Refleksje po S·PLOT 2025
Byłem tam — w łódzkich salach, na teatralnych scenach, w przestrzeniach im przeznaczonych i tych nieoczywistych. Obejrzałem wszystkie spektakle. To doświadczenie nie było zwykłym konsumpcjonizmem artystycznym, lecz spotkaniem — z artystami, z przestrzeniami, z młodymi widzami i ich emocjami. S·PLOT 2025 jawi się dziś jako festiwal, który nie tylko prezentuje (jak to zazwyczaj bywa), ale stara się oddziaływać, wchodzić w dialog, prowokować, niekiedy otwierać rany — ale również leczyć je przez sztukę.
Jakość jako odpowiedzialność
Każdy język artystyczny — teatr lalek, performans, instalacja sceniczna czy spektakl “hybrydowy” — niósł ze sobą ambicję. Nie było spektakli przypadkowych. To, co łączyło większość propozycji, to dbałość o formę, wrażliwość estetyczną oraz równoczesne zwrócenie wzroku ku widzowi. Widzowi nie jako biernemu odbiorcy, ale jako współuczestnikowi. Wybór repertuaru, który przekracza klasyczne granice — to nie jest kaprys kuratora, lecz sygnał: teatr dla dzieci i młodzieży nie może być podlewany banałem.
W takim kontekście wymowa S·PLOTU staje się jasna: jakość nie polega na efektowności, ale na precyzji intencji, na tym, co zostaje po spektaklu – nie w fotografiach, nie w komunikatach medialnych, ale we wnętrzu widza.
Różnorodność — jako szansa i wyzwanie
S·PLOT jawi się jako kalejdoskop artystyczny: spektakle z wielu krajów, lecz także zróżnicowane strategie komunikacyjne — od spektakli napisanych w języku polskim po tłumaczenia, napisy, audiodeskrypcję, przekład na Polski Język Migowy. To nie tylko gest inkluzji, to manifest — że teatr dla najmłodszych nie musi być ograniczony przez język, barierę sensoryczną czy kulturową.
Było to również przedsięwzięcie trudne. Wybór spektakli, które balansują między subtelnością a prowokacją, między ciszą a wyrazistością, niesie ryzyko — nie każdy spektakl dotrze do całej publiczności, niektóre fragmenty mogą zostać „przegapione”. Ale być może ten ryzykowny wybór – zamiast pewniaków – jest właśnie tym, co festiwal zyskuje i co daje publiczności: przestrzeń do odkrycia, przeczucia, zadumy.
Dziecko i młody widz — w centrum, nie na marginesie
Jednym z najważniejszych elementów S·PLOTU jest to, co bym nazwał etosem widza najmłodszego: przekonanie, że dzieci i młodzież są adresatami pełnoprawnymi sztuki, że ich percepcja, emocje, refleksja nie są wersją „ułomną” dorosłego widza, ale wartością samą w sobie.
Poprzez warsztaty kontekstowe czy rozmowy po spektaklach — festiwal stara się uczynić z doświadczenia teatralnego proces, nie konsumpcję. To ważne: że spektakl nie kończy się na kurtynie, że domysł, rozmowa i “co dalej” stają się częścią spotkania.
Granica między teorią a praktyką — jako źródło oddechu
Dołączenie konferencji, paneli dyskusyjnych i spotkań naukowych tworzy ciekawy dualizm: S·PLOT nie jest wyłącznie estradą dramaturgii, ale miejscem, gdzie myślenie o teatrze dla dzieci i młodzieży zostaje wciągnięte w sam proces artystyczny. To bardzo potrzebny ruch: by teoria nie była hermetyczna, a praktyka nie była infantylna.
Myślenie o teatrze performatywnym dziecięco-młodzieżowym staje się tu przestrzenią spotkania między teatrologami, animatorami, pedagogami, twórcami, a przede wszystkim — publicznością. W tym sensie S·PLOT aspiruje do roli edukatora dyskursu teatralnego, nie tylko konsumenta spektakli.
Wyzwania i niedostatki — które warto ujrzeć
Każde wydarzenie tej skali ma swoje napięcia – stawianie równocześnie na bardzo różnorodne formy artystyczne rodzi napięcie w doborze widowni — nie każdy spektakl trafia do każdego widza, co generuje dojmujące pytania o granice eksperymentu.
To jednak nie zarzut — to naturalne napięcie każdego ambitnego festiwalu. To jednak nie zarzut — to naturalne napięcie każdego ambitnego festiwalu. Im więcej w programie „skrajności artystycznej”, tym większa szansa, że wydarzy się coś poruszającego, co pozostanie i zapadnie w pamięć.
Wartość, jaką tworzy S·PLOT
Insuflacja nowego repertuaru — S·PLOT staje się przestrzenią, w której goszczą dzieła rzadko prezentowane w Polsce. To artystyczne otwarcie, które wykracza poza lokalne standardy i sięga po najświeższe, światowe trendy.
Aktywizacja publiczności – spektakle, warsztaty, panele, rozmowy — to budowanie społeczności teatralnej, w której widzowie czują się współtwórcami i partnerami dialogu.
Promocja teatru jako medium edukacyjnego i kształtującego wrażliwość – zwłaszcza w czasach rosnącej cyfryzacji i dominacji obrazów, teatr może być oazą skupienia, doświadczenia, emocji przeżywanych “tu i teraz”.
Uwrażliwienie na kwestie społeczne i tożsamościowe – temat tożsamości (narodowej, rasowej, seksualnej), migrantów czy wykluczenia pojawia się w spektaklach i dyskusjach jako ważny wątek — co pokazuje, że teatr dla młodych może być polem krytycznej refleksji, nie tylko “przyjemności”.
Na zakończenie (i jako wezwanie)
S·PLOT 2025 to nie wydarzenie sezonowe — to sygnał, że teatr dziecięco-młodzieżowy może stawać się przestrzenią nowoczesności, eksperymentu, dialogu między formą a widzem, między teorią a praktyką. To manifest: że sztuka dla dzieci i młodzieży nie musi być “bezpieczną przygodą”, ale może być wyzwaniem, prowokacją i doświadczeniem.
Jeśli festiwal będzie kontynuowany, stanie się ważnym punktem odniesienia w dyskursie teatrologicznym nad teatrem młodego widza w Polsce i za granicą. I o to – jako widz, jako ktoś, kto pragnie, by teatr żył — apeluję: niech S·PLOT nie zamilknie, niech rośnie, ryzykuje, niech będzie miejscem, w którym dziecięca wrażliwość i artystyczna odwaga spotykają się i zmieniają.
https://www.teatrpinokio.pl/s-plot