Slide
previous arrow
next arrow
Między zmysłem a zmysłem – parę słów o koncercie Ablogina i Freiburger Barockorchester - Teatr dla Wszystkich

Między zmysłem a zmysłem – parę słów o koncercie Ablogina i Freiburger Barockorchester

Na afiszu

Między zmysłem a zmysłem – parę słów o koncercie Ablogina i Freiburger Barockorchester

Koncert z wielkim potencjałem i wyraźnym problemem z proporcjami.

Opublikowano: 2025-08-29
fot. Wojciech Grzędziński / NIFC

Siedząc w rzędzie recenzenckim, czułem się jak w epicentrum wydarzenia. Ale wrażenia, jakie wyniosłem z tego wieczoru, nie mają w sobie nic z przejrzystego zachwytu, którym częstuje się słuchacza w zachowawczych relacjach. Miałem momenty wzruszenia, owszem. Ale ogólna linia emocjonalna koncertu z Dmitrym Abloginem i Freiburger Barockorchester, choć prowadzona uczciwie i z ogromną kulturą dźwięku, była dla mnie raczej rozczarowująca.

Fortepian „pantalion” i poetyka ciszy

Ablogin zasiadł przy buchholtzu – kopii fortepianu zbudowanego przez Paula McNulty’ego dla NIFC, takiego, jaki mógł towarzyszyć Chopinowi w jego młodzieńczym, warszawskim życiu koncertowym. Wybór jak najbardziej historycznie zasadny, a nawet symboliczny, ale z dzisiejszej perspektywy – niestety ryzykowny, zwłaszcza w sali takiej wielkości, jak Filharmonia Narodowa. Ciche, nierównomierne brzmienie instrumentu zdawało się ustępować pod naporem nawet historycznych smyczków i dętych. Z mojego miejsca zbyt często miałem wrażenie, że słucham tylko orkiestry, a fortepian gdzieś się unosi, jak duch Chopina – nieuchwytny i zamglony.

To nie był przypadek – podobne uwagi płynęły z różnych części sali. Być może koncert rzeczywiście lepiej działał w streamingu, gdzie mikrofony dają złudzenie akustycznej równowagi. Ale na żywo niestety nie miałem złudzeń – granie bez dyrygenta wymaga wyjątkowej komunikacji i idealnych warunków odsłuchu, a tych zabrakło. Uwertura do „Don Giovanniego”, choć dramatyczna i pełna dobrych zamiarów, nie otworzyła koncertu z tym impaktem, na jaki liczyłem. W Larghettach obydwu koncertów bywało intymnie, bywało pięknie – ale też bywało anemicznie. W Allegrach – szczególnie w f-moll – orkiestra zdawała się rwać do przodu, a pianista – próbować utrzymać się w jej cieniu.

Ablogin – wielki artysta w nie całkiem wielkiej odsłonie

Nie mam żadnych wątpliwości co do klasy Dmitrija Ablogina jako muzyka. To artysta o ponadprzeciętnej wyobraźni, głębokiej kulturze frazowania i autentycznym poetyckim instynkcie. Ale ta poezja – choć była obecna – w tym konkretnym kontekście nie potrafiła się w pełni przebić przez brzmieniowy mur. Technicznie Ablogin był bez zarzutu, jego improwizacyjne preludiowanie było urocze i stylowe, ale połączenie cichego fortepianu, braku dyrygenta i czasem gęsto prowadzonej partii orkiestry doprowadziło do wielu sytuacji, w których muzyczne napięcia znikały w rozproszeniu.

Zdarzały się też realne niedoróbki – zwłaszcza w blachach i dętych w Koncercie f-moll, co wskazuje na trudność we wzajemnym słyszeniu się muzyków na scenie. Momentami koncert przypominał bardziej próbę generalną niż gotowy produkt – i choć to wszystko zostało opakowane w aurę „historycznego autentyzmu”, trudno było nie poczuć niedosytu.

Bis – moment prawdy

I właśnie dlatego bis, czyli powtórzone Larghetto z f-moll, był dla mnie najpiękniejszym momentem całego koncertu. Nagle, bez presji, bez konstrukcji formy, bez walki o proporcje – muzyka popłynęła swobodnie, naturalnie, z pełnią emocji i delikatnością, która nie musiała już niczego udowadniać. To było jak prywatne wyznanie artysty po oficjalnej przemowie – szczere, skupione, wzruszające. I właśnie ten moment uświadomił mi, że nie z wykonawcą miałem problem, ale z całościową koncepcją tego koncertu: jego akustycznym niedopasowaniem, brakiem dyrygenckiego spoiwa, być może także zbytnią wiarą w to, że „historyczne” samo z siebie znaczy „przekonujące”.

Na koniec – nieco gorzkiej refleksji

Mam ogromny szacunek dla idei Festiwalu „Chopin i jego Europa” – to niepodważalna wartość w pejzażu muzyki klasycznej. Ale wczorajszy wieczór był dla mnie dowodem, że szczerość intencji nie zawsze równa się sile wyrazu. Historyczność to nie wszystko – potrzebne są jeszcze dramaturgia, nośność i klarowność. Tego ostatniego najbardziej mi zabrakło.

Ablogin to bez wątpienia wielki artysta, ale nawet największy nie uniesie koncertu, jeśli akustyka go zdradzi, a fortepian szepcze w miejscu, gdzie powinien przemawiać.

https://nifc.pl/pl/

Kategorie:


Cytat Dnia

„[…] idziemy do teatru i okazuje się, że literatura ze swoim porównaniem homeryckim, heksametrem, nadmiarowym nasyceniem historii bohaterami i zdarzeniami może mieć swoją sceniczną egzemplifikację, która mocniej działa na odbiorcę niż starożytny grecki epos w najlepszym tłumaczeniu”

PikWroclaw.pl o „Odysei”, reż. Małgorzata Warsicka; 27.01.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL