widz_trebicki(nie)poleca: “Dwoje na zakręcie”
O spektaklu Wydziału Produkcji „Dwoje na zakręcie” Flavi Coste w reż. Tomasza Sapryka w Małej Warszawie pisze Robert Trębicki.
fot. Wydział Produkcji
O spektaklu Wydziału Produkcji „Dwoje na zakręcie” Flavi Coste w reż. Tomasza Sapryka w Małej Warszawie pisze Robert Trębicki.
fot. Wydział Produkcji
O spektaklu Wydziału Produkcji „Dwoje na zakręcie” Flavi Coste w reż. Tomasza Sapryka w Małej Warszawie pisze Robert Trębicki.
Po całym dniu ciężkiej pracy mąż (Bartłomiej Topa) tradycyjnie wraca do domu z nadzieją na spożycie dobrej – ba, jakiejkolwiek – kolacji. Żona (Katarzyna Herman) nie przepada za gotowaniem, wręcz go nienawidzi, więc o kolacji nie może być mowy. Za to z radością prezentuje nowo zakupione, piękne szpilki – kolejne do i tak już przepełnionej kolekcji, która dawno przestała mieścić się w szafach. Wszak promocja oznacza „kup więcej”, a nie „kup taniej”, więc małżonka skwapliwie z tego korzysta, doprowadzając męża do stanów mocnego gniewu – delikatnie mówiąc.
Ale nie tylko szpilki są tu problemem. Na tradycyjną kłótnię składają się kolejne żale i pretensje, a od słowa do słowa gniew przeradza się w furię i w ostateczne „Odchodzę!” – łamane na „Wynoś się!”. Na szczęście piętro niżej mieszka „gazetowy” terapeuta od miłości (Karol Dziuba), który – za namową skłóconych małżonków – postanawia wprowadzić swoje dziennikarskie teorie w czyn…
Od samego początku tej inscenizacji serwowana jest widzom solidna dawka śmiechu i humoru. Małżeńskie perypetie, znane większości z autopsji, trafiają na podatny grunt – sala pęka ze śmiechu. Gag goni gag, żart za żartem, a i dowcip sytuacyjny się trafi. Aktorzy, prowadzeni wprawną ręką „asa komedii” Tomasza Sapryka, czują się w swoich rolach jak ryby w wodzie. Ich wzajemne reakcje, przekomarzania, niedopowiedzenia, mimika i gesty znakomicie uatrakcyjniają świetny tekst Flavi Coste. Ba! Jestem wręcz przekonany, że autorka byłaby oczarowana aktorską jakością!
Dodatkowo zachwyca dbałość o scenograficzne detale: rzeźbiona barierka w oknie (której z dalszych rzędów przecież nie widać), imponująca kolekcja damskich szpilek, szafy pełne fatałaszków, smażenie jajecznicy, prawdziwe sushi czy nowoczesna trumna – wszystko autentyczne, nic nieudawane. A francuska ilustracja muzyczna dodatkowo ociepla gniazdko miłości…
Jak trudno pisać o tak świetnych komediach! Bo cóż można dodać poza słowami zachwytu? Że Bartłomiej Topa to gwarant teatralnej jakości? Że Dwoje na zakręcie to kolejny komediowy hit teatralny z jego udziałem? No hit!