Premiera „Cyrulika sewilskiego” w Warszawskiej Operze Kameralnej to prawdziwe święto włoskiej opery buffa. Spektakl prof. Grzegorza Chrapkiewicza łączy w sobie inteligentną zabawę formą teatralną z mistrzowskim wykonaniem muzycznym, tworząc widowisko, które wciąga od pierwszych taktów.
Reżyser, znany z bogatego doświadczenia zarówno w teatrze dramatycznym, jak i operowym, odsunął widza od historycznych dekoracji Sewilli, stawiając na uniwersalną, niemal abstrakcyjną przestrzeń scenograficzną Wojciecha Stefaniaka. Jej prostota sprzyjała dynamice aktorów i kreatywności sytuacyjnej, a bogate, efektowne kostiumy Anny Chadaj nadały każdej postaci indywidualny charakter i barwną obecność.
Baryton Hubert Zapiór w roli Figara błyszczał pod każdym względem – zarówno wokalnie, jak i aktorsko. Jego interpretacja łączyła energię, pomysłowość i spontaniczny humor, które są esencją tej postaci. Figaro Zapióra to nie tylko mistrz forteli i intryg, ale również pełnokrwisty bohater, który zaraża widownię radością i wdziękiem.
Pod batutą Adama Banaszaka orkiestra Warszawskiej Opery Kameralnej Musicae Antiquae Collegium Varsoviense zabrzmiała lekko, precyzyjnie i z polotem. Zespół dobrze wyeksponował rytm, lekkość i komizm muzyki Rossiniego, jednocześnie tworząc warstwę harmoniczną, która idealnie współgrała z aktorskimi interakcjami na scenie. Chór przygotowany przez Krzysztofa Kusiela-Moroza imponował barwą brzmienia i synchronizacją, stając się integralnym elementem narracji. Również wyrazistym partnerem aktorskim.
Chrapkiewicz udowodnił, że klasykę można przedstawić świeżo i z humorem, nie tracąc przy tym dramaturgicznej spójności. Jego „Cyrulik” to spektakl pulsujący rytmem, dowcipem i zaskakującymi rozwiązaniami scenicznymi. Znajdują się w nim chwile absolutnej komedii sytuacyjnej – od zaskakujących wejść aktorów po perfekcyjnie zaaranżowane sceny zbiorowe – które wciągają widza w wir historii i jednocześnie podkreślają uniwersalny charakter opowieści o miłości, sprycie i ludzkiej naturze. Chrapkiewicz pracował z solistami jak z aktorami w teatrze dramatycznym, stąd śmiało można mówić o pełnej teatralizacji partii wokalnych – każdy gest, spojrzenie i interakcja sceniczna były tak dopracowane, że muzyka i aktorstwo stapiały się w jednolitą opowieść, w której humor i intryga „Cyrulika sewilskiego” zyskują dodatkową, żywą ekspresję. Tu warto jeszcze wspomnieć o roli Piotra Micińskiego w roli doktora Bartolo, który doprowadził charakter postaci do maksimum – jego każda mina, przesadne gesty i wyraźnie zaakcentowane reakcje tworzyły mistrzowski portret komicznego antagonisty. Miciński z powodzeniem balansował między groteską a subtelną ironią, czyniąc z Bartolo nie tylko źródło licznych gagów, ale też postać wyraźnie obecnej dramaturgicznej przeciwwagi dla sprytnego Figara. Jego interpretacja podkreślała absurdalność sytuacji, a jednocześnie nadawała spektaklowi głębszą strukturę komediową, czyniąc finałowe intrygi jeszcze bardziej satysfakcjonującymi dla widza.