Teatr Polskiego Radia (TPR) zakończył prezentację tryptyku „Fala uczuć”, składającego się z jednoaktówek napisanych specjalnie dla TPR przez znakomitych współczesnych dramaturgów polskich, a zaprezentowanych na żywo na Scenie Kameralnej gdańskiego Teatru Wybrzeże podczas Festiwalu „Dwa Teatry – Sopot 2025”. Po „Wyborze” Artura Pałygi i „Każdy człowiek jest wymyślony” Małgorzaty Sikorskiej-Miszczuk wyemitowano sztukę Magdaleny Drab „Uprzejmie napadam” w reżyserii Julii Mark.
Dramat Magdaleny Drab, inspirowany prawdziwymi wydarzeniami, które miały miejsce w latach 90. XX wieku w Radomiu, odróżnia się od dwóch poprzednich utworów z cyklu charakterem i nastrojem. To komedia kryminalna lub – jak kto woli – czarna komedia. Mamy tu nocne włamanie do mieszkania, związanie kobiety, plądrowanie pomieszczenia w poszukiwaniu łupów i ich zabór.
Jednak nie sensacyjna intryga wydaje się tutaj najistotniejsza. Kluczowe jest zdanie wypowiedziane przez Zbira – posiadacza czarnego pasa karate kyokushin, który uznaje to za swoistą „licencję na zabijanie” – do Samotnej Matki: „Pijemy razem herbatę, dziecko śpi. Jesteśmy jak szczęśliwa rodzina, której żadne z nas nie posiada.” To ono określa status tych dwojga życiowych rozbitków – samotność, mimo że w tle istnieje ojciec jej czteroletniego synka, jego żona i dwoje dzieci. Paradoksalnie w tej niebezpiecznej sytuacji każde z nich znajduje bratnią duszę, kogoś, kto chce drugiemu pomóc, wesprzeć, dowartościować, a w każdym razie – zrozumieć. Między bohaterami nawiązuje się intrygująca, niemająca nic wspólnego z syndromem sztokholmskim, więź, która może mieć dalszy ciąg, czego zapowiedzią jest serdeczne pożegnanie kobiety z napastnikiem.
Julia Mark zaprosiła do współpracy przy „Uprzejmie napadam” świetny duet aktorski, a prywatnie małżeństwo – Agnieszkę Więdłochę i Antoniego Pawlickiego. To wybór trafiony w dziesiątkę. Oboje znakomicie odnaleźli się w konwencji intrygi, trochę jakby wziętej z klimatu powieści Joanny Chmielewskiej. Irracjonalne sytuacje, dowcipne dialogi, absurdalny, na pograniczu groteski humor zostają przez aktorów odtworzone z ogromną sugestywnością. Więdłocha i Pawlicki tworzą też przekonujące portrety psychologiczne swoich postaci – sprawiają, że słuchacz lubi oboje bohaterów: zarówno z pozoru bezradną, a w istocie silną i rozsądną Samotną Matkę, jak i kreującego się na groźnego, a tak naprawdę szarmanckiego, empatycznego Zbira.
Muzyka wykonywana przez Szymona Burnosa, w której dominują „Summertime” Gershwina i „Besame Mucho”, pełni w tym słuchowisku nie tylko funkcję ilustracyjną, ale także stanowi oryginalną egzemplifikację pragnień bohaterów. Trafionym pomysłem reżyserskim było również wykorzystanie głosu dziecka przywołującego matkę – dodawało to akcji dramatyzmu, zwłaszcza w początkowej sekwencji słuchowiska, które jako reżyser dźwięku zrealizował Andrzej Brzoska.
https://www.polskieradio.pl/357,teatr-polskiego-radia