Iskra

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Iskra

O spektaklu „Your Majesty” w choreografii Katarzyny Sikory i Marcina Miętusa na Festiwalu Ciało i Czas w Teatrze KTO pisze Piotr Gaszczyński.

Opublikowano: 2026-10-07
fot. Filip Preis
Ocena recenzenta/tki: (7/10) – dobry

„Your Majesty” – spektakl pokazywany jako wydarzenie towarzyszące podczas Festiwalu Ciało i Czas Teatru KTO zabiera widza w pełną humoru, ciepła i autoironii emocjonalną podróż w głąb międzyludzkich relacji.

Przedstawienie będące kolażem teatru tańca, choreodramy i działań performatywnych próbuje na różnych płaszczyznach uchwycić moment, trwającą dosłownie milisekundę iskrę pojawiającą się między pragnącymi oddziaływać na siebie osobami. Ta jedna chwila wystarczy, by późniejsze działania lub słowa odniosły pożądany skutek lub nie.

Twórcy „Your Majesty” bawią się ideą teatru jako formą spotkania z drugim człowiekiem. Owa gra z widzem odbywa się zarówno na poziomie dosłownym, jak i meta-. Z głośników płynie dworska muzyka, ale próżno szukać czerwonego dywanu. Zamiast rodziny królewskiej na scenie śledzimy parę (Marcin Miętus i Katarzyna Sikora), która bacznie obserwuje się wzajemnie, zachowując bezpieczny dystans. W naszych słowiańskich artystach (dres od pasa w dół) mimo wszystko płynie odrobina błękitnej krwi (elegancka góra i rozczulające miniaturowe kryzy okalające skarpetki). Kropla szlacheckości zaznacza się także w ruchach. O ile Ona świetnie odnajduje się w tańcu, jej ruchy są płynne, przemyślane i „mówią”, o tyle On jest niezwykle uroczy w swojej ostentacyjnej pokraczności. Z pozoru kompletnie niedopasowani, z każdą kolejną chwilą zbliżają się do siebie, w sobie tylko wiadomy sposób synchronizują spojrzenia, oddech i wzrok, by ostatecznie coś między nimi zaiskrzyło.

Pomysłodawców spektaklu interesuje nie samo spotkanie, ale proces, jaki do niego prowadzi. Zapętlone w głośnikach „Only You” grupy The Flying Pickets nadaje całemu przedsięwzięciu nieco melancholijnego kiczu – świadomego, czyli zdystansowanego, lecz niepozbawionego refleksji. Z kolei na poziomie meta-, wiedząc, że członkowie zespołu wywodzą się z politycznie zaangażowanej grupy 7:84 Theatre Company, możemy mówić o „Your Majesty” jako o pytaniu, czy da się stworzyć teatr, w którym najważniejsze będzie to, co pomiędzy występującymi, w którym liczy się sama energia, a nie jej ostateczne spożytkowanie.

Kolejnym obszarem, który badają twórcy, jest język. Na scenę dołącza trzecia postać (Jacek Sotomski). Zaczyna się swoista „zabawa w zgodę”, podczas której każda wypowiadana kwestia zaczyna się od „Czy mogę cię prosić, żebyś…”, co na poziomie podstawowej komunikacji jest jak najbardziej akceptowalną formą wyrazu. Problem pojawia się wtedy, gdy pierwotnie kulturalny zwrot, powtarzany wielokrotnie, może się stać narzędziem opresji.

W pewnym momencie spełnianie kolejnych próśb prowadzi do sytuacji, w której występujący w dość nienaturalnych pozycjach, niczym w grze w Twistera, muszą zacząć wykorzystywać ten sam zwrot do odmawiania lub przekierowywania uwagi na kogoś innego. Trzeba przyznać, że ta część przedstawienia jest nieco przeciągnięta i pod koniec traci swój impet.

Pojawienie się na scenie trzeciej postaci automatycznie rozszerza kwestię tego, w jakich kierunkach i konfiguracjach może się rozchodzić powstała między ludźmi energia. Biorąc pod uwagę queerowe konotacje przeboju The Flying Pickets (znamienne jego użycie w serialu „It’s a sin”), można pokusić się o stwierdzenie, że emocje, uczucia, które bada się w „Your Majesty”, mają charakter panseksualny: są wartością samą w sobie, bez zbędnej konkretyzacji.

Ale jeszcze trochę o autoironii. Żeby zadowolić widza lubiącego konkret, Marcin Miętus wnosi groteskowych rozmiarów wulkan który posłuży za rekwizyt będący emanacją erupcji miłości. Trójka bohaterów urządza dość osobliwy piknik, na którym zamiast kanapek znajdują się komponenty do przygotowania piany. Ostatecznie dochodzi do „eksplozji”, która, co oczywiste, ma i swój erotyczny charakter. Teatr konkretu dla tych, co nie mają czasu na rozmyślanie, o co tu właściwie chodzi.

„Your Majesty” to ciekawe, działające na kilku płaszczyznach przedstawienie. Nie jest pozbawione słabszych momentów, ale te nie dominują wobec pomysłowych rozwiązań ruchowych i scenograficznych. Jak piszą sami twórcy: „Ten spektakl jest dedykacją dla ciebie i dla mnie”. Zdecydowanie czuję się adresatem tych słów.

Festiwal Ciało i Czas

Kategorie:


Cytat Dnia

„Ręce Lawinii jak tusze na rzeźnickich hakach”

Anita Nowak o „Tytusie Andronikusie”, reż. Marcin Liber; E-teatr.pl, 6.10.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL