskiego, które przekładają się na energię i precyzję wykonania. Wspólnota pracy i czytelna radość płynąca z zespołowego działania budują wiarygodność świata przedstawionego, a także wzmacniają rytm i dynamikę spektaklu. W efekcie cały zespół aktorski – wokalny i taneczny – zasługuje na pełne uznanie za jakość interpretacji, zaangażowanie oraz konsekwencję wykonawczą.

Największym atutem przedstawienia są świetnie skomponowane piosenki i ich aranżacje w klimacie powojennej Warszawy: knajpianych pieśni i ulicznych przyśpiewek. Jest trochę bigbitu, chilloutu, spokojnego jazzu, ale też klasycznych musicalowych numerów z mnóstwem zmian harmonicznych i rytmicznych. To wszystko za sprawą kompozytora Marcina Partyki – uwielbiam takie różnorodne, zaskakujące granie.

Wyszedłem z teatru, podśpiewując „warszawski jazz, warszawska jazz opera”, z solenną obietnicą zobaczenia „Złego” jeszcze raz.

https://teatr-rampa.pl/spektakl/zly-warszawska-jazz-opera/

Kategorie:


Cytat Dnia

„Scenografia czasem jest w stylu szkolnych przedstawień (tekturowe elementy zjeżdżające z góry i mocno umowna zmiana plenerów), ale to dobrze, bo realizatorzy nie bali się klasycznego języku teatralnego”

Michał Derkacz o „Lubiewie”, reż. Jędrzej Piaskowski; Wroclawdlastudenta.pl, 26.01.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL