Najbardziej poruszył mnie sposób, w jaki Majewski zbudował dramaturgię postaci Młodej (Dorota Furmaniuk). Jej historia staje się centrum spektaklu – bardziej niż religijny grzech czy społeczne osądy. Furmaniuk tworzy rolę niejednoznaczną, emocjonalnie gęstą, pełną napięcia – z jednej strony uwodzicielską, z drugiej: tragiczną. W parze z nią idzie doskonały Mikołaj Krzeszowiec jako Ksiądz – grany z celną równowagą między słabością a cynizmem. Ich wspólne sceny mają w sobie zarówno zmysłowość, jak i przemoc.
To, co u Wyspiańskiego było dramatem zbiorowym, tu staje się opowieścią o dwojgu młodych, którzy zostają z niczym – porzuceni przez społeczność, przez system wartości, przez Boga. W finale siadają razem na kanapie jak para zakochanych, a widz – zamiast potępiać – odczuwa współczucie. To bardzo mocny gest – i głęboko ludzki. Uderza nie dydaktyzm, lecz empatia.
Majewski nie unika również symboli. Czerwone, wypchane puchem serce – reprezentujące dzieci zrodzone z grzesznego związku – to przedmiot jednocześnie kiczowaty i przejmujący. Kiedy zostaje wrzucone w ogień, nie sposób nie poczuć dreszczu. Właśnie tak – banalne rekwizyty naszej popkultury mogą stać się narzędziem tragedii.
Na uwagę zasługuje również warstwa dźwiękowa. Subtelne nawiązania do muzyki z „Twin Peaks” – obecne w tle – budują aurę niepokoju i sugerują, że nikt tu nie jest bez winy. Podobnie jak w serialowym miasteczku, Gręboszów w ujęciu Majewskiego to miejsce, gdzie zbrodnia staje się normalnością, a rzeczywistość przenika się z mitem.
Wreszcie – kostiumy. Dżins jako współczesny „ludowy” uniform Polek i Polaków? Pomysł może wydawać się przewrotny, ale na scenie działa znakomicie. Święta Wilgefortis zdejmująca kolejne warstwy ubrań – to jeden z wielu obrazów, które zostają w pamięci na długo.
„Klątwa” w reżyserii Seba Majewskiego to spektakl odważny, dojrzały i potrzebny. Zamiast prowokować dla efektu, prowokuje do myślenia. Zamiast osądzać, stawia pytania. Zamiast iść na skróty, mierzy się z klasyką w pełnym jej ciężarze – i wygrywa. To ważny głos w rozmowie o polskiej wspólnocie, religii i emocjonalnej samotności. Warto pojechać do Wałbrzycha, żeby to zobaczyć. I warto potem milczeć chwilę w ciszy.
https://teatr.walbrzych.pl/dzialalnosc-czyli-spektakle/klatwa/