Slide
previous arrow
next arrow
Trudny do zniesienia miszmasz - Teatr dla Wszystkich

Trudny do zniesienia miszmasz

Na afiszu

Trudny do zniesienia miszmasz

O spektaklu NIESPODZIANKA w reż. Emiliana Kamińskiego w Teatrze Kamienica pisze Wiesław Kowalski. Emilian Kamiński ma zwyczaj witania się ze swoją publicznością, zanim jeszcze rozpocznie się spektakl. Tak było też przed „Niespodzianką”, która została przygotowana z okazji dziesięciu lat istnienia Teatru Kamienica. Na bodaj trzecim po premierze przedstawieniu Kamiński powiedział parę słów o historii tego...
Opublikowano: 2019-04-06

O spektaklu NIESPODZIANKA w reż. Emiliana Kamińskiego w Teatrze Kamienica pisze Wiesław Kowalski.

Emilian Kamiński ma zwyczaj witania się ze swoją publicznością, zanim jeszcze rozpocznie się spektakl. Tak było też przed „Niespodzianką”, która została przygotowana z okazji dziesięciu lat istnienia Teatru Kamienica. Na bodaj trzecim po premierze przedstawieniu Kamiński powiedział parę słów o historii tego teatru, wspomniał też autorów i realizatorów najnowszego dramatu, sypnął kilkoma anegdotami, zawsze przy okazji powołując się na któryś ze znanych autorytetów – tego dnia padło na Aleksandra Bardiniego, wreszcie zaśpiewał.  Przy okazji wspomniał też o tym, czego nie znajdziemy na stronie internetowej teatru, a co zdaje się być jednak ważnym miernikiem jakości tekstu, który pada ze sceny, że sam przysposobił francuską komedię do naszych realiów i zamienił Paryż na Warszawę. Nie wiem co na takowe wątpliwej jakości inkrustacje powiedziałby sam Bardini, a wszyscy jeszcze pamiętamy jego wysublimowane poczucie humoru, bo dowcip tego dnia słał się gęsto, tyle że płaski, płytki, mało śmieszny i w swej aluzyjności raczej żałosny, bo do żadnego komentarza nieprowokujący

Ma pecha Emilian Kamiński, bo Pierre Sauvil nie po raz pierwszy pojawia się w polskim teatrze i to w tłumaczeniu Barbary Grzegorzewskiej (grano go choćby w warszawskim Kwadracie i katowickim Korezie). Ile zostało z tego tekstu na scenie w Kamienicy Bóg raczy wiedzieć, bo narracja jest wciąż rwana mało dowcipnymi nawiązaniami i cytatami muzycznymi, w czym zresztą Kamiński jako reżyser się lubuje, tyle że bez żadnego związku z prowadzoną akcją i  niemal kryminalną intrygą. Wystarczy przypomnieć choćby „Trzecią młodość bociana”, ale ten spektakl przynajmniej firmowany jest jego nazwiskiem

Tak powierzchowne i naiwne majsterkowanie przy francuskiej komedii mści się na niej potwornie. Aktorzy walczą z tym jak mogą, ale ról na tak poszatkowanym materiale zbudować się nie da. Próba przetransponowania treści na realia warszawskie jest tutaj zupełnie nieudana, i to zarówno w sferze obyczajowej, politycznej, jak i teatralnej (niech wystarczy za przykład wspomnienie w jednym z monologów o aktorze z dyndającym przyrodzeniem, i to całkiem okazałym, na proscenium) . Bo jak się okazuje i takie ambicje miał Kamiński, przenosząc małżeńskie perypetie rozwodzącej się pary na nasz rodzimy grunt. O ile Sambor Czarnota (Filip Maślanka) i Joanna Liszowska (Katarzyna Maślanka-Krassowska) jakoś się jeszcze w tym całym karykaturalnym miszmaszu próbują odnaleźć, choć z najlepszym skutkiem czyni to w roli sąsiada – emeryta Krzysztof Kiersznowski (Waldemar Szarak), to Małgorzata Sadowska i Krystian Kukułka (Bożydar Satanowski) oddają swoje role walkowerem. Szczególnie współczułem tej pierwszej, której przyszło zagrać Janinę Kapustę, czyli idiotkę do kwadratu, rzekomo z Pragi, tekstem złożonym z najbardziej prymitywnych zapożyczeń i błędów językowych, będącym trudnym do strawienia „volapükiem”. Z Kukułką było jeszcze gorzej, bo jako aktywista – żółtodziób, pod sztandarem idei socjalistycznych, szarżuje niemiłosiernie, do tego nie wiadomo dlaczego przez cały spektakl krzyczy i susami pokonuje scenę. Właściwie wiadomo, to ma być zapewne demonstracja jego mocno fanatycznych zapędów.

Nie bez kozery przytaczam w nawiasie nazwiska bohaterów, bo one też są egzemplifikacją poziomu wszystkich warszawskich ingrediencji, których mamy tu ponad miarę i przez to burzących jakiekolwiek próby budowania dramaturgii tego pozbawionego smaku i wdzięku spektaklu.

Kategorie:


Cytat Dnia

„[…] idziemy do teatru i okazuje się, że literatura ze swoim porównaniem homeryckim, heksametrem, nadmiarowym nasyceniem historii bohaterami i zdarzeniami może mieć swoją sceniczną egzemplifikację, która mocniej działa na odbiorcę niż starożytny grecki epos w najlepszym tłumaczeniu”

PikWroclaw.pl o „Odysei”, reż. Małgorzata Warsicka; 27.01.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL