Styczeń 1938 roku, Warszawa. Hanka jest żoną rządowego radcy prawnego; jej codzienność wypełniają bywanie w towarzystwie i nadążanie za światową modą. Jako przykładna małżonka nie zagląda do korespondencji męża — aż do dnia, w którym jeden z listów „przypadkiem” rozrywa się w nieodpowiednim miejscu. Z jego treści wynika, że wcale nie zna swojego życiowego partnera tak dobrze, jak jej się wydawało…
Prowadzony lekką ręką reżyserki zespół aktorski wciąga nas w kryminalno-szpiegowską intrygę: komedię kryminalną na motywach powieści Tadeusza Dołęgi-Mostowicza, z elementami przedwojennej komedii muzycznej, dużą porcją sentymentalnych miłostek i pokaźną dawką humoru. Zgrana grupa aktorów — każdy wart osobnej wzmianki — dwoi się i troi, by sprawnie obsłużyć szybkie zmiany scenografii i precyzyjnie znaleźć się w kolejnych punktach akcji. Pomysły na przenoszenie miejsc akcji są proste, ale niezwykle pomysłowe, a przede wszystkim — działają znakomicie.
Jan Jakaczyński jako dyplomata aż kipi polityczną naiwnością i pozą człowieka przekonanego o własnej ważności. Dorian Dymek świetnie odnajduje się w roli nieco przestraszonego hazardzisty. Przemysław Bawół błyszczy jako lowelas i szpieg — a jako animator noża wręcz zachwyca precyzją. Mateusz Zagórski tworzy kolejny rasowy typ przedwojennego fircyka, który potrafi i prowadzić auto, i upolować tygrysa, i wygrać w karty w szemranej szulerni, choć słabość do kobiet wciąż bierze nad nim górę. Bartłomiej Hać-Mroczkowski jako nieśmiało-uroczy flamandzki detektyw konsekwentnie trzyma charakterystyczne francuskie „R”. Stanisław Mroz w trzech epizodycznych rolach jest znakomity — posługuje się pięknym lwowskim „ł”, a nawiązanie do słynnej sentencji ze Znachora rozsadza widownię śmiechem, podobnie jak parodia Ojca chrzestnego. Dodatkową perełką jest niemal musicalowa reklama proszku do prania — męska część obsady wspina się tu na wyżyny komizmu, baletowej parodii i pantomimy.
A teraz panie — największe objawienia tego przedstawienia. Małgorzata Gwiazda jako Muszka oraz Paulina Burgiel w trzech rolach tworzą zachwycające kreacje „przedwojennych kobietek”: urokliwe, przerysowane w punkt, pełne wdzięku i energii. Do tego zjawiskowa Ola Mroz-Męczkowska w roli śpiewającego narratora: komentuje aktualne wydarzenia sceniczne i emocjonalne stany bohaterów, świetnie ubrana i ufryzowana, niczym żywcem wyjęta z przedwojennego filmu. Po spektaklu dowiedziałem się, że jest ciężko chora — jeśli w takim stanie potrafi tak śpiewać i tak prowadzić scenę, nie mogę się doczekać, by zobaczyć ją w pełni sił.
I wreszcie absolutna perła spektaklu: tytułowa Hanka, w interpretacji Jagody Mikulskiej. Nie mogłem oderwać od niej wzroku. Jej nonszalancja, lekka trzpiotowatość, zmysłowa chrypa w głosie — przywodząca na myśl Annę Smołowik czy Edytę Jungowską — tworzą postać pełną uroku, wdzięku i pięknej aktorskiej świadomości.
Oczywiście pojawiają się drobne scenograficzne zgrzyty: telefony ze skręcanym sznurem z lat 70., mundur Pułkownika Kontrwywiadu podejrzanie przypominający mundur Wojciecha Jaruzelskiego, codzienne buty zamiast kąpielowych papuci, nalewanie drinka z pustej butelki czy udawane palenie papierosa. To jednak detale, które nie wpływają na całościowy odbiór — zwłaszcza że za scenografię, rekwizyty, kostiumy i fryzury z epoki należą się ogromne brawa Agnieszce Mroczkowskiej i Mai Kaczyńskiej. Nie sposób też nie wspomnieć o muzycznej ilustracji autorstwa Jerzego Wasowskiego — znakomitej i użytej z wyczuciem.
Teatr Drugi Obieg to grupa przyjaciół, dawnych studentów SGH; są wśród nich ekonomiści, matematycy, ogrodnicy. Postanowili kontynuować uczelnianą przygodę z teatrem… tylko że to nie jest już zabawa. Pamiętnik Pani Hanki to spektakl w pełni profesjonalny, świetnie skomponowany, inteligentnie prowadzony i dostarczający wszystkiego, czego potrzeba współczesnemu widzowi szukającemu dobrej teatralnej rozrywki. Tych „amatorów” naprawdę trzeba zobaczyć.
https://www.facebook.com/profile.php?id=61574144687263