Slide
previous arrow
next arrow
Nie zawsze dobrze tam, gdzie nas nie ma - Teatr dla Wszystkich

Nie zawsze dobrze tam, gdzie nas nie ma

Na afiszu

Nie zawsze dobrze tam, gdzie nas nie ma

O spektaklu „Po tamtej stronie jeziora” Marcina Wierzchowskiego i Daniela Sołtysińskiego w reż. Marcina Wierzchowskiego w Teatrze Ochoty w Warszawie pisze Beata Kośmider. Marcin Wierzchowski powraca po kilkunastu latach na stołeczną scenę i wraz z młodym zespołem przedstawia historię… – po trosze rodziny, jednej, drugiej i kolejnej, a ponieważ mowa o sąsiadach, to rodzi się...
Opublikowano: 2024-11-14

O spektaklu „Po tamtej stronie jeziora” Marcina Wierzchowskiego i Daniela Sołtysińskiego w reż. Marcina Wierzchowskiego w Teatrze Ochoty w Warszawie pisze Beata Kośmider.

Marcin Wierzchowski powraca po kilkunastu latach na stołeczną scenę i wraz z młodym zespołem przedstawia historię… – po trosze rodziny, jednej, drugiej i kolejnej, a ponieważ mowa o sąsiadach, to rodzi się z tego historia miejscowości, a że miejscowość leży na Ziemiach Odzyskanych, to wydarzenia dotykają także szerszej historii – relacji i stosunków polsko-niemieckich. To spektakl, w którym dom jest niczym kłębek, którego poszarpane nitki prowadzą do kilku przeplatających się historii.

Kamień – niewielka wieś na Mazurach. A w niej dom nad jeziorem. Dom odziedziczony po dziadku, wystawiony na sprzedaż przez dwóch braci – Kosmę i Damiana (Piotr Gadomski, Maciej Walter). Na pierwszy rzut oka w papierach wszystko się zgadza, lecz czy dom w całości należy do braci? Czy słusznie był w posiadaniu ich rodziny? I czy trafi we właściwe ręce? Losy domu stają się niejako odzwierciedleniem kolei losu Ziem Odzyskanych.

Spektakl podejmuje temat wyboru pomiędzy odcięciem się od korzeni a zgłębieniem genealogii i poznaniem historii rodziny. Fabuła pokazuje, że przeszłość potrafi dosięgnąć, przytrzymać mackami i sprowadzić w miejsca, które już się opuściło, lub których wcale nie miało się zamiaru poznawać. Wśród ścian, które widziały dawne czasy, na ziemi, po której stąpały poprzednie pokolenia, jesteśmy w stanie przejrzeć się w oczach przodków i poznać historie, które mają wpływ na teraźniejszość. Temat lustra, którym jest też jezioro, niewątpliwie stanowi lejtmotyw spektaklu. A po tamtej stronie jeziora, niczym po drugiej stronie lustra, wszystko wygląda inaczej i na wszystko patrzymy z odmiennej perspektywy. Czy z lepszej? Nie nabrałam przekonania, że poznanie przeszłości konieczne jest do oswojenia teraźniejszości, co, wydaje się, twórcy spektaklu próbują pokazać. Do zrobienia porządku w głowie nie zawsze, według mnie, potrzebne jest przepracowanie i akceptacja traumy pokoleniowej. Równie skutecznym rozwiązaniem może być odcięcie się od minionej epoki. Trochę zbyt prosta wydała mi się ta próba wystawienia recepty na taki sam lek, uniwersalny i skuteczny dla wszystkich.

W fabule zabrakło mi znaczącego zwrotu, zaskoczenia, którego spodziewałam się po pierwszej części spektaklu. Liczyłam na silniejsze uderzenie. Zamiast tego oglądałam postacie przemieszczające się w niezdecydowaniu w tą i z powrotem, przydługą scenę, w której bohaterowie pozostają w transie, mało naturalne dialogi międzypokoleniowe i średnio angażujące próby nawiązania interakcji z publicznością. Szkoda, bo jestem przekonana, że można by więcej emocji w widzach wzbudzić, mając na scenie emanujący świeżością i zapałem aktualny pięcioosobowy, sezonowy zespół aktorski Teatru Ochoty (Piotr Gadomski, Piotr Kulesza, Barbara Liberek, Aleksandra Tokarczyk, Maciej Walter).

To, co w opowieści spójnie zagrało z moimi przekonaniami, to obraz dzieci umiejętnie tworzących wspólnotę niezależnie od podziałów i pęknięć w relacjach dorosłych. Oraz przeświadczenie, że pakty, traktaty i oficjalne stosunki międzynarodowe nie zawsze podążają równoległymi torami z relacjami międzyludzkimi.

Doceniam też pachnącą drewnem i uwydatniającą dźwięk kroków scenografię Barbary Ferlak, ziemię pod butami oraz kolekcję mebli z epoki mojego dzieciństwa (któż z pokolenia X i starszych nie pamiętałby tych kultowych taboretów!). W ciekawy sposób wkomponowano też w inscenizację wideo (Alex Dulak), budując odpowiedni klimat i wychodząc z bardzo ograniczonej sceny Teatru Ochoty na otwarte przestrzenie.

Byłam gotowa przejść na tamtą stronę jeziora. Jednak, gdybym miała zdecydować ponownie, zostałabym na znanym mi brzegu.

fot. Artur Wesołowski

Kategorie:


Cytat Dnia

„[…] idziemy do teatru i okazuje się, że literatura ze swoim porównaniem homeryckim, heksametrem, nadmiarowym nasyceniem historii bohaterami i zdarzeniami może mieć swoją sceniczną egzemplifikację, która mocniej działa na odbiorcę niż starożytny grecki epos w najlepszym tłumaczeniu”

PikWroclaw.pl o „Odysei”, reż. Małgorzata Warsicka; 27.01.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL