MÓJ LYNCH
Mieliśmy piętnastominutową przerwę o dziesiątej, w trakcie której oglądaliśmy fragment Twin Peaks z kasety video. Dzień wcześniej kolega nagrywał kolejny odcinek serialu, który nagle uczynił z nas, dzieci, dorosłych. Wszystko w nim było jak we śnie.
Ale mój zapał budził uznanie. Lynch przesiąknął mnie bardziej niż innych rówieśników najwidoczniej. Oglądałem nagrane na video odcinki i naśladowałem ulubionych bohaterów. Raz byłem Bobem, to znowu Bobbim. Piłem kawę i jadłem pączki, unosząc w górę kciuk, jak robił to agent Cooper. Paliłem papierosa za papierosem jak David Lynch. Otwierała się przede mną jaśniejącą ciemność. Zostałem zlinczowany i oddawałem się tej pasji, jak się okazało, miłości mojego życia, z rosnącym zdumieniem.
Narcyzm nieśmiertelny
Domysł w sprawie pierwszego porażenia: Twin Peaks, mam dwanaście lat, przypadkowo odkrywam ten serial w telewizji, i pozostaje we mnie to wspomnienie do dziś.
Relacja pozostanie marzeniem i narcyz zapewne umrze w niespełnieniu.
Co jednak, jeśli opowiadanie zapragnie czegoś więcej? W Twin Peaks.
Utwory Lyncha bywają eksperymentalne, wielopłaszczyznowa fabuła wymaga budowania piętrowych dekoracji, w Twin Peaks to spiętrzenie nonsensów znamionuje Formę Bardziej Pojemną, w istocie jest to z jednej strony metafizyczny poemat kontestujący podstawowe dogmaty i stawiający szereg kwestii ontologicznych na ostrzu noża, z drugiej strony to fascynująca, antyspołeczna panorama, w której zanurzamy się, ociekając krwią kolejnych Laur Palmer. To także współczesna Boska komedia, a i Odyseja, w której agent Cooper i galeria postaci, dobrych i złych, realnych i nierealnych, przetwarza pewne skostniałe mitemy w fascynującą grę w szklane paciorki. Idąc tym tropem, dochodzimy do Otchłani, która okazuje się czymś w rodzaju Drzwi Percepcji.
Studentom rozmaitych filologii znany jest John Barth, przede wszystkim autor eseju Literatura wyczerpania, źródła postmodernizmu nie tylko w literaturze, także w kinematografii.
Nie możesz się nią znudzić, ta opowieść to wciągająca Otchłań.
Fascynuje mnie historia społeczna. W filmach Lyncha, zaklęta jak w panopticum,pozostaje ludzka histeria. Z perspektywy lat możemy obserwować przemiany społeczne, które nastąpiły w ciągu kilkudziesięciu lat jego twórczej działalności. Od lat siedemdziesiątych po lata dwudzieste 21 stulecia.
Flaminowie, starożytni egipscy kapłani, mieli zdolność magiczną, która polegała na wcielaniu się w bóstwa. Lynch pozostanie dla mnie nowoczesnym, flaminem, flanerem, który przechadza się pomiędzy eonami, z gałązką mirtu i nieodłączną czarą garmonbozji, który zaczarował wszystkie różowe flamingi Johna Watersa do tego stopnia, że stały się dzikimi łabędziami.
Flotylla Lyncha, jak flotylla Kolumba, liczy sobie nie za dużo okrętów, ale są to statki o mocy i napędzie ponadziemskim, niemalże mistycznym. Poczynając od pierwszych filmów krótkometrażowych, przez pierwszą fabułę, Głowę do wycierania, z której dowiadujemy się, że w Niebie wszystko jest fajne, Człowieka – słonia, z którego wypływa wiedza radosna, iż nic nigdy nie umiera, Blue Velvet, w którym przyglądamy się jak dobro zwycięża zło, a miłość pokonuje mrok, Diunę, która jest pokarmem dla duszy, jak melanż, po największe z arcydzieł, czyli Twin Peaks.
Fontainebleau rozciąga się w oddali. W Dzikości serca jest nim pudełko w kształcie serca, bo przecież czucie i wiara powinny do nas przemawiać mocniej niż mędrca szkiełko i oko. W Zagubionej Autostradzie to pudełko, co prawda, okazuje się puszką Pandory, ale udajemy się w mroczną podróż, aby je odnaleźć i ponownie rozpakować, najpierw w Prostej historii, w której okazuje się to jednocześnie proste i niemożliwe, a potem w Mulholland Drive, gdzie staje się to trudne, ale możliwe. Wreszcie w Inland Empire poznajemy owo rozległe imperium interiorów, którym jest wspomniane wiecznie bijące serce.
Fotogrametryczna kamera ukazuje nam przeanieloną twarz Laury Palmer, tuż po przejściu przez stan bardo, w kierunku Wiecznej Otchłani, nad nią staje anioł piękny jak z religijnego obrazka, ten sam anioł, którego Laura widywała codziennie, w swoich snach, cudownych snach, i ten angelos jest oczekiwanym rozwiązaniem, punktem dojścia, ścianą, za którą rozciąga się Nowy Wspaniały Świat, bez bólu i łez, bez goryczy ziemskiego, materialnego istnienia, o czym świadczy perlisty uśmiech Laury, która doznaje Wniebowstąpienia, przeistoczenia, wyzwolenia.
Doświadczenie Francka – Hertza doprowadziło do wyznaczenia poziomów energetycznych i potencjałów jonizacyjnych atomów różnych gazów. Dusza z ciała wyleciała, cała. Jest teraz wszędzie, jest teraz wszystkim, znowu jest na zawsze. Złapał ją w siatkę jak motyla Nabokov.
Free Cinema, cinema verite, Cinema Paradiso. Raj Utracony staje się Rajem Odzyskanym. O, rajusa!
Na koniec okolicznościowe fu:
Wszystko, co było właśnie Tu,
Jest Tam, wyjęte z mego snu,
Poza zasięgiem moich słów,
Staję się sobą samym znów.
Autor: Krystian Kajewski