Siranossian i Ritter
photo by Wojciech Grzedzinski mob 0048602358885 wojciech.grzedzinski@gmail.com wojciechgrzedzinski.pl
photo by Wojciech Grzedzinski mob 0048602358885 wojciech.grzedzinski@gmail.com wojciechgrzedzinski.pl
O koncercie Tomasza Rittera, Chouchane Siranossian i Makoto Ozone z {oh!} Orkiestrą Historyczną Martyny Pastuszki na 20. Festiwalu Chopin i Jego Europa 2024 w Filharmonii Narodowej w Warszawie pisze Wiesław Kowalski.
Już przy okazji zeszłorocznego festiwalu, na którym Tomasz Ritter, główny laureat I Międzynarodowego Konkursu Chopinowskiego na Instrumentach Historycznych w 2018 roku i bydgoskiego „Artur Rubinstein in memoriam” z roku 2011, zagrał w Studio S 1 swój recital na pleyelu z 1848 roku zwróciłem uwagę na dojrzałe interpretacje Nokturnu b-moll op. 9 nr 1 Fryderyka Chopina, napisanego w latach 1830-1831 i dedykowanego Marii Pleyel, Preludium cis-moll op. 45 Chopina, Sonaty E-dur op. 109 Beethovena, Fantazji c-moll Mozarta, Sonaty fortepianowej a-moll Schuberta i Chaconne d-moll Bacha.
W tym roku na dużej scenie FN Tomasz Ritter zagrał IV Koncert fortepianowy G-dur op. 58 Beethovena na grafie. Wielka szkoda, że akurat ten instrument solista wybrał, albowiem również z powodu jego umiejscowienia w estradowej przestrzeni nie wszystkie dźwięki mogły przebić się przez sceniczną rampę. Nie umniejsza to jednak w niczym temu, że pianista zagrał ten utwór zjawiskowo, wydobywając z dużą dozą energii i intymności całe piękno autorskich refleksji. Podobnie było zresztą w zaprezentowanym na bis Preludium Des-dur Chopina. Zwraca uwagę ogromna kultura z jaką Ritter traktuje każdy dźwięk i jego nastrojowe ekwiwalenty, wydobywając z niego całe wewnętrzne napięcie, jednocześnie z subtelnością malując frazy wydobywane z ciszy i te bardziej ekspresyjne. Jednocześnie imponujące jest skupienie artysty, umiejętność szczerego zagłębiania się w dramatyczną treść dzieła i emocjonalne zaangażowanie, które pomagają w wykwintnym i kunsztownym wydobywaniu osobistych tonów zawsze zgodnych z intencjami zawartymi w kompozytorskiej fakturze i muzycznej estetyce.
Dedykowany arcyksięciu Rudolfowi Johannowi Habsburgowi IV Koncert fortepianowy G-dur, oprócz lekkiego – można by rzec – otwarcia, posiada w dalszej części wiele miejsc ujmujących powagą, a w niektórych fragmentach wręcz podniosłością. Ritter bardzo dobrze potrafi te elementy głębokiej melancholii, prostoty czy wdzięku w fakturze utworu odnajdywać i odmalowywać za pomocą mocnych wyrazowo środków przekazu.
Jako pierwsza na estradzie pojawiła się tego dnia Chouchane Siranossian, która z {oh!} Orkiestrą Historyczną Martyny Pastuszki wykonała V Koncert skrzypcowy e-moll Feliksa Janiewicza z roku 1803. Wybitna skrzypaczka muzyki barokowej znakomicie odnalazła się w konwencji tego dzieła, w którym urodzony w Wilnie kompozytor, później doceniany na dworach austriackich, włoskich i francuskich, wreszcie osiadły w Edynburgu, często, zwłaszcza w części pierwszej, sięga po motywy ze swoich rodzinnych stron. Siranossian wychodzi z powodzeniem ze wszystkich trudności technicznych jakie ten utwór zawiera, a z solistką znakomicie współpracuje orkiestra ze szczególnym uwzględnieniem dobrze wyeksponowanych partii instrumentów dętych drewnianych. Najbardziej wzruszająca w interpretacji uroczej skrzypaczki była część druga, z której wydobyta została cała gama pięknie brzmiących dźwięków wypełnionych liryzmem i słodyczą. Natomiast finałowe Rondo Allegretto potwierdziło całą klasę i talent artystki również jako wybitnego wirtuoza. Publiczność nie chciała wypuścić artystki ze sceny, za co skrzypaczka podziękowała jej bisem w postaci równie przepięknie wykonanego kaprysu Petro Locatellego.
Jako ostatni tego dnia zasiadł za erardem z 1838 roku Mokoto Ozone. Tym razem IX Koncert Es-dur „Jenamy” KV 271 Wolfganga Amadeusza Mozarta wzbogacony został o wstawki jazzowe, które wywoływały sporo uśmiechu na widowni, ale i sam pianista nieźle się przy okazji bawił. Koncert urodzonego w Kobe muzyka odebrałem bardziej jako muzyczną ciekawostkę niż chęć doświadczenia emocji z wyższej wykonawczej półki.
Fot. W. Grzędziński / NIFC