Reżyser, częściowo polemizując z książką Kuciel-Frydryszak, rezygnuje z polityki oraz ideologii, skupiając się na bohaterkach pomijanych przez oficjalną historię. Kobiety przychodzą, by przypomnieć o sobie, walczyć o swoją godność i opowiadać o tym, co dotąd było przemilczane i niedoceniane. Sławomir Narloch szanuje pierwowzór, ale inaczej rozkłada akcenty niż autorka oryginału, zachowując swój własny rytm i odpowiednio wyważone proporcje. Ten sam puls czują aktorzy – podążając za koncepcją młodego reżysera, grają jak jeden, zdrowy organizm.
Ciekawe kreacje aktorek: Agnieszki Pilaszewskiej, Joanny Jeżewskiej, Natalii Stachyry, Moniki Kwiatkowskiej, Moniki Pawlickiej, Ewy Porębskiej, Kingi Tabor i Elżbiety Zajko, noszą silne znamiona indywidualizmu, dobrze wpisanego w wielowątkowość scenariusza, jednak bez taniego gwiazdorzenia i nienaturalnych stylizacji. Podobną, niebanalną postać, z naciskiem na równą, uważną grę zespołową, buduje Marcin Stępniak w roli Prawnuka.
Siła i wiarygodność płynie także z czystej, przejmującej muzyki autorstwa Jakuba Gawlika, która znakomicie podsumowuje opowieść o ludziach i ich losie. Wykonywane na żywo tradycyjne pieśni ludowe w interpretacji aktorek brzmią mocno, nawet drapieżnie, choć nie są pozbawione lekkości. Przypominają, że pieśń ludowa niegdyś stanowiła nieodłączny element codziennego życia i komentowała otaczającą rzeczywistość, towarzysząc ważnym wydarzeniom.
Spektakl Narlocha to rodzaj teatralnego, misteryjnego, uważnego zasłuchania, które niczego na siłę nie uwspółcześnia i nie popada w formalizm. Unikając ideologicznych nadinterpretacji, twórcy przedstawienia z szacunkiem oddają głos kobietom mieszkającym przed wojną na wsi, pozostawiając widza z własnymi przemyśleniami nad zmianami, jakich doświadczyło nasze społeczeństwo.
https://wspolczesny.pl/