Czy w kulturalnym kalendarium miasta Warszawy (i Polski!) mogłoby zabraknąć Międzynarodowego Festiwalu Sztuki Mimu? Z pewnością nie. Warto wspomnieć, iż ta unikalna technika scenicznej ekspresji gości u nas już od siedemdziesięciu lat! Współczesny teatr pantomimy w Europie nieustannie się rozwija, co podkreślają organizatorzy 25. edycji wydarzenia — Fundacja Warszawskiego Centrum Pantomimy oraz dyrektor artystyczny Bartłomiej Ostapczuk. Artyści występujący podczas festiwalu niezmiennie zachwycają znakomitą techniką, sprawnością i świadomością ciała — elementem o ogromnym znaczeniu w „przemawianiu ciszą”. Ich wyobraźnia nie zna granic, a edukacja i doskonalenie się w sztuce mimu nigdy się nie kończy.
W przedostatnim dniu festiwalu wystąpił Radim Vizváry z Czech — doktor i wykładowca w Katedrze Teatru Niewerbalnego na Akademii Sztuk Scenicznych w Pradze (HAMU). Każde kolejne spotkanie z jego sztuką to niezmiennie dobra zabawa, garść zaskakujących nowości, ale też refleksja i wzruszenie. W spektaklu „Mime on the Moon” artysta, używając minimalnej ilości rekwizytów, opowiada o życiu i pokazuje, że milczenie może być ciekawsze niż słowa. W księżycowym krajobrazie samotny wędrowiec szuka prawideł rządzących światem i losem jednostki, bada prawdę o sobie samym — od narodzin po śmierć. Jego nieograniczona wyobraźnia, pełna humoru i poezji, liryzmu i goryczy, uwalnia emocje i wywołuje szczery śmiech. Radim Vizváry przekształca rzeczywistość, zmuszając do posłuszeństwa świat gestu, mimiki, a nawet przestrzeń i przedmioty. Utrzymuje publiczność w napięciu dzięki płynnym zmianom i nieustannemu ruchowi żywych obrazów. I niezmiennie bawi. Styl czeskiego artysty, choć nadal przypomina mistrza Marcela Marceau, zawiera ogromną dawkę indywidualizmu. Widzów intryguje jego czarny humor i lekko surrealistyczne spojrzenie na rzeczywistość.
Malowany ciszą „Migrantes” — koprodukcja Los Escultores del Aire i Warszawskiego Centrum Pantomimy — przemawia do każdego widza. Projekt, za który odpowiada reżyser Mai Rojas, a w Warszawie od początku kierowany przez Bartłomieja Ostapczuka, to udana próba odpowiedzi na pytanie: czym może być szeroko pojęta migracja — także ta duchowa? Owoc wielomiesięcznej, wytężonej pracy dwudziestu pięciu artystów z Hiszpanii, Polski, Chile, Kolumbii i Kostaryki stanowi zaproszenie do wędrówki — tym razem dramatycznej, do bólu szczerej — która pozwala odkryć najciemniejsze zakamarki świadomości, świata wspomnień, wypartych lęków oraz nieukojonej tęsknoty. Każdy z bohaterów to osobna, skończona indywidualność, a zarazem członek zespolonej zbiorowości. Siła spektaklu tkwi w energii i poetyce zakorzenionej w klasyce, która w tej inscenizacji wykracza poza konwencjonalne ramy. Gra świateł, kostiumy, charakteryzacja — są równie ważne (i zachwycające) jak precyzyjny ruch. Równie mocne wrażenie robi malownicza narracja, odwołująca się do starożytnego mitu o Orfeuszu. W skondensowanej formie świetnie oddaje ból, emocje oraz mroczne tajemnice bohaterów. Przesycone energią i autentyzmem, minimalistyczne ruchy potrafią oddać głębię uczuć oraz grozę skrywaną pod monologiem, dialogiem czy bezgłośnym krzykiem.
Sztuka mimu nie zna granic, a spędzony z nią czas inspiruje i rozwija wyobraźnię. Pełne profesjonalizmu i doskonałości technicznej, zanurzone w różnorodnej estetyce spektakle od wielu, wielu lat wzruszają i bawią.
https://www.mimefestival.pl/