Dźwięki odbudowy
Spektakl „Najlepsze miasto świata” to nie tylko efektowne otwarcie sezonu w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej, ale i artystyczny manifest nowego pokolenia twórców. Monumentalne dzieło Cezarego Duchnowskiego (muzyka) i Beniamina Bukowskiego (libretto), wyreżyserowane przez Barbarę Wiśniewską, to opera nie o przeszłości jako takiej, lecz o sile idei – o tym, jak po całkowitym zniszczeniu miasta można na nowo zbudować nadzieję.
Muzycznie spektakl jest poruszającym kolażem gatunków – od orkiestrowego rozmachu, przez elektroniczne przetworzenia, aż po chóralne plany o quasi-rytualnym brzmieniu. Duchnowski, znany z niezwykłego wyczucia w łączeniu dźwięków klasycznych z elektroniką, daje tutaj głos ruinom, hałasowi odbudowy, głosom ulicy, ale też poezji marzeń o lepszym świecie. Zwłaszcza partie chóru dziecięcego, zderzone z muzyką mechaniczną, poruszają swoją kruchością i niewinnością. Równocześnie świetnie rozpisane partie Agaty Zubel i Joanny Freszel brzmią jak głosy wewnętrzne kobiet, które próbują odnaleźć sens w miejscu, gdzie wszystko zostało utracone.
Miasto jak mit
Warszawa w tej operze nie jest jedynie miastem z mapy. Staje się symbolicznym miejscem pamięci i projekcją marzeń o nowoczesnym społeczeństwie. Główne bohaterki – inspirowane postaciami Heleny Syrkus i Anne Louise Strong – nie są jednowymiarowe. Ich relacja to intelektualne starcie ideałów, perspektyw, kultur. Właśnie dzięki temu dramatowi postaci udaje się uniknąć dydaktyzmu. Miasto nie staje się tutaj tylko tłem, ale bohaterem zbiorowym – uosobionym zarówno przez chór, jak i wizualną warstwę spektaklu.
Wieloplanowa scenografia Natalii Kitamikado i świetlna reżyseria Aleksandra Prowalińskiego tworzą plastyczny, ciągle zmieniający się obraz – Warszawy w ruinie, Warszawy projektowanej, Warszawy jako utopii. W niektórych momentach scenografia przypomina żywy pejzaż malarski – z monumentalnymi płaszczyznami, przesuwanymi bryłami, które same zdają się opowiadać historię.
Polityka i poezja
Nie da się ukryć, że spektakl niesie w sobie silny ładunek polityczny. Cytaty z dokumentów epoki, przemówienia, frazeologia socrealizmu, zestawione z osobistymi głosami i pytaniami o sens wspólnoty, tworzą napięcie między potrzebą działania a niepokojem moralnym. A jednak nie dominuje tu perswazja. Opera nie mówi odbiorcy, co ma myśleć – zamiast tego prowokuje go do myślenia. Kontrapunktem dla tego ideowego ciężaru jest poetyckość narracji – ukryta w detalach muzycznych, ruchu scenicznym i w subtelnościach librecistycznych.
Nie można nie wspomnieć o imponującym rozmachu inscenizacji – ponad 150 osób na scenie, potężna orkiestra prowadzona przez Bassema Akikiego, zespół taneczny, chór dziecięcy, chór operowy – a jednak wszystko to zorganizowane z precyzją i dramaturgiczną klarownością. Barbara Wiśniewska prowadzi narrację pewnie, nie pozwalając spektaklowi rozpaść się pod ciężarem wielowątkowości.
Warszawa – wspólne marzenie
„Najlepsze miasto świata” nie tylko otwiera nowy sezon, ale też stawia pytanie o to, czym dziś może być opera – i jaką rolę może odegrać w budowaniu wspólnoty. To spektakl o tym, że miasta – podobnie jak ludzie – rodzą się nie tylko z cegieł, ale z wyobraźni. Że historia, nawet ta tragiczna, może stać się tworzywem dla czegoś nowego. I że opowieści o mieście to także opowieści o nas – mieszkańcach, uczestnikach, spadkobiercach.
W spektaklu nie ma łatwego wzruszenia ani taniej nostalgii. Jest natomiast silna potrzeba nadania sensu zniszczeniu – i przywrócenia podmiotowości tym, którzy odbudowywali nie tylko domy, ale i marzenia. To opera, która nie celebruje przeszłości, ale sprawia, że zadajemy sobie pytanie: co my dziś z tą odbudowaną Warszawą robimy?
Spektakl jest nie tylko udanym otwarciem sezonu – to deklaracja artystyczna i obywatelska. I być może pierwszy krok w kierunku nowego języka polskiej opery współczesnej.
https://teatrwielki.pl/