Slide
previous arrow
next arrow
Przynajmniej o jeden dramat za dużo - Teatr dla Wszystkich

Przynajmniej o jeden dramat za dużo

Na afiszu

Przynajmniej o jeden dramat za dużo

O spektaklu „Dzień listopadowy” Jarosława Iwaszkiewicza w reż. Jana Kidawy-Błońskiego w Teatrze Telewizji pisze Krzysztof Krzak.

Opublikowano: 2026-01-27
fot. Waldemar Kompała/TVP
Ocena recenzenta: (7/10) – dobry

Po kontrowersyjnej premierze, jaką był „Hotel ZNP”, Teatr Telewizji zaproponował widzom bardziej tradycyjny i prostszy w przekazie „Dzień listopadowy” na podstawie opowiadania Jarosława Iwaszkiewicza, który jednakowoż bardziej przypomina film telewizyjny niż spektakl teatralny, co nie powinno dziwić, zważywszy, że reżyserii podjął się debiutujący w Teatrze Telewizji Jan Kidawa-Błoński, twórca takich filmowych hitów, jak „Skazany na bluesa” czy „Różyczka”.

„Dzień listopadowy” gościł już w Teatrze Telewizji prawie 65 lat temu, a później Edward Żebrowski zrealizował na jego podstawie film telewizyjny. Iwaszkiewicz w ogóle należy do lubianych przez reżyserów pisarzy – całkiem niedawno tenże Teatr Telewizji pokazał jego „Matkę Joannę od Aniołów”. Jest bowiem w jego twórczości wiele elementów, zwłaszcza w pokazywaniu skomplikowanych relacji międzyludzkich, które są ponadczasowe. I nawet jeśli kolejni adaptatorzy dostosowują dzieła autora „Lata w Nohant” do czasów im współczesnych, istota Iwaszkiewiczowskiego przekazu pozostaje niezmienna.

Ingerencja adaptatorki Alicji Regiewicz w tekst opowiadania z 1959 roku jest widoczna bez potrzeby wnikliwszej analizy. W sferze formalnej postarza ona głównego bohatera, Karola, o całe 10 lat, zmienia jego profesję z leśnika na biznesmena prowadzącego gospodarstwo agroturystyczne, a matka przyjeżdża do niego na 50. urodziny, nie na imieniny, jak chciał Iwaszkiewicz. Regiewicz rozbudowała ledwo zarysowany w literackim pierwowzorze wątek Hanki i Kazika, granych przez Julię Kijowską i też debiutującego w Teatrze TVP Bartosza Gelnera. Niestety, nie do końca się to autorce udało. Jej wstawki są niejasne, czasem mało logiczne, rodzą liczne pytania – na przykład: dlaczego Hanka musi opuścić siedlisko, mimo że Karol notarialnie je jej przepisał? Czy to z zazdrości Starskiego o nią, zakochaną w Kaziku, czy może o Kazika? Czy Kazik wyjechał, czy też utonął, a jeśli utonął, to czy był to nieszczęśliwy wypadek, czy samobójstwo? Przede wszystkim zaś rozmywają one podstawowy dramat opowiadania, jakim są relacje syna i matki.

To ją mężczyzna obwinia za swoje nieudane pod względem prywatnym i zawodowym życie. „Okradłaś mnie z dzieciństwa, z młodości, z marzeń, ze szczęścia” – mówi Karol, nieudacznik, życiowy przegryw, który swoją porażkę zrzuca również na nieżyjącego ojca (w wersji Alicji Regiewicz). Jednak przegraną ponosi także Ewa Starska, niegdyś wzięta aktorka, która przedłożyła własną karierę nad wychowanie dziecka. Dziś musi dorabiać jako pogodynka w radiu i prosić reżyserów obsady, by zaprosili ją na casting. Kobieta uświadamia sobie, że dokonała złego wyboru, poświęcając całe życie pracy i rezygnując z wartości nadrzędnych oraz trwalszych niż czasowa popularność.

Ewa Wiśniewska, powracająca po siedmiu latach do telewizyjnego teatru, pokazuje w sposób fenomenalny dochodzenie swej bohaterki do tej tragicznej konstatacji. Starska w jej interpretacji w finale przedstawienia nie jest już pewną siebie kobietą, skłonną do romansu z młodym stajennym, a zgnębioną życiem, zmaltretowaną psychicznie, odrzuconą przez wszystkich byłą gwiazdą. Świadomość przegranego życia ma również zmierzający do samounicestwienia – jak jego ojciec – Karol, rewelacyjnie zagrany przez Olafa Lubaszenkę. Aktor znakomicie oddaje wewnętrzne miotanie się jego postaci – od chęci zapomnienia przeszłości po nieumiejętność rozpoczęcia życia na nowo. Być może budzi się w nim refleksja, że sam sobie jest winien. Te dwa dramaty już by wystarczyły do pokazania, jak złożone bywają relacje między najbliższymi sobie ludźmi, jak istotne są wybory, których dokonujemy za młodu, i jak ciężko jest je naprawić.

Poza mistrzowskim aktorstwem Ewy Wiśniewskiej i Olafa Lubaszenki, w „Dniu listopadowym” bronią się urzekające zdjęcia Łukasza Gutta, obrazujące przyrodę warmińską, współgrającą z nastrojami bohaterów opowiadania Jarosława Iwaszkiewicza.

Teatr Telewizji

Kategorie:


Cytat Dnia

„Scenografia czasem jest w stylu szkolnych przedstawień (tekturowe elementy zjeżdżające z góry i mocno umowna zmiana plenerów), ale to dobrze, bo realizatorzy nie bali się klasycznego języku teatralnego”

Michał Derkacz o „Lubiewie”, reż. Jędrzej Piaskowski; Wroclawdlastudenta.pl, 26.01.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL