Przemyślenia o lalkach
O książce Wiesława Hejno “Mój teatr” wydanej przez Oficynę Wydawniczą Atut we Wrocławiu pisze Izabela Mikrut.
fot. Oficyna Wydawnicza Atut
O książce Wiesława Hejno “Mój teatr” wydanej przez Oficynę Wydawniczą Atut we Wrocławiu pisze Izabela Mikrut.
fot. Oficyna Wydawnicza Atut
Wiesław Hejno proponuje czytelnikom dość obszerną publikację złożoną głównie z miniaturowych tekstów. Pisze czasami z potrzeby serca, czasami z goryczy, a czasami – by włączyć się w nurt dyskusji nad rolą teatru w życiu (w kwestii teatrów lalkowych to cały czas nisza). Nie zamierza nikomu udowadniać swoich osiągnięć, wręcz momentami popada w skromność charakterystyczną dla tych, którzy czują, że osiągnęli już wszystko, co chcieli, i teraz wystarczy cierpliwie czekać na splendor. Widać to szczególnie w mocno infantylizowanym w kwestiach autobiograficznych wprowadzeniu do książki „Mój teatr”. A przecież taka opowieść jest potrzebna, by czytelnicy w ogóle wiedzieli, skąd wzięło się dążenie do zrozumienia lalek.
Tom został złożony z krótkich szkiców, rzadko zawierających konkretne omówienia, przeważnie zaś filozofujących komentarzy do tego, co dzieje się na scenie. Autor zastanawia się, czym jest teatr i jakie miejsce w tej refleksji zajmuje teatr lalkowy, na czym polega operowanie lalkami, dlaczego lalki traktuje się jak metaforę, jakie dają możliwości aktorom oraz gdzie jest źródło energii wyzwalającej się na linii aktor – lalka – publiczność. Opowiada o swoich obserwacjach i przedstawia przemyślenia na temat formy. Przypomina o tym, co niezbędne, by stworzyć przedstawienie – zajęciach reżysera czy wykorzystywaniu dostępnej przestrzeni. Interesuje go zwłaszcza napięcie powstające na zderzeniu człowieka i lalki. Przechodzi przez motyw lalki w różnych kulturach i rodzajach teatru, napomyka o sposobach poruszania lalką, sprawdza, co na przestrzeni lat zmieniało się w teatrach, w których sam pracował. Nie próbuje odtwarzać precyzyjnie zmian, budować całej szkoły teatru lalkowego, rejestrować, systematyzować wiedzy ani ułatwiać poruszania się po tym świecie. W teoretyzowaniu posługuje się raczej tymi przykładami, które akurat przyszły mu do głowy, dlatego nie znajdziemy tu śladów skryptu dla odbiorców, którzy chcieliby o lalkach dowiedzieć się więcej. Poznać mogą za to czytelnicy – i to z pierwszej ręki – notatki na temat codziennej pracy w teatrze lalkowym.
Hejno nie czerpie z anegdot, nie przytacza nazwisk ani szczegółowych informacji; własne doświadczenia uogólnia, wzbogacając je o refleksje i komentarze – i z tego buduje swoją teorię. Nie daje odbiorcom gotowych podstaw, zajmuje się luźnymi skojarzeniami: nie będzie uczył struktur teatru lalkowego, za to nakreśli kilka obszarów poszukiwań dla ciekawych tego rodzaju ekspresji artystycznej. Kolejne rozdziały są bardzo krótkie (zdarza się, że zawierają niepełną stronę), tak że nie ma nawet możliwości rozwinięcia wybranych tematów. Autor pisze, jakby opowiadał o lalkach swoim studentom, świadomy, że wiedzę czerpać mogą z podręczników, a tutaj dostaną coś – z punktu widzenia miłośników teatru – cenniejszego, bo możliwość obcowania z umysłem związanym z lalkami i specyfiką teatru lalkowego. Zdarza mu się często wychodzić od oczywistości („działanie na scenie nie jest do końca tożsame z wyobrażeniem tego działania”), ale to tylko pretekst do dzielenia się szeregiem spostrzeżeń i przemyśleń. Czasami szuka pomocy i inspiracji w zmienianej formie, jednak zwykle nie odchodzi zbyt daleko od przyjętego rytmu. Momentami sprawia wrażenie, jakby pisał wypracowania na zadany temat – ale nie musi sięgać do źródeł ani podpierać autorytetami, bo sam jest nim dla czytelników. W efekcie trudno jednoznacznie ocenić tę książkę: czasem przydałby się podręcznik, zestaw danych i faktów, uporządkowanych choćby przez praktyka. A czasem tęskni się właśnie za takimi luźnymi, ale układającymi się w wielowymiarową opowieść refleksjami. Z rzadka Hejno sięga do konkretnych realizacji, za to pozwala czytelnikom zapoznać się z projektami graficznymi lalek do kolejnych spektakli. Dzięki temu podejściu odbiorcy przekonają się, że teatr lalkowy nie jest domeną sztuki dla dzieci, lecz niesie ze sobą zupełnie nowe wartości.