To literacki portret reżysera formy, który z mody uczynił sztukę sceniczną najwyższego rzędu.
Z perspektywy człowieka teatru biografia Cristóbala Balenciagi autorstwa Mary Blume jest czymś więcej niż opowieścią o wybitnym projektancie mody. To w istocie historia artysty totalnego, który – niczym reżyser lub scenograf – potrafił tworzyć światy z materii, ruchu i światła. Balenciaga nie projektował po prostu ubrań. On komponował przestrzeń wokół ciała, reżyserował gest, projektował emocję – a jego pokazy, choć skromne i wyciszone, miały w sobie rytuał teatralnej iluminacji.
Mary Blume podejmuje niełatwe zadanie: opisanie życia człowieka, który uczynił z milczenia swoją strategię twórczą. Balenciaga unikał wywiadów, nie bywał na bankietach, nie występował w roli celebryty. Zostawił po sobie nie legendy i anegdoty, ale suknie – arcydzieła krawieckiej dramaturgii. Autorka, niczym badacz teatralnych rekonstrukcji, odtwarza więc jego historię z głosów świadków – przede wszystkim Florette Chelot, wieloletniej współpracowniczki mistrza, która w jego paryskim atelier była niczym inspicjentka czuwająca nad każdym szczegółem spektaklu. To z jej wspomnień rodzi się portret artysty skupionego, ascetycznego i wrażliwego, dla którego tkanina była partnerem scenicznym, a szew – gestem znaczącym.
Blume buduje narrację w rytmie przypominającym teatralną opowieść o tworzeniu – od pierwszych prób, przez moment triumfu, po akt rezygnacji i zejście ze sceny. Balenciaga, który w 1968 roku niespodziewanie zamknął swój dom mody, przypomina reżysera po premierze życia – milczącego, zmęczonego, pragnącego ciszy po oklaskach. Autorka subtelnie zarysowuje napięcie między jego duchowością a światem blichtru, w którym przyszło mu działać. Dla człowieka teatru jest to niezwykle ciekawy motyw: artysta sceniczny i modowy stoją w podobnym rozkroku – między sacrum tworzenia a profanum publiczności.
Szczególnie interesujący jest sposób, w jaki Blume pisze o formie. Balenciaga, który nigdy nie szkicował projektów, lecz „rzeźbił” ubrania bezpośrednio na modelkach, przypomina twórcę teatru fizycznego – takiego, który tworzy z ciała i ruchu. Jego praca nad konstrukcją przypomina pracę reżysera z aktorem: precyzyjne modelowanie postawy, gestu, sposobu, w jaki postać „nosi” przestrzeń wokół siebie. W tym sensie Balenciaga był wizjonerem performatywności mody – zanim termin „performance” w ogóle zagościł w teorii sztuki.
Książka Blume zachwyca także warstwą ikonograficzną. Zdjęcia projektów, atelier, modelek i pokazów tworzą coś na kształt scenicznego archiwum – przypominają dokumentację przedstawień, które przeminęły, ale pozostawiły po sobie aurę. Fotografie pełnią tu rolę didaskaliów: odsłaniają rytm pracy i magię obecności.
Dla czytelnika Cristóbal Balenciaga. Mistrz nas wszystkich to nie tylko biografia człowieka, lecz także opowieść o tym, jak rodzi się i gaśnie artystyczny mit. Balenciaga jawi się jako artysta teatru ciała – ten, który poprzez tkaninę potrafił opowiadać o ludzkiej kruchości, pięknie i przemijaniu. Jego suknie, podobnie jak wielkie role aktorskie, miały swoją dramaturgię: napięcie, kulminację, ciszę.
Mary Blume napisała książkę subtelną, uważną i pełną szacunku – pozbawioną sensacji, a bogatą w dramaturgiczny rytm. To biografia, którą czyta się jak opowieść o człowieku teatru – artyście, który zamiast światła reflektorów wybrał cień atelier, a zamiast słów – szept jedwabiu.
https://www.gwfoksal.pl/ksiazki.html