Od poezji do muzyki Leszka Możdżera. Drugi dzień 4. Festiwalu Sztuki CARPE DIEM w Czarnolesie

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Od poezji do muzyki Leszka Możdżera. Drugi dzień 4. Festiwalu Sztuki CARPE DIEM w Czarnolesie

Drugi dzień 4. Festiwalu Sztuki CARPE DIEM pokazał, że słowo i muzyka mogą tworzyć jedną, spójną opowieść.

Opublikowano: 2026-07-19
fot. Filip Jaroszyński dla Muzeum Jana Kochanowskiego

Sobotni program rozpoczęła poezja – czytana przez uczestników festiwalu, później interpretowana przez aktorów, następnie analizowana przez autorów biografii, by wieczorem ustąpić miejsca muzyce Leszka Możdżera. Choć wydarzenia miały różny charakter, wszystkie prowadziły do tego samego celu – spotkania z drugim człowiekiem poprzez sztukę. W Czarnolesie po raz kolejny udało się stworzyć przestrzeń, w której literatura, teatr i muzyka nie rywalizują ze sobą, lecz wzajemnie się uzupełniają.

Każdy mógł zostać poetą

Drugi dzień festiwalu rozpoczął „Mikrofon otwarty na poezję” – wydarzenie, które udowodniło, że poezja nie należy wyłącznie do poetów i krytyków literackich. Przeciwnie. W Czarnolesie mikrofon otrzymał każdy, kto chciał podzielić się z innymi ukochanym wierszem lub własną twórczością.

Nie liczyło się doświadczenie sceniczne ani literacki dorobek. Ważniejsza była odwaga, by stanąć przed publicznością i przeczytać tekst, który z jakiegoś powodu jest bliski sercu.

To właśnie dzięki takim spotkaniom festiwal nabiera wyjątkowego charakteru. Obok zawodowych artystów pojawiają się ludzie, którzy na co dzień wykonują zupełnie inne zawody, ale łączy ich jedno – miłość do poezji.

Publiczność mogła poznać między innymi pana Krzysztofa z Warszawy czy panią Małgorzatę z Julianowa. Wśród prezentowanych utworów znalazły się wiersze Juliana Kornhausera, Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, a także Jana Kochanowskiego, którego obecność w Czarnolesie wydaje się czymś zupełnie naturalnym.

Nie zabrakło również autorskich tekstów uczestników. Jednym z najbardziej poruszających momentów spotkania okazała się interpretacja wiersza Wiktorii Ameliny – ukraińskiej pisarki, poetki i działaczki społecznej, która zginęła w 2023 roku w wyniku rosyjskiego ataku rakietowego. Jej twórczość wybrzmiała w Czarnolesie z wyjątkową siłą, przypominając, że poezja potrafi być nie tylko sztuką, ale również świadectwem czasu.

W czasie spotkania pojawiały się również rozmowy o języku. Jedno z mniej znanych słów – simulacrum, oznaczające obraz lub przedstawienie czegoś istniejącego, swoisty odpowiednik rzeczywistości – stało się punktem wyjścia do krótkiej dyskusji o znaczeniu poezji i sposobach opisywania świata.

Szczególnie zapadły w pamięć słowa jednego z uczestników, pana Marka z Warszawy.

– Poezja jest lustrem. Odbija nie tylko wydarzenia, ale także nasze postawy – powiedział, wprowadzając publiczność do czytanego przez siebie wiersza Wiktorii Ameliny.

Była to jedna z tych krótkich wypowiedzi, które najlepiej podsumowały atmosferę sobotniego przedpołudnia. Poezja rzeczywiście stała się tego dnia lustrem – odbijającym emocje, doświadczenia i pamięć.

Poezja nie przestraszyła się deszczu

Kolejnym wydarzeniem było spotkanie „Poezja na głos”, podczas którego Anna Gryszkówna i Piotr Grabowski zaprosili publiczność do wspólnej podróży przez utwory najwybitniejszych polskich poetów.

Artyści sięgnęli po twórczość Zuzanny Ginczanki, Juliana Tuwima, Władysława Broniewskiego, Wisławy Szymborskiej, Adama Asnyka, Anny Świrszczyńskiej, a także – co w Czarnolesie wydaje się niemal obowiązkowe – Jana Kochanowskiego. Szczególnie poruszająco zabrzmiała „Na lipę”, odczytana niemal u stóp legendarnego czarnoleskiego drzewa.

Spotkanie miało niezwykle kameralny charakter. Nie było teatralnych efektów ani rozbudowanej scenografii. Były słowa i dwoje aktorów, którzy pozwolili im wybrzmieć z całą siłą.

Natura postanowiła jednak dopisać do tego wydarzenia własny komentarz.

W połowie czytania nad Czarnolasem rozpadał się intensywny deszcz. Przez chwilę wydawało się, że spotkanie trzeba będzie przerwać. Tak się jednak nie stało.

Publiczność została. Anna Gryszkówna i Piotr Grabowski, kontynuując interpretacje kolejnych wierszy mimo niesprzyjającej pogody. Deszcz nie przeszkodził w spotkaniu z poezją. Wręcz przeciwnie – dodał mu niepowtarzalnego klimatu, sprawiając, że sobotnie popołudnie na długo pozostanie w pamięci uczestników.

Był to jeden z tych momentów, których nie da się zaplanować, a które później najlepiej definiują atmosferę całego festiwalu.

Jak napisać czyjeś życie?

Jednym z najciekawszych punktów programu była inauguracja nowego cyklu „Biografie. Non fiction”. Spotkanie poprowadziła Justyna Sobolewska, a jej gośćmi byli Dorota Karaś, Marek Sterlingow oraz Cezary Łazarewicz – autorzy jednych z najważniejszych współczesnych polskich biografii i reportaży.

Rozmowa bardzo szybko wyszła poza ramy promocji książek. Stała się opowieścią o odpowiedzialności za cudzą pamięć, o etyce pisania i granicach, których biograf nie powinien przekraczać.

Dorota Karaś i Marek Sterlingow opowiadali o pracy nad książkami poświęconymi Annie Walentynowicz i Jerzemu Urbanowi. Jak przyznali, pierwsza z bohaterek była im bliska także dlatego, że przez lata pozostawała ich sąsiadką. Urban z kolei fascynował ich jako postać niezwykle kontrowersyjna.

Byłem pewien, że on nigdy prawdy nie powie – mówił Marek Sterlingow, opisując pracę nad biografią rzecznika prasowego rządu PRL.

Dorota Karaś dodawała, że Jerzy Urban posiadał niezwykle specyficzną konstrukcję psychiczną, co czyniło go bohaterem trudnym, ale zarazem niezwykle interesującym dla biografa.

Dyskusja zeszła również na temat granic prywatności.

Czy wszystko wolno opisać?

Czy istnieją fakty, które – nawet jeśli są prawdziwe – powinny pozostać przemilczane?

Autorzy nie unikali trudnych odpowiedzi. Opowiadali o dylematach związanych z ujawnianiem rodzinnych dramatów, uzyskiwaniem zgody bliskich bohaterów oraz odpowiedzialnością za słowo.

Najwięcej emocji wywołała odpowiedź Marka Sterlingowa na pytanie o idealnego bohatera biografii.

Najlepszy bohater biografii? Martwy.

Wszyscy  wybuchli śmiechem, ale po chwili autor wyjaśnił, że za tym żartem kryje się bardzo poważna refleksja. Pisanie o osobach żyjących oznacza bowiem nieustanne negocjowanie granic prywatności, emocji i odpowiedzialności.

W świecie Zuzanny Ginczanki

Jednym z najbardziej wyczekiwanych wydarzeń sobotniego programu był monodram „Ginczanka. Przepis na prostotę życia” w wykonaniu Agnieszki Przepiórskiej. Spektakl został przyjęty niezwykle emocjonalnie, a publiczność podziękowała artystce owacją na stojąco. Był to jeden z tych momentów festiwalu, kiedy cisza panująca podczas przedstawienia mówiła równie wiele, jak słowa wypowiadane ze sceny.

Do samego spektaklu wrócimy w osobnej recenzji. Warto jednak odnotować, że jego obecność w programie doskonale wpisała się w ideę tegorocznej edycji Festiwalu CARPE DIEM, w której literatura spotyka się z teatrem, a biografie stają się punktem wyjścia do opowiadania o człowieku.

Po przedstawieniu odbyło się spotkanie z Agnieszką Przepiórską, Anną Gryszkówną, reżyserką spektaklu, oraz Justyną Sobolewską. Rozmowa dotyczyła nie tylko samej Zuzanny Ginczanki, ale również odpowiedzialności twórców za opowiadanie prawdziwych historii, roli literatury we współczesnym teatrze oraz poszukiwania języka, który pozwala mówić o traumie, pamięci i tożsamości. Było to naturalne dopełnienie wcześniejszego spotkania poświęconego biografiom – tym razem jednak historia ożyła na scenie.

Leszek Możdżer – muzyczna podróż przez emocje

Wieczorem festiwalowa publiczność czekała na wydarzenie, które dla wielu było jednym z najważniejszych punktów całego programu. Solowy recital Leszka Możdżera przyciągnął do Czarnolasu licznych miłośników jazzu, ale bardzo szybko okazało się, że określenie „koncert” nie oddaje w pełni tego, czego uczestnicy byli świadkami.

Jeszcze zanim artysta pojawił się przy fortepianie, prowadzący odczytał przygotowany przez niego autorski biogram. Nie był to jednak klasyczny życiorys pełen nagród i sukcesów. Możdżer napisał go z właściwym sobie dystansem i autoironią, a jednocześnie niezwykle trafnie opisał własną twórczość, zapraszając słuchaczy do „emocjonalnej podróży, w której słuchacz może spotkać sam ze sobą”.

Po chwili sam z uśmiechem skomentował ten tekst, żartując, że takie opisy powstają głównie dlatego, iż menedżerka prosi go, by pomagały sprzedawać płyty. Publiczność odpowiedziała śmiechem, ale już kilka minut później stało się jasne, że żaden biogram nie jest w stanie opowiedzieć tego, co wydarzyło się przy fortepianie.

Leszek Możdżer od pierwszych dźwięków udowodnił, dlaczego od lat pozostaje jednym z najwybitniejszych pianistów jazzowych Europy. Jego recital nie był zbiorem kolejnych kompozycji ani pokazem wirtuozerii. Był opowieścią o muzyce, pamięci i emocjach, prowadzoną z niezwykłą swobodą przez artystę, który od dawna przekracza granice gatunków.

Na tej muzycznej mapie znalazły się kompozycje Larsa Danielssona, Michała Urbaniaka, Zbigniewa Namysłowskiego i Jana „Ptaszyna” Wróblewskiego, którego „Pożegnanie z Marią” zabrzmiało wyjątkowo lirycznie. Nie zabrakło również muzyki Krzysztofa Komedy – z motywami z filmu Prawo i pięść oraz kompozycji Ballad for Bernt. Obok nich pojawiły się utwory Fryderyka Chopina, a także Witolda Lutosławskiego, którego twórczość pianista określił mianem „muzyki zastanej”.

Zaskoczeniem okazała się również interpretacja „Enjoy the Silence” zespołu Depeche Mode. W rękach Możdżera znany przebój przestał być piosenką popową, stając się pełną subtelności fortepianową opowieścią, wpisującą się w narrację całego recitalu.

Pomiędzy kolejnymi utworami artysta dzielił się refleksjami o współczesnym świecie. Nie były to długie wykłady ani manifesty, lecz krótkie, filozoficzne komentarze, które znakomicie współgrały z ideą Festiwalu CARPE DIEM.

Żyjemy w czasach pogardy. Komunizm niby się skończył, ale materializm… wciąż jesteśmy w tej przeszłości uwięzieni – mówił, zachęcając publiczność do spojrzenia na rzeczywistość z innej perspektywy.

Słuchając jego muzyki, trudno było oprzeć się wrażeniu, że fortepian staje się czymś więcej niż instrumentem. Raz brzmiał niemal orkiestrowo, innym razem niezwykle kameralnie, pozostawiając pomiędzy kolejnymi frazami tyle samo znaczącej ciszy, co dźwięków. Możdżer zdaje się nieustannie przekraczać granice między improwizacją, klasyką i jazzem, tworząc własny, natychmiast rozpoznawalny język muzyczny.

Publiczność długo nie pozwalała artyście opuścić sceny. Kolejne owacje przynosiły następne bisy. Możdżer powrócił do fortepianu z „Kołysanką”, zachwycił interpretacją „Libertanga” Astora Piazzolli, by na zakończenie sięgnąć po motyw z filmu „Dziecko Rosemary” Krzysztofa Komedy.

Był to kolejny rozdział niezwykłej muzycznej opowieści. I być może właśnie ona najlepiej podsumowała recital Leszka Możdżera.

Przed nami wielki finał

Drugi dzień 4. Festiwalu Sztuki CARPE DIEM pokazał, że Czarnolas pozostaje miejscem wyjątkowego spotkania różnych dziedzin sztuki. Poezja czytana przez uczestników festiwalu, aktorskie interpretacje najwybitniejszych polskich poetów, rozmowy o biografiach, teatr i wreszcie muzyka Leszka Możdżera stworzyły opowieść o kulturze, która nie zamyka się w gatunkowych podziałach.

Przed uczestnikami jeszcze finałowy dzień festiwalu, który przyniesie kolejne spotkania z literaturą, muzyką i teatrem, domykając tegoroczną edycję wydarzenia.

Portal Teatr dla Wszystkich jest patronem medialnym 4. Festiwalu Sztuki CARPE DIEM. Przez cały weekend relacjonujemy dla naszych Czytelników najważniejsze wydarzenia odbywające się w Muzeum Jana Kochanowskiego w Czarnolesie, pokazując nie tylko program festiwalu, ale przede wszystkim ludzi i emocje, które tworzą jego niepowtarzalną atmosferę.

Muzeum Jana Kochanowskiego

 
 
 
Kategorie:


Cytat Dnia

„Poza tym spektakl jest długi i nudny, tak samo szary jak biedne, zakłamane życie w czasach transformacji systemowej w Polsce, choć pełne nadziei i zmian. Końcówka drażni, wydaje się niezrozumiała. A jednak ma sens ten zatomizowany pląs artystów, bo jest dyskotekowym chaosem indywidualnej, radosnej ekspresji”

Ewa Bąk o „Piramidzie zwierząt”, reż. Michał Borczuch; Okiem Widza, 21.07.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL