Obsesje i kompulsje
O spektaklu „Nerwica natręctw” Laurenta Baffie w reż. Artura Barcisia z Teatru Gudejko w Teatrze Palladium w Warszawie pisze Anna Czajkowska.
fot. Teatr Gudejko
O spektaklu „Nerwica natręctw” Laurenta Baffie w reż. Artura Barcisia z Teatru Gudejko w Teatrze Palladium w Warszawie pisze Anna Czajkowska.
fot. Teatr Gudejko
Komedia francuskiego aktora i pisarza Laurenta Baffie „Nerwica natręctw” opowiada o ludziach, którzy ukrywają swoje prawdziwe „ja” – fizycznie lub metaforycznie – ponieważ otoczenie nie akceptuje ich „dziwactw”, wynikających z zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych. Biegle napisana farsa wyśmiewa różne fobie, ale pod płaszczykiem żartu skrywa głębsze przesłania, które reżyser spektaklu, Artur Barciś, zręcznie uwypukla. Dzięki temu przedstawienie Teatru Gudejko, proponując „terapię śmiechem”, jednocześnie ukazuje problemy kobiet i mężczyzn, którzy nieustannie żyją pod presją. Próbują dostosować się do oczekiwań społeczeństwa, by nie zostać źle ocenionymi.
W gabinecie doktora Coopera, znanego specjalisty od zaburzeń nerwicowych i obsesyjno-kompulsywnych, czeka szóstka zniecierpliwionych pacjentów. Nieobecność doktora przedłuża się, a grupa zaczyna rozmowy, przekomarzanki, dyskusje i opowieści o chorobliwych natręctwach. Napięcie rośnie podczas gier planszowych, a „Monopol” wywołuje wielkie emocje. Czy szereg zaskakujących zwrotów akcji, spotkanie z innymi ludźmi zmagającymi się z podobnymi problemami – samotnymi, nieakceptowanymi – przyniesie ulgę?
Przedstawienie w reżyserii Barcisia to swoista „terapia grupowa” dla całej widowni. W bezpiecznym otoczeniu śmiechu i żartu pozwala zanurzyć się we własnych traumach lub pomyśleć o ludziach znajdujących się w spektrum – nawet w jego łagodniejszych formach – którzy zmagają się z niezrozumiałymi czy irytującymi dla innych aspektami życia. Na scenie szóstka aktorów doskonale przekazuje myśl autora, jego poczucie humoru i zrozumienie dla „znerwicowanych odmieńców”. Przewodnikiem w tym spektaklu jest Zdzisław Wardejn. To on otwiera i zamyka teatralną „sesję”, wprowadza widzów do gabinetu psychiatry, a na końcu żegna ich. Wardejn – czyli Fred cierpiący na zespół Tourette’a – gra z wytwornością mistrza, podczas gdy Maciej Wierzbicki, taksówkarz z arytmomanią, nie unika brawury, doskonale pasującej do farsowego charakteru postaci. Obok nich uroczo groteskowa Katarzyna Ankudowicz w roli Blanche, cierpiącej na irracjonalny lęk przed bakteriami (nozofobia), oraz wdzięczna, a zarazem wzruszająca Lili, która mimowolnie powtarza każde zdanie. Jej palilalię z wyczuciem prezentuje Karolina Sawka. Serdeczny, pomocny, nieco wycofany Bob (Kamil Kula) zmaga się z inną nerwicą – panicznym strachem, który nie pozwala mu stanąć na linii. Jowita Budnik jako Mary, cierpiąca na fobię specyficzną, jest po prostu rozbrajająca – wzrok nie może oderwać się od jej gry. Powtarzające się natrętne i przymusowe czynności bohaterów zostały przedstawione z przymrużeniem oka, ale to wcale nie oznacza, że twórcy unikają prawdziwego oblicza nerwic. Wręcz przeciwnie.
Kiedy życie to chaos, a lęk utrudnia radzenie sobie z codziennością – w tym z relacjami w rodzinie i pracy – terapia komedią staje się pomocna. Dzięki znakomitej obsadzie, pomysłowemu scenariuszowi i błyskotliwej reżyserii spektakl Teatru Gudejko stanowi doskonałe remedium na nerwicę natręctw.