Slide
previous arrow
next arrow
Koncert jak opowieść polifoniczna - Teatr dla Wszystkich

Koncert jak opowieść polifoniczna

Na afiszu

Koncert jak opowieść polifoniczna

Nie tylko muzyczne wydarzenie, ale i zaproszenie do myślenia – wieczór z AUKSO pod kierunkiem Marka Mosia.

Opublikowano: 2025-08-25
fot. Wojciech Grzędziński / NIFC

Wieczór, który rozpoczął się od ciszy. Ale nie tej zwykłej – poprzedzającej pierwszy dźwięk – lecz ciszy znaczącej, jakby specjalnie rozciągniętej poprzez nieoczekiwane wykonanie „Arii” z III Suity orkiestrowej Bacha. Zagranej przez AUKSO bez dyrygenta, bez zapowiedzi, bez zbędnych gestów. To nie był tylko wstęp – to było jak westchnienie przed wyprawą, prolog bez słów. Brzmiało to jak ukłon – może hołd, może modlitwa. Nie wiadomo, komu konkretnie, ale nie sposób było nie poczuć, że to chwila szczególna.

Zaraz po niej – całkowita zmiana tonacji i sensu. Arnold Schönberg i jego „Oda do Napoleona Bonapartego” to dzieło nieprzystępne, ale – w tej interpretacji – niezwykle silne. W roli głosu Byrona wystąpił Łukasz Hajduczenia – nie jako deklamator, ale jako wcielenie tekstu, jego głęboko przetrawiony rezonator. Wspierany przez Radosława Kurka przy fortepianie – precyzyjnego, skupionego, bezbłędnego – wydobył z tej muzyczno-słownej konstrukcji cały ciężar historycznego rozczarowania i politycznej goryczy.

To wykonanie nie tylko pokazało wartość kompozycji jako takiej. Ono zadziałało na poziomie głębszym – jako komentarz. Zwłaszcza tego wieczoru, w Dniu Niepodległości Ukrainy, tekst Byrona zyskał dodatkowy wymiar. Wzburzenie i ironia, z jakimi poeta ocenił upadek Napoleona, rezonowały ze współczesnymi niepokojami i pytaniami o losy przywódców, granice próżności, siłę destrukcyjnych ambicji. Ten moment koncertu nie był wygodny. Ale był potrzebny.

Zderzenie z Mozartem, które nastąpiło po przerwie technicznej, mogło wydawać się nieoczekiwane. A jednak – właśnie ta zmiana rejestru zadziałała oczyszczająco. Koncert Es-dur KV 365 na dwa fortepiany zabrzmiał jak powrót do ludzkiego wymiaru muzyki. Japońscy pianiści – Aimi Kobayashi i Kyohei Sorita – stworzyli duet, który urzekał subtelną równowagą. Nie był to pokaz wirtuozerii dla samej siebie. Raczej – rozmowa. Wzajemne słuchanie. Spontaniczne porozumienie.

Nie był to Mozart w duchu rekonstrukcji historycznej, z ornamentyką mierzoną skalpelem. Ale było w nim wszystko, co najważniejsze – świeżość, lekkość, zrozumienie retoryki frazy i naturalna elegancja. Orkiestra AUKSO, prowadzona przez Marka Mosia, stworzyła dla tego dialogu przestrzeń – nie dominując, ale też nie ustępując. Słychać było, że to nie są przypadkowo dobrani soliści. Tu była prawdziwa, organiczna chemia.

Rondo A-dur Schuberta na cztery ręce, wykonane na bis, wniosło jeszcze więcej światła – może nawet odrobinę za dużo. Wszystko było piękne, lekkie, pełne wdzięku, ale brakowało gdzieś podskórnego niepokoju, który w tej pozornie pogodnej muzyce często ukrywa się pod powierzchnią. Może to kwestia wieku, może nastroju – w każdym razie, był to bis szczery i pełen uroku.

Na koniec – Lutosławski. Ale w wersji zmodyfikowanej. Andrzej Bauer odważył się na rzecz rzadką – przeniósł Partitę ze skrzypiec na wiolonczelę i wykonał ją z orkiestrą. Czy to było ryzykowne? Oczywiście. Lutosławski jest jednym z tych kompozytorów, których forma wydaje się być zamknięta jak perfekcyjny mechanizm – każde przesunięcie może coś rozstroić. A jednak – eksperyment się obronił.

Bauer, który zna Partitę niemal od podszewki, zagrał ją z ogromnym wyczuciem – jakby odnajdując nowe ścieżki w dobrze znanym krajobrazie. Nie wszystko niosło się równie klarownie, jak w oryginale – to oczywiste, że rejestr wiolonczeli nie ma tej samej zdolności przebijania się przez fakturę orkiestrową, co skrzypce. Ale w zamian dostaliśmy dźwięk bardziej nasycony, głęboki i materialny. Agnieszka Kozło – znakomita w partii fortepianu – dopełniła ten obraz muzyką inteligentnie osadzoną i niezwykle muzykalną.

AUKSO grało – jak zwykle – z zaangażowaniem i techniczną precyzją. Brzmienie było klarowne, a proporcje dobrze wyważone, nawet mimo skomplikowanej faktury utworu. Całość nie była próbą „ulepszenia” Lutosławskiego, ale propozycją innego spojrzenia – i to spojrzenia pełnego szacunku.

Ten wieczór trudno podsumować jednym zdaniem. Był niejednorodny – i właśnie dzięki temu miał swoją siłę. Zamiast jednej, wyraźnej narracji, otrzymaliśmy kilka równoległych wątków: od kontemplacji przez dramat, aż po pogodny finał. I choć nie każda część programu miała ten sam ciężar emocjonalny, to jako całość był to koncert pełen treści, napięcia i autentycznego spotkania ze sztuką.

A przecież o to właśnie chodzi – żeby nie zawsze wszystko się zgadzało, ale żeby zostawało z nami na długo po ostatnim dźwięku.

https://nifc.pl/pl/

Kategorie:


Cytat Dnia

„[…] idziemy do teatru i okazuje się, że literatura ze swoim porównaniem homeryckim, heksametrem, nadmiarowym nasyceniem historii bohaterami i zdarzeniami może mieć swoją sceniczną egzemplifikację, która mocniej działa na odbiorcę niż starożytny grecki epos w najlepszym tłumaczeniu”

PikWroclaw.pl o „Odysei”, reż. Małgorzata Warsicka; 27.01.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL