Slide
previous arrow
next arrow
Teatr, który boli i ocala - Teatr dla Wszystkich

Teatr, który boli i ocala

Na afiszu

Teatr, który boli i ocala

O spektaklu “Edith and Me” według scenariusza i w reżyserii Yael Rasooly na 6. Międzynarodowym Festiwalu Teatrów Lalek Dla Dorosłych “Metamorfozy Lalek” w Białymstoku pisze Wiesław Kowalski. „Edith and Me” w wykonaniu izraelskiej artystki Yael Rasooly już na początku tegorocznej edycji Festiwalu Metamorfozy Lalek zaznaczyło się jako spektakl wyjątkowy – formalnie wyrafinowany i silnie poruszający....
Opublikowano: 2025-06-23

O spektaklu “Edith and Me” według scenariusza i w reżyserii Yael Rasooly na 6. Międzynarodowym Festiwalu Teatrów Lalek Dla Dorosłych “Metamorfozy Lalek” w Białymstoku pisze Wiesław Kowalski.

„Edith and Me” w wykonaniu izraelskiej artystki Yael Rasooly już na początku tegorocznej edycji Festiwalu Metamorfozy Lalek zaznaczyło się jako spektakl wyjątkowy – formalnie wyrafinowany i silnie poruszający. To przedstawienie, które z niezwykłą intensywnością podejmuje temat przemocy, pamięci i ocalenia, łącząc teatr formy, śpiew i opowieść w jedną, spójną artystyczną całość.

Spektakl rozgrywa się w przestrzeni pozornie oszczędnej, lecz gęstej od znaczeń. Rasooly tworzy świat, w którym każdy rekwizyt, lalka i element scenografii ma dramaturgiczną wagę – nie jako ilustracja, ale jako aktywny uczestnik opowieści. Przedmioty stają się tu ciałem wspomnień, a teatr formy nie jest dodatkiem, lecz głównym językiem narracji.

Narracja skupia się na losie śpiewaczki, którą system przemocy – instytucjonalnej, medialnej, prawnej – zmusza do milczenia. Choć uwięziona fizycznie i psychicznie, pozostaje wewnętrznie obecna, pełna tęsknoty za odzyskaniem siebie. Przełomem staje się pojawienie postaci Édith Piaf – nie jako biograficznej figury, ale jako alter ego, symbolu kobiecej siły, ekstrawagancji i odwagi. Piaf jest nieprzewidywalna, intensywna, namiętna – i właśnie dzięki tej obecności możliwa staje się konfrontacja z demonami przeszłości.

Na szczególną uwagę zasługują sceny eksplorujące motyw miłości i cielesności. W jednej z nich, na piersi aktorki pojawia się miniaturowy ring bokserski, na którym walczą malutkie figurki – podczas gdy Piaf sekunduje z boku, komentując starcie. To połączenie kabaretowej lekkości z dramaturgią konfliktu ukazuje miłość jako zmaganie – z sobą, z innymi, z pamięcią. Dopiero w późniejszym, intymnym fragmencie, gdzie pojawia się Marcel Cerdan jako lalka – partner Piaf – moment ten nabiera bardziej cielesnego wymiaru. Ta sekwencja, zbudowana na subtelnej grze światła, dźwięku i gestu, przywodzi na myśl rytuał, w którym granice między bliskością a przemocą zaczynają się zacierać.

Z kolei scena w samochodzie, zrealizowana w ograniczonej przestrzeni i prowadzona przez rytmiczny dźwięk, odtwarza moment całkowitego osaczenia – zarówno fizycznego, jak i emocjonalnego. W takich właśnie fragmentach teatr formy płynnie przechodzi w teatr cielesności, odsłaniając to, co najskrytsze i najbardziej bolesne.

Formę spektaklu trudno jednoznacznie sklasyfikować – to nie klasyczny teatr lalek, ani dramat z elementami plastycznymi. To hybryda sztuk: intymny kabaret, dramat ciała, koncert pamięci. Muzyka i mistrzowsko prowadzona warstwa dźwiękowa nie tylko towarzyszą akcji, ale same ją konstruują – nastrojowo i dramaturgicznie. Piosenki Piaf nie są tu cytatem z kultury, lecz formą wyrażania tego, co niemożliwe do wypowiedzenia.

W tym miejscu warto zadać pytanie – może naiwne, a może fundamentalne: czy jedna aktorka, animująca lalki w pozornie kameralnej przestrzeni, jest w stanie poruszyć widza równie głęboko jak rozbudowane inscenizacje dramatyczne?
Po Edith and Me trudno mieć wątpliwości. To jedno z tych przedstawień, które nie tylko ogląda się z podziwem – lecz przeżywa z emocjonalnym dreszczem.
Rasooly nie opowiada historii Piaf – ona ją wciela, kwestionuje, rozbija i buduje na nowo. Przekształca jej pieśni w osobisty dialog, w którym żart przechodzi w cios, a wzruszenie w bunt.
I właśnie ta forma – balansująca między delikatnością a brutalnością – uruchamia emocje pierwotne: współczucie, niepokój, wzruszenie. To teatr, który nie prosi o uwagę – on ją zawłaszcza.

Dla widza, który zna biografię Piaf, spektakl Rasooly nie będzie potwierdzeniem znanych faktów, ale ich emocjonalnym przekształceniem. I właśnie w tej szczelinie między prawdą a wyobrażeniem pojawia się najgłębsze poruszenie. Albowiem Rasooly nie jest epigonem nikogo. Wypracowała własny język: z pogranicza kabaretu, rytuału i wyznania.

„Edith and Me” to opowieść o przemocy i odzyskiwaniu głosu, ale też o miłości – tej, która ocala, i tej, która rani. O cielesności jako polu bitwy i o śpiewie jako formie przetrwania. Rasooly nie moralizuje – zamiast tego otwiera przed widzem przestrzeń do współodczuwania, do przeżycia, które wykracza poza narrację.

Jak powiedział Etgar Keret o twórczości Yael Rasooly:
„Niektóre doświadczenia można przeżyć tylko w teatrze.”
To właśnie jedno z nich – intymne, intensywne i pozostające w pamięci na długo.

fot. mat. org. / Białostocki Teatr Lalek

Kategorie:


Cytat Dnia

„Scenografia czasem jest w stylu szkolnych przedstawień (tekturowe elementy zjeżdżające z góry i mocno umowna zmiana plenerów), ale to dobrze, bo realizatorzy nie bali się klasycznego języku teatralnego”

Michał Derkacz o „Lubiewie”, reż. Jędrzej Piaskowski; Wroclawdlastudenta.pl, 26.01.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL