Roztopieni

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Roztopieni

O „Partyturach topnienia” w choreografii Piotra Stanka w Teatrze Tańca Rozbark pisze Magda Legendź.

Opublikowano: 2026-10-12
fot. Aleksandra Staszczyk
Ocena recenzenta/tki: (6/10) – niezły

W ramach programu Przestrzenie Sztuki – Taniec (2026–2028) badano zmieniające się pojęcie męskości i jego cielesne emanacje. W efekcie powstał spektakl, który wskazując na kierunek zmian, raczej prezentuje sam proces, niż dąży do podsumowań.

Widać to już w tytule – „Partytury topnienia” – co odnosi się do transformujących się form współczesnej męskości. Przechodzących od dominacji, sztywności i twardości (chłopaki nie płaczą) do empatii, łagodności oraz czułości. Jak zatem porusza się męskie ciało, kiedy przestaje manifestować tradycyjnie pojętą męskość?

Pokaz składa się z kilku części, w zasadzie osobnych etiud, z których każda weryfikuje inny rodzaj relacji i inny stopień możliwej bliskości. W każdej tancerzy prowadzi muzyka z grającym na żywo na kontrabasie jej autorem. Tancerze odpowiadają ruchem na dźwięki, częściowo będące improwizacjami, na co wskazuje ruch jakby miejscami niezdecydowany czy nieczysty. Dźwięk jest ważnym językiem ekspresji pokazu. Znaczące są również kostiumy – zwyczajne, codzienne ubrania, podkoszulki, swetry, bluzy, w większości przypadków luźne, nieeksponujące ciała. Tancerze używają swoich ciał, ale też głosów. Zadają partnerom pytania i uwzględniają ich odpowiedzi – będące zezwoleniem lub nie na wybrany rodzaj działania. Co to pokazuje? Że będąc mężczyzną, można zaufać i oddać kontrolę drugiemu bez tzw. utraty twarzy, a właściwie bez utraty tożsamości płci.

Widownia okala ze wszystkich stron pustą scenę. Tancerze wchodzą w jej przestrzeń, poruszając się całkiem prywatnie. Zaczyna się pierwsza część „Topnienie”, badająca kontrolę i zaufanie. Padają pytania: „Czy mogę cię przytulić?”, „Czy mogę cię przenieść?”. Już samo pytanie o zgodę na cokolwiek bywa postrzegane jako niemęskie, zaprzecza stereotypowemu postrzeganiu mężczyzny jako wojownika i zdobywcy. Wspólne sprawdzanie w duetach, w różnych konfiguracjach, możliwych napięć nie zawsze kończy się zmianą. Czasem na pytanie o dopuszczalność pewnych zachowań odpowiedz ciała i umysłu bywa negatywna.

Druga część to „Mapa” – szara tkanina zajmuje niemal całą przestrzeń sceny. Tancerze jednocześnie przemieszczają się po niej w parterze: ruch jest powolny, ostrożny, a jednak nieustępliwy. Przelewając po niej swoje ciała, zagarniają ją pod siebie. Dotykają się, muskają, ocierają, pomagają sobie wzajemnie. To bardzo widowiskowa i emocjonalnie nacechowana część, wskazująca jednoznacznie, że dotyk i bliskość między mężczyznami nie są i nie muszą być nacechowane ani erotyką, ani dominacją.

Kolejna, najdłuższa część, którą sami tancerze nazywają „Spekulacjami”, jest pokazem taneczno-ruchowych umiejętności. Nie jest to tylko zbiór solówek. Wytworzoną energię kolejni artyści zabierają i destylują w swoje własne historie. Taniec jest sposobem przetwarzania doświadczeń i próbą znalezienia dla ich wyrażenia innej niż przyjęta formy.

Następujący po tej wyczerpującej części odpoczynek, wspólne leżenie w swobodnych pozach i mówienie o doznanych emocjach podczas występów kolegów, jest werbalnym badaniem cielesnych relacji. Wyzwala empatię i wdzięczność m.in. słowami: „Dziękuję ci za bioderka”, „Podobało mi się”, i pozwala zmierzyć się z tym, co dotąd w świecie stereotypowej męskości było nieznane czy niemożliwe.

Ostatnia część „Obiekt” jest bardziej teatralna niż choreograficzna, stanowi jednak ciekawe podsumowanie. W kilku grupach tancerze łączą przyniesione na początku pokazu i ułożone w rogach sceny fragmenty lejącej się, pasiastej, lekko błyszczącej – znów niemęskiej – tkaniny. Montują na jednym/jednej z tancerzy kostium. Nie jest to jednak strój, który ktoś mógłby założyć; jest olbrzymi, to pałuba, rodzaj stracha na wróble, straszaka na męskie niestereotypowe zachowania osób postrzeganych jako mężczyźni, a może zwłaszcza osób nieheteronormatywnych. Forma powoli zaczyna przybierać kształt bluzy i spodni wielkiego dresu z pasami adidasa i numerami zawodników. 32 na plecach i 9 na rękawie przywołują konkretne ikony świata sportu, koszykówki i futbolu, idoli masowej wyobraźni. 

Dwie grupy łączą górę i dół, kładąc strój na podłodze. Podnoszą szmacianego kibola, szukając miejsca, w którym mogliby go złożyć. W ofierze testosteronowi? Być może. Czy to działanie ma wymiar oswajania kultury kibolstwa i red necków przez przyswojenie jej elementów, czy raczej zaprzeczania, zmiękczania – roztapiania jej schematów? Czy oznacza to, że skoro ona jest, istnieje, nie można pominąć tego aspektu bycia mężczyzną przy ustanawianiu nowej męskości? Dużo tu niedopowiedzeń i niejasności interpretacyjnych, a „pozostawanie w procesie” nie do końca to usprawiedliwia, przynajmniej z perspektywy widowni. Obiekt przywołując siłę fizyczną i wytrzymałość – które przecież cechują również tancerzy – jednak świetnie pokazuje, jak działają stereotypy. Jak łatwo pewne działania, pozy, gesty, kostiumy zaszufladkować jako męskie bądź niemęskie.

Na zakończenie wątpliwość, którą muszę wyrazić, nawet jeśli zostanie uznana za dziaderską czy niepoprawną politycznie, bo wymaga tego uczciwość. Organizatorzy zaprosili do tego eksperymentu taneczno-scenicznego osoby, „które identyfikują się jako mężczyźni”. Widz ma prawo oczekiwać zatem, że będzie śledził ściśle wewnątrzmęskie relacje. Trudno nie przyznać, że zupełnie inaczej mogą one wyglądać, gdy wśród tancerzy jest kobieta albo gdy tak to z perspektywy widowni wygląda. Jak wszystko na scenie, również płeć jest teatralnym znakiem. Absolutnie nie jest ta wątpliwość skierowana przeciw osobom, które być może są niebinarne lub w procesie tranzycji, ani też przeciw kobietom. Chodzi jedynie o transparentność przekazu, którego według mnie zabrakło.

Teatr Tańca Rozbark

Kategorie:


Cytat Dnia

„Jak rozmawiać o spektaklach, których się nie oglądało? Uczmy się na książkach. Stary dobry sposób zwany laniem wody, w czym celują pijarówy, nigdy nie wyjdzie z użytku. Można też halucynować jak wczesny ChatGPT. Jeśliby układać nowy słownik komunałów à la Gustave Flaubert, na pierwszy, koronny przykład nadałoby się to zdanie: »Wdowik w swoim spektaklu nie daje jasnych odpowiedzi«”

Maciej Stroiński o „Nonfiction”, reż. Gosia Wdowik; E-teatr.pl, 7.10.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL