Slide
previous arrow
next arrow
Ten koniec świata nikogo nie pozostawia obojętnym - Teatr dla Wszystkich

Ten koniec świata nikogo nie pozostawia obojętnym

Na afiszu

Ten koniec świata nikogo nie pozostawia obojętnym

O spektaklu “Memling, czyli historia końca świata” w reż. Agaty Dudy Gracz w Teatrze Wybrzeże w Gdańsku pisze Magda Mielke.

Opublikowano: 2025-10-17
fot. Natalia Kabanow / Teatr Wybrzeże

Ocena Recenzenta:

„Memling, czyli historia końca świata” Teatru Wybrzeże ma niewiele wspólnego z hołdem dla XV-wiecznego tryptyku Hansa Memlinga. Ten teatralny „Sąd Ostateczny” to znakomita, wielowarstwowa refleksja nad ludzką kondycją, sztuką i lękami, które nie straciły na aktualności od średniowiecza. Reżyserka, Agata Duda Gracz – z wykształcenia historyczka sztuki – zabiera widzów w wizjonerską podróż, podczas której ożywia nie tylko postacie z gdańskiego arcydzieła (obraz aktualnie znajduje się w renowacji), ale i duchy współczesności. Tworzy spektakl, który hipnotyzuje plastyką, porusza ironią i nie pozostawia nikogo obojętnym.

W świecie, w którym koniec świata zdaje się czaić za rogiem – czy to w postaci pandemii, wojen, czy po prostu codziennego chaosu – Teatr Wybrzeże serwuje teatralną apokalipsę na najwyższym poziomie.
Fabuła osnuta jest wokół rywalizacji dwóch malarzy: Hansa Memlinga (w tej roli Michał Jaros) i jego szalonego konkurenta, Hugona van der Goesa (znakomity Marcin Miodek, balansujący na krawędzi obłędu z mistrzowską precyzją). Akcja toczy się w Brugii końca XV wieku, gdzie zarazy, wojny hanzeatyckie i tureckie podboje sieją postrach. Van der Goes, pogrążony w depresji po stracie żony i córki, trafia do klasztornego szpitala na leczenie „niemocą nerwową”. Widok „Sądu Ostatecznego” Memlinga – zamówionego przez florenckiego kupca Tommasa Portinariego – staje się dla niego katalizatorem osobistego końca świata.

Reżyserka Agata Duda-Gracz nie opowiada jednak linearnej historii powstania obrazu; zamiast tego zanurza widzów w psychodelicznej wizji, gdzie granice między rzeczywistością, snem i malarską fikcją zacierają się w wirze emocji. Spektakl w dużej mierze rozgrywa się w głowie van der Goesa, co nadaje mu charakter intymnego, klaustrofobicznego koszmaru, ale też autoironicznej satyry na artystyczną zazdrość i boską obojętność.

 

Jak zwykle w przypadku spektakli Dudy Gracz oglądamy totalne dzieło sztuki – spójną, autorską wypowiedź. Reżyserka odpowiada nie tylko za scenariusz i reżyserię, ale również za scenografię, kostiumy i ruch sceniczny. Scena przeobraża się w żywy tryptyk: od monumentalnych, gotyckich kompozycji po chaotyczne erupcje piekieł. Widowiskowy moment, w którym aktorzy i scenografia układają się w replikę obrazu Memlinga, pokazuje techniczne możliwości Teatru Wybrzeże – to wizualna uczta, wsparta genialną reżyserią świateł Cezarego Studniaka oraz hipnotyczną, średniowieczno-folklorową muzyką Mai Kleszcz i Wojtka Krzaka – aniołów muzykujących na scenie. Kostiumy – mieszanka historycznego detalu i prowokacyjnej nagości – podkreślają temat obojętności: nagie ciała potępieńców stają się tłem dla absurdalnego tańca życia i śmierci.

Zespół aktorski Teatru Wybrzeże błyszczy w pełni. Dorota Androsz jako Matka Dymfna i Diabeł wnosi demoniczną energię, Małgorzata Brajner w roli Historyczki Sztuki serwuje feministyczny wykład z pazurem, a Grzegorz Gzyl jako Przeor Tomas łączy powagę z groteską. Justyna Bartoszewicz i Katarzyna Z. Michalska – w wielu rolach, od zbawionych po potępieńców – z empatią i humorem tworzą galerię ludzkich słabości. Sześciu Jezusów mnożonych na scenie to genialny, profaniczny żart – symbolizujący nie tyle boską obecność, co naszą zbiorową bezradność wobec końca.

„Memling, czyli historia końca świata” to znakomity wytwór wyobraźni – frapujący i zabawny, prowokujący do dyskusji o sile sztuki w czasach kryzysu. Duda Gracz sama przyznaje, że wstrząsa nią obojętność ludzi wobec siebie i Boga na obrazie Memlinga – i ten motyw przenika cały spektakl, czyniąc go lustrem naszych czasów. To nie jest teatr dydaktyczny, to apokaliptyczna fiesta, gdzie śmiech miesza się z lękiem, a sztuka staje się egzorcyzmem.

https://teatrwybrzeze.pl/spektakle/memling-czyli-historia-konca-swiata

Kategorie:


Cytat Dnia

„Scenografia czasem jest w stylu szkolnych przedstawień (tekturowe elementy zjeżdżające z góry i mocno umowna zmiana plenerów), ale to dobrze, bo realizatorzy nie bali się klasycznego języku teatralnego”

Michał Derkacz o „Lubiewie”, reż. Jędrzej Piaskowski; Wroclawdlastudenta.pl, 26.01.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL