Slide
previous arrow
next arrow
Prawda przynosi wolność? - Teatr dla Wszystkich

Prawda przynosi wolność?

Na afiszu

Prawda przynosi wolność?

O spektaklu “Upiory” Henryka Ibsena w reż. Anny Augustynowicz w Teatrze Telewizji pisze Krzysztof Krzak. Pamiętam, choć od tamtego momentu minęły już cztery dekady z naddatkiem, jak na zajęciach z literatury powszechnej mówiliśmy, iż jednym z ulubionych motywów Henryka Ibsena, norweskiego dramaturga, jest problem prawdy i jej oddziaływania na losy zwykłego człowieka. Dotyczyło to jego...
Opublikowano: 2025-01-22

O spektaklu “Upiory” Henryka Ibsena w reż. Anny Augustynowicz w Teatrze Telewizji pisze Krzysztof Krzak.

Pamiętam, choć od tamtego momentu minęły już cztery dekady z naddatkiem, jak na zajęciach z literatury powszechnej mówiliśmy, iż jednym z ulubionych motywów Henryka Ibsena, norweskiego dramaturga, jest problem prawdy i jej oddziaływania na losy zwykłego człowieka. Dotyczyło to jego bodaj najbardziej znanego dramatu, jakim jest „Dzika kaczka”, ale i „Upiorów”, pokazanych w wersji 3.0 w Teatrze Telewizji 20 stycznia 2025 roku, a wyreżyserowanych przez Annę Augustynowicz.

Zadziwiające, jak ten powstały w 1881 roku „dramat rodzinny w trzech aktach” przystaje do czasów współczesnych. I to bynajmniej nie ze względu na uniwersalny temat prawdy i kłamstwa. Jeśli uważnie wsłuchamy się w kwestie mówione przez aktorów (a ci zaangażowani przez Augustynowicz są przynajmniej świetni, a w każdym razie idealnie realizujący zamysł reżyserki; proszę się o tym przekonać odtwarzając spektakl na vod TVP), to kwestii pojawiających się w obecnych czasach „dosłuchamy” się tu o wiele więcej niż mogłoby się wydawać. Niewierność małżonków zakończona wstydliwą chorobą i nieślubnym potomstwem wydaje się co najmniej banalna i w literaturze mocno wyeksploatowana. Jest też „zły dotyk” (eufemizm), prawda o nieformalnych związkach partnerskich, które okazują się bardziej trwałe i prawdziwe niż związki sakramentalne, relatywizowanie praw i obowiązków kobiet i mężczyzn wobec siebie, z patriarchalnym przyzwoleniem na rozpustę męża i obowiązkiem kobiety trwania z nim w małżeństwie. A i hipokryzja i interesowność duchownych też została przez Ibsena muśnięta.

I ta właśnie hipokryzja, jako zatajanie prawdy, jest w „Upiorach” najważniejsza. Bo trwanie w nieprawdzie odbiera radość życia, przynosi załamanie psychiczne, burzy konstrukcję czyjegoś bytu, jeśli zostanie ona ujawniona. Oswald Alving (przejmująca wiarygodnością kreacja Dawida Ogrodnika) poznaje ją niejako przypadkiem. W spektaklu Anny Augustynowicz jest on obecny w newralgicznych momentach, ale zawsze jako przypadkowy przechodzień lub osoba podsłuchująca. Młody, wrażliwy człowiek nie może uwierzyć w to, czego dowiedział się o swoim ojcu, kapitanie Alvingu, którego pomnik ma być lada moment odsłonięty. Ta prawda jest dla niego jak uderzenie obuchem. Podobnie jak w przypadku służącej Reginy (ciekawie skonstruowana rola Weroniki Krystek). Helena Alving, wdowa po kapitanie, wyjawia również prawdę o sobie, jednocześnie motywując swoje długoletnie trwanie w zakłamaniu. To – według niej – tytułowe upiory, czyli okrutne poglądy, wierzenia naszych przodków, a także porządek prawny i tradycja, których nie umiemy się pozbyć. „Dlaczego boimy się światła?” – pyta zdesperowana pani Alving. Gra ją Maria Pakulnis, aktorka wybitna, magnetyczna, która jednym spojrzeniem, delikatnym przechyleniem głowy, przymrużeniem oczu potrafi powiedzieć więcej niż potok słów zamieszczonych przez Ibsena w dialogach, szczęśliwie przez Annę Augustynowicz skróconych. Warto też zwrócić uwagę na niejednowymiarowy sposób konstruowania postaci przez Grzegorza Falkowskiego (pastor Manders) i Łukasza Lewandowskiego (stolarz Engstrand).

„Upiory” Anny Augustynowicz to stosunkowo mroczne przedstawienie. W dużym stopniu wpływa na to scenografia Marka Brauna – powiedzieć, że jest ona ascetyczna, to jakby nic nie powiedzieć: okrągły stół, cztery krzesła, szaroniebieskie ściany ociekające strumyczkami deszczu, okno, dwoje drzwi; żadnych rekwizytów (choć w napisach końcowych pojawia się nazwisko rekwizytora); proste, czarne kostiumy postaci zaprojektowane przez Wandę Kowalską, klimatyczne zdjęcia Łukasza Gutta, doskonale oddające mrok wiejskiej posiadłości w zachodniej Norwegii i dusz bohaterów Ibsena, którym prawda bynajmniej nie daje wolności.

Fot. Waldemar Kompała/TVP

Kategorie:


Cytat Dnia

„[…] idziemy do teatru i okazuje się, że literatura ze swoim porównaniem homeryckim, heksametrem, nadmiarowym nasyceniem historii bohaterami i zdarzeniami może mieć swoją sceniczną egzemplifikację, która mocniej działa na odbiorcę niż starożytny grecki epos w najlepszym tłumaczeniu”

PikWroclaw.pl o „Odysei”, reż. Małgorzata Warsicka; 27.01.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL