Z okazji 70-lecia legendarnego Teatru Sensacji „Kobra” na największej scenie świata wystawiony zostanie spektakl Juliusza Machulskiego „Wnuczka Picassa”.
To wielki powrót kultowego reżysera do Teatru Telewizji po ponad dekadzie. Co ciekawe, Machulski swoją pierwszą sztukę, która została wystawiona w ramach Teatru Sensacji „Kobra”, napisał pod pseudonimem, gdy miał zaledwie 19 lat. Premiera „Wnuczki Picassa” już 12 października (poniedziałek) o 20.55 na antenie TVP1. W gwiazdorskiej obsadzie przedstawienia znaleźli się m.in. Masza Wągrocka, Michał Żurawski, Robert Więckiewicz, Aleksandra Domańska, Jędrzej Hycnar i Krzysztof Stelmaszyk.
Teatr Sensacji „Kobra”, który obchodzi w tym roku 70-lecie, na stałe zapisał się w polskiej kulturze i wciąż budzi ogromny sentyment wśród widzów. W związku z tym wyjątkowym jubileuszem na największej scenie świata wystawiona zostanie nawiązująca do tradycji „Kobry” sztuka Juliusza Machulskiego – „Wnuczka Picassa”.
– To była propozycja z cyklu tych nie do odrzucenia. „Kobra” zajmuje ważne miejsce w moim sercu. Jako dziecko bardzo czekałem na te spektakle. Zresztą nie tylko ja. Pamiętam, że ulice wtedy pustoszały i wszyscy zasiadali przed telewizorami. (…) Wiedziałem, że nie może być to klasyczna „Kobra”. Mam poczucie, że tamta formuła już się trochę wyczerpała. Mamy dostęp do tylu fantastycznych kryminałów na różnych platformach streamingowych, że stwierdziłem, że widzowie Teatru Telewizji powinni dostać coś innego. Chciałem, żeby ten spektakl zaczynał się jak typowa „Kobra”, a potem, żeby okazało się, że wszystko to są żarty. Tak, jak mówi jeden z bohaterów „Wnuczki Picassa”: „teraz to «Kobrę» trzeba robić persyflażowo, z dodatkiem kpiny, nutą autoironii”. Cieszę się, że moje podejście spodobało się redakcji Teatru Telewizji. Od razu dostałem zgodę na realizację – wyjaśnia Juliusz Machulski.
Okazuje się, że kultowy reżyser swoją pierwszą sztukę, która została wystawiona w ramach Teatru Sensacji „Kobra”, napisał w wieku zaledwie 19 lat. Do dzisiaj jednak niewiele osób o tym wiedziało, gdyż zrobił to pod pseudonimem.
– Mój ojciec grywał czasami w „Kobrze”. Zdarzało mu się nawet reżyserować niektóre sztuki. Miałem więc możliwość czytania w domu scenariuszy z dużym wyprzedzeniem. Pamiętam, jak ojciec dał mi do przeczytania jakiś tekst i zapytał potem, co o nim sądzę. „Słabe to, źle napisane. I coś takiego będziesz wystawiał? Ja bym to lepiej napisał” – szczerze przyznałem. „No to napisz!” – zasugerował mój ojciec. To napisałem! Nazywało się to „Śmierć w najszczęśliwszym dniu”. Chciałem, żeby wyglądało to na anglosaską sztukę, więc wymyśliłem sobie pseudonim: Jerry McKee. Mój ojciec powiedział w Teatrze Telewizji, że znalazł gdzieś amerykańską sztukę i przetłumaczył. Od razu dostał zielone światło na jej realizację. W komunie nikt nie przejmował się prawem autorskim. Premiera odbyła się trzy dni przed moimi dziewiętnastymi urodzinami – wspomina Juliusz Machulski.
„Wnuczka Picassa” opowiada o sprytnej służącej Soni (w tej roli Masza Wągrocka) wykonującej swoją pracę w domu zamożnej rodziny filantropów i finansistów. Pewnego dnia Sonia postanowi zabrać co się jej rzekomo należy. W ramach skrzętnie przygotowanego planu zdoła owinąć sobie wokół palca wszystkich – nowobogackich inteligentów, kolekcjonerów sztuki, własnych pracodawców, zakochanego po uszy cwaniaczka, a nawet samego cichego wspólnika, który myślał, że pociąga za sznurki. „Wnuczka Picassa” oferuje zabawną, inteligentną i przewrotną intrygę osnutą wokół kradzieży obrazu Picassa. Przy okazji jest też pełnym humoru portretem współczesnej klasy bogatego mieszczaństwa.
– Mogę zdradzić, że od samego początku „Wnuczkę Picassa” pisałem z myślą o Maszy Wągrockiej. Widziałem ją w „Matkach pingwinów”, bardzo mi się spodobała i chciałem się z nią spotkać w pracy. Uważam, że ma niezwykły potencjał aktorski – jak to się mówi: „damę zagra, a chuligankę też uciągnie”. We „Wnuczce Picassa” miała szansę pokazać swoją zupełnie inną odsłonę, bardziej komediową – wyznaje Juliusz Machulski.
W spektaklu – poza Maszą Wągrocką – zagrali również: Aleksandra Domańska, Piotr Grabowski, Jędrzej Hycnar, Ewa Kolasińska, Magdalena Koleśnik, Agata Pruchniewska, Robert Więckiewicz, Andrzej Zieliński, Michał Żurawski oraz Krzysztof Stelmaszyk. I to właśnie z tym ostatnim wiąże się zabawna anegdota z planu „Wnuczki Picassa”.
– Krzyś Stelmaszyk gra bogacza, milionera. W jednej ze scen podpisuje akt własności. Zależało mi na tym, by fajnie to wyglądało na ekranie, więc przyniosłem swoje ulubione pióro z domu. Ciężkie, drewniane. Krzysiu tak nim wymachiwał, że w końcu wypadło mu z dłoni. Ale ponieważ jest to stuprocentowy aktor, nawet nie drgnęła mu brew. Doskonale to ograł, nawet na moment nie wyszedł z postaci. Jak gdyby nigdy nic podniósł to pióro i podpisał nim stosowne dokumenty. I w całości ta scena weszła do spektaklu. Na szczęście, moje pióro przetrwało ten bolesny upadek, choć nie obyło się potem bez naprawy stalówki – śmieje się Juliusz Machulski.
Teatr Telewizji