Próba generalna

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Próba generalna

O spektaklu dyplomowym „Samosąd” w reżyserii Jakuba Skrzywanka IV roku Wydziału Aktorskiego AST w Krakowie pisze Agnieszka Loranc.

Opublikowano: 2026-10-08
fot. Igor Lach
Ocena recenzenta/tki: (5/10) – średni

Kolejny dyplom w repertuarze AST w Krakowie jest rozprawą nad mechanizmami zbiorowej przemocy. „Samosąd” w reżyserii Jakuba Skrzywanka, inspirowany „Dwunastoma gniewnymi ludźmi” oraz udokumentowanymi przypadkami przestępstw nieletnich, przygląda się sytuacji, w której wyrok zapada szybciej, niż pojawia się potrzeba sprawdzenia faktów.

Interesuje go nie tyle samo zdarzenie, ile proces jego konstruowania: od pierwszego oskarżenia przez jego społeczne uwiarygodnienie aż po moment, w którym przestaje być potrzebny dowód, bo zastępuje go przekonanie większości.

Jakub Skrzywanek wraz z dramaturżkami Anielą Płudowską i Zuzanną Pytel idą zresztą o krok dalej. Nie zatrzymują się na pytaniu o fabrykowanie medialnych przekazów, ale rzetelnym okiem przyglądają się temu, jak konstruowana jest pamięć zbiorowa i jak łatwo można nią manipulować. To zresztą jeden z powracających tropów twórczości reżysera: rzeczywistość nie jest czymś zastanym, lecz materiałem podatnym na montaż i produkowanie określonych emocji.

Marcin Chalanda (scenografia, kostiumy, reżyseria światła) zamiast sali obrad proponuje różową arenę – jednocześnie ring i cyrk. Wgłębienie w scenie wypełniają poduszki, nad nim zawisają tiulowe baldachimy i żyrandol z przezroczystych koralików. Przestrzeń przypomina wymarzoną sypialnię nastolatki, ale równie szybko odsłania swoje drugie oblicze. To miejsce walki, w którym można rozegrać pojedynek znacznie brutalniejszy niż ten na poduszki. Majtkowy róż, toaletka ze zwierciadłem i kiczowata estetyka budują świat pozornie niewinny, który stopniowo zaczyna przypominać koszmar. Podobnie funkcjonują aktorzy ucharakteryzowani na klaunów, z mocno zaznaczonymi rumieńcami.

W tym anturażu Skrzywanek tworzy coś na kształt laboratorium przypadku. Jedenastu aktorów funkcjonuje jako równorzędny organizm, a ich ciała stają się narzędziami do testowania kolejnych wersji wydarzeń. Grupa przygotowuje prowokację: chce zwabić chłopaka podejrzewanego o kontakt cielesny z nieletnią, udokumentować jego winę, upublicznić ją, a następnie dokonać na nim samosądu. Zamiast jednej linearnej historii oglądamy kolejne próby jej odegrania. Bohaterowie powtarzają gesty, zmieniają konfiguracje, sprawdzają możliwe przebiegi spotkania. Twórcy mówią o tym, że tego typu przemoc nie rodzi się wyłącznie z gniewu. Potrzebuje grupy, mechanizmu nacisku i poczucia, że skoro „wszyscy” są przekonani, to jednostka nie ma już prawa do wątpliwości. Wzrasta potrzeba przynależności, presja większości, szantaż i strach. Granica między obrońcą a oprawcą przesuwa się niemal niezauważalnie. Tym łatwiej, że wszystko odbywa się pod pozorem działania w słusznej sprawie.

W pewnym momencie aktorzy przerywają przygotowania do samosądu, wychodzą z przypisanych im ról i ujawniają kolejną warstwę przedstawienia. Okazuje się, że sami mogą być ofiarami artystycznej propagandy – mechanizmu, który wykorzystuje drażliwe, potencjalnie dotyczące ich bezpośrednio historie, by zbudować sceniczną fikcję. I to już na samym początku ich aktorskiej drogi. Pojawiają się więc pytania o etykę reprezentacji. Czy wszystko, co wydarzyło się naprawdę, może stać się materiałem artystycznym? Czy każde tabu trzeba zamienić w „hot temat”?

„Samosąd” jest spektaklem konsekwentnym formalnie i aktorsko. Ale czy na plus? Zespół, zgodnie z logiką rozwścieczonego tłumu, zbiorowej psychozy i żądzy zemsty, tworzy kolektywny monolit. Rezygnacja z indywidualności ma swoje uzasadnienie w koncepcji, momentami prowadzi jednak do zbyt dużej jednolitości i nieustannej wrzawy. A kiedy do realizacji wkrada się autotematyzm, trudno powstrzymać myśl: here we go again.

Kolejne dyplomowe przedstawienie dochodzi do momentu, w którym aktorzy wychodzą z ról, odsłaniają teatralną konstrukcję i zaczynają komentować własny teatr – gest, który coraz bardziej przypomina „ustawowy” punkt programu dyplomu aktorskiego.

Akademia Sztuk Teatralnych im. Stanisława Wyspiańskiego

Kategorie:


Cytat Dnia

„Reżyserko, aktorsko i ideologicznie wszystko jest w porządku. Spektakl się udał, tylko widz zdechł z nudów. Lecz zacznijmy jeszcze wcześniej, od przedprzedstawienia albo prerecepcji. Odkąd Drewniak milczy, nikt już nie wytyka kolegom krytykom nierzetelności w rzemiośle. Teraz wszystko przejdzie, wbrew hasłu Boskiej Komedii”

Maciej Stroiński o „Nonfiction”, reż. Gosia Wdowik; E-teatr.pl, 7.10.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL